Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 4 min czytania

Etiuda

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jeszcze jeden głębszy oddech... Razem z pierwszymi akordami, kiedy muzycy zaczęli subtelnie intonować smutek. Biorę do ręki ołówek... Jeszcze spokojna kreska. Sylwetka... Chyba ludzka.. Kobieta... Drobna, trochę za krótkie nogi. Będą bardziej pasowały. Na takich nóżkach nie da się szybko uciekać. Nie szkodzi. Ich długość chyba nie gra roli w wyścigu z przeznaczeniem. Szyja za to o wiele dłuższa. Głowa wysoko, tak żeby zahaczała o chmury. Ręce rozrzucone. Za małe, bo horyzont i tak jest za szeroki żeby go objąć. Wiolonczela właśnie wypowiada pierwsze słowa na tle zawodzenia kontrabasu... żałosne jęczenie ściska serce... ołówek lekko muska papier. Pierś pojemna, mocno zapadnięta. Niegdyś musiało się w niej mieścić serce. Teraz nie wiem gdzie jest. Talia wąska, w końcu nie potrzebuje za dużo jedzenia. Czy w ogóle coś potrzebuje? Biodra szerokie i pełne. Tyle wydały na świat. Stopy prawie nie zaznaczone, słabo rozwinięte, nie przystosowane do chodzenia po ziemi. U dłoni długie palce rozłożone tak, jakby chciały jak najwięcej złowić między siebie powietrza. Czy przepływ wiatru może im dać coś więcej niż tylko delikatne uczucie łaskotania? Do osamotnionej skargi dołączają inne instrumenty, gwałtownie wypełniając płuca, wypychając puste powietrze... Pierwsze załamanie linii, jakby ciałem wstrząsnęła fala niewyczuwalnego bólu. Nie rysuję piersi... nie potrzebne. Nie karmiła nigdy swojego potomstwa. Nie będzie karmić. Ramiona szerokie. Wiele będzie dźwigać. Pępek. Potrzebny jej? Zaznaczam go w miejscu gdzie kiedyś mogło być serce. Będzie krzyżem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Etiuda — czytnik · opowiadania