Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 8 min czytania

Everything will be all right

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedział już drugą godzinę nad komputerem, jednak natchnienie nie przychodziło. Muszę to skończyć na jutro, pomyślał. Wstał od biurka i skierował się do kuchni. Zajrzał do lodówki po raz kolejny tego wieczoru. Zobaczył tylko puszkę tuńczyka i słoik spleśniałego dżemu, który miał trafić do kosza już tydzień temu. Chleba nie było. Czuł się zbyt zmęczony, aby pójść do sklepu. Jego komórka wydała wysoki dźwięk. To pewnie znowu SMS od Kasandry, pomyślał. Ostatnio zdenerwował się wiadomością od żony, która napisała mu, żeby zrobił zakupy po drodze. Doprawdy, tak jakby ona sama nie mogła pójść do sklepu. Niedawno zaczęli się kłócić dosłownie o wszystko. Ich małżeństwo nie układało się dobrze. Uśmiechnął się. Wiadomość zawierała propozycję spędzenia miłego wieczoru w towarzystwie Gigi. Pamiętał dobrze dzień, w którym ją zobaczył. Siedziała sobie w stołówce pracowniczej. Niewysoka blondynka o pięknych, błękitnych oczach. Powiedziała, że nazywa się Felicja, ale wolała przezwisko Gigi. To nawet do niej pasowało. Od tamtej chwili widywali się codziennie przy lunchu, bo ona pracowała na siódmym piętrze, a on na drugim. Po pracy wychodzili razem do kina lub na kręgle. Szybko stali się bliskimi przyjaciółmi. Dogadywał się z Gigi lepiej niż ze swoją żoną. Wyłączył komputer, ubrał się i po chwili już zamykał drzwi mieszkania, tak spieszno było mu do przyjaciółki-blondynki. * Co za nudny wieczór, pomyślała. Nie miała żadnego pomysłu, co dzisiaj zrobić. Nie jadła jeszcze kolacji. W kuchni leżały brudne naczynia. Nie chciało jej się zmywać. Wszystko było bez sensu. Spojrzała jeszcze raz na blat. Zakupy leżały tak, jak je przyniosła ze sklepu. Postanowiła je powykładać. Kiedy wyjmowała rybę, przypomniała sobie świetny przepis na rybę po grecku. Na szczęście kupiła trochę warzyw, więc posiadała wszystkie składniki potrzebne do zrobienia potrawy. Nie zjem tego sama, stwierdziła. Wtedy pomyślała o swoim przyjacielu, Oskarze. Poznała go w pracy, kilka miesięcy temu. Od tego czasu spędzali każdą wolną chwilę razem. Chodzili do kina, do restauracji, czy na kręgle. Ona pracowała na siódmym, on pięć pięter niżej. Na każdym lunchu siadali razem. Bardzo go lubiła. Znalazła swoją komórkę i napisała wiadomość do niego z propozycją spędzenia wspólnego wieczoru. Wiedziała, że on przyjdzie. * Reklamówki z zakupami ciążyły jej okropnie. Stanęła przed drzwiami własnego domu i zaczęła przeszukiwać wszystkie kieszenie próbując przypomnieć sobie, gdzie włożyła klucze. Wreszcie odnalazła je w wewnętrznej kieszeni kurtki. Weszła do domu i pierwszą rzeczą jaką zrobiła, było sprawdzenie automatycznej sekretarki. Zero wiadomości. A była taka pewna, że zadzwoni! Ale dlaczego miałby dzwonić po ostatniej awanturze, jaką zrobił? Wysłała do niego SMS-a, żeby zrobił zakupy, gdy będzie wracał. On natychmiast do niej zadzwonił. Krzyczał, że nie jest chłopcem na posyłki i że ona ma ręce i nogi, to niech pójdzie do sklepu. Miała wrażenie, że ich małżeństwo powoli rozpada się. Będę robić wszystko, żeby je uratować, postanowiła. Dlatego teraz do niego nie zadzwonię, nie będę mu się narzucać, pomyślała. Postawiła czajnik z wodą na piecu i wsypała herbatę do kubka. Słońce już dawno zaszło, ale to przecież normalne, że zimą zachodzi wcześniej. Zaczęła wyjmować zakupy i wkładać je do lodówki. Ostatnio jej mąż przyjeżdżał coraz rzadziej. Tłumaczył się, że ma dużo pracy. Faktycznie, niedawno dostał premię i ona mogła kupić nowy dywan do pokoju dziennego. Tak naprawdę to niczego jej nie brakowało, prócz obecności Oskara. Ale on niedługo wróci. Na pewno. * Obudził się bardzo szczęśliwy. Wczorajszy wieczór z Gigi był wspaniały. Nie, to raczej ona była wspaniała. Zrobiła pyszną rybę po grecku, potem oglądali film na DVD… Wiedział, że już nic nie będzie takie jak dawniej. Gigi stała się najbliższą mu osobą. Bliższą od Kasandry.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%