Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Europolis [rozdział 2]

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wisząca na obskurnym grubym kablu żarówka wydała z siebie cichy dźwięk trzasku, po czym przewód wolframowy znajdujący się we wnętrzu szczelnej bańki rozstał rozżarzony przepływającym prądem elektrycznym. Lampa zamigotała kilka razy, po czym oświetliła ciasne pomieszczenie na stałe. Magia mroku uciekła w ciągu ułamka sekundy, chowając się przed światłem, które emanowało chęcią ukazania wszystkiego, co znajdowało się w zasięgu jego możliwości. Żółtawa poświata, której źródłem była stara żarówka, ukazała stężenie kurzu znajdującego się w powietrzu. Wszędzie tyle mówiono o ochronie zdrowia, o najnowszych odkryciach świata farmaceutyki, o lekarstwach na choroby do tej pory śmiertelnych, a im kazano oddychać powietrzem pełnym pyłków, które w najgorszym wypadku, po dostaniu się do płuc, przyczepiały się do ścian tkanek jak mikroskopijne igiełki. Po kilku godzinach wpuszczania do dróg oddechowych tej mieszanki, człowiek kasłał jak opętany, by w końcu zacząć pluć krwią. W najgorszej sytuacji byli ci, którzy zostali wyrwani z życia w czystości i luksusie i zmuszeni do przebywania w tym mrocznym miejscu. Jeśli nie były wznoszone wyżej w powietrze poprzez ruch w pomieszczeniu, pyłki i kurz opadały swobodnie i beztrosko na kamienną podłogę. Część drobin w trakcie swej spokojnej wędrówki napotykała przeszkody w postaci pryczy, małego stolika, czy umiejscowionej w rogu toalety. Pyłkom było bez różnicy – lądowały gdzie popadły, by przy choćby delikatnym podmuchu wiatru znów rozpocząć swoją powietrzną przygodę. Muszlę klozetową, która może i dawno temu była biała, pokrywała teraz bezlitosna rdza, wgryzająca się coraz głębiej w bezbronny porcelit, z którego stworzono urządzenie sanitarne. Wielokrotnie z czarnych czeluści muszli dobiegały odgłosy bulgotania wody, które zapewne pochodziły z głębiej położonych rur kanalizacyjnych. Skromny stolik znajdujący się w pomieszczeniu był wykonany z lichego drewna, którego okleina już dawno się zerwała, odsłaniając światu suche wióry, poddające się bez walki działaniu zewnętrznych bodźców. Na blacie znajdowała się książka o mistycznym tytule „Europolis – raj odzyskany”. Sztywna okładka z odartymi rogami, zawierająca jedynie tytuł, nie zdradzała żadnych szczegółów na temat zawartości woluminu. Wreszcie – na kilku zespawanych ze sobą rurkach leżał poszarpany materac. Przez dziury w poszyciu widać było sprężyny, które pokryte były cienką warstwą pomarańczowej rdzy, przez co powodowały irytujące trzeszczenie. Skierowany twarzą do ściany, na materacu leżał bokiem młody mężczyzna, który pod wpływem nagłego oświetlenia pokoju otworzył szeroko oczy. Szybko przyzwyczaił się do światła lecz nie obrócił się na plecy. Myślał, że wystąpił błąd w stacji kontroli lub któryś ze strażników chce zdenerwować swoich podopiecznych. Gdy jednak ciemność nie nadchodziła, mężczyzna obrócił się i podniósł ciało. Siedząc na starym materacu odchrząknął ciężko, po czym splunął na posadzkę. Wilgotny śluz w kontakcie z powierzchnią związał się z kurzem pokrywającym kamienną podłogę. Człowiek uniósł do góry ręce, by skierować twarz w kierunku pachy i głęboko zaciągnąć się zgniłym zapachem potu. Delikatny grymas, który pojawił się na ustach…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Europolis [rozdział 2] — czytnik · opowiadania