Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 10 min czytania

Ewangelia Wolności cz.3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"The True Is Out There"

Jestem Nieśmiertelnym. Jestem Elementolem - Władcą Wody, Ognia i Powietrza. To nie imiona moje, ani funkcje, ani nazwiska. Przepraszam, to jest żałosne. Bo to nieprawdy, chociaż nie kłamstwa zupełne - to są półprawdy. Coś zawieszone między tak, a nie. Cała prawda jest taka, że jestem kosmicznym śmieciem, który za chwilę spłonie na stosie, a zacząłem ten "list" patetycznie, żeby zrobić wrażenie. Jeszcze dziś zostanie po mnie popiół i dym. Nic więcej. Dymem jestem, który pisze list do Ciebie. Będę później gdzieś w atmosferze, w jej odbiciu lustrzanym, w sumie - w eterze. Wyryję moje ostatnie myśli w matrycy powietrza, w praźródle materii - astralnej przestrzeni. Może się uda i wtedy się dowiesz, jak sram ze strachu, bo chcą mnie zabić za chwilę, a nawet gorzej, bo spalić mnie chcą bez zabijania przed tym! To, co teraz sobie myślę w głowie, to kształtu nabierze, ideą się stanie, mym Testamentem. To się wyciśnie, jak pieczęć (o ile się uda). Ktoś kiedyś odbierze te treści wysrane ze strachu, te myślokształty plastyczne i zapisze je myśląc, że sam to wymyślił albo ten ktoś nic nie zapisze, a tylko mu się to przyśni. Bo wiedzcie, że to, co się dzieje, działo lub dziać będzie, to z zasady prawa przyczyny i skutku w każdym przypadku zostawia odbicia skutków wynikające z ich przyczyn. Pieprzenie! Szkolne pieprzenie. Wiem, wiem, nudnawe. Powiem prościej: to, co ja teraz czuję, to wchłonie wata kosmiczna, jak woń perfum, jak smród i zapach, i tak jak tampon krew wchłania systematycznie. I tak właśnie żyć będę. To nic, że mnie spalą i prochy moczem oszczają albo rozrzucą na wietrze. Ja będę już wtedy kształtem myślowym, ideą z instynktem przetrwania sobie właściwym. Ja będę czekać cierpliwie bez formy aż ktoś mnie odbierze, przygarnie i zapamięta, a może ukocha kiedyś. Mam jednak obawy i potwornego stracha, ale nadzieja się tli w środku. Mam nadzieję, że jak już zniknę ze świata materii, to tęsknić nie będę za bardzo. Że tam, gdzie się idzie nie boli już nic, i że nie będzie się dłużyć tam "życie". Mówili coś o tym w szkole, ale już nie pamiętam. Widocznie notować mi się nie chciało, a tylko zrobiłem kopię, wykułem na blachę i zapominałem. Trudno. Taka szczypta niewiadomej, a błędów młodości już nie naprawię. Niedługo przyjdą po mnie, zgrzytną te zamki zimne, otworzą się drzwi, rozkują mnie z kajdan, nakrzyczą, obkopią butami, wyciągną na rynek i będzie po wszystkim. Czy to naprawdę tak boli to przypalanie ogniem? Odpowiedz mi przyjacielu. Możesz to zrobić, tak samo jak ja. Możesz utkać ze swoich myśli słowo ciepłe, albo dwa i wysłać, a może krótki list na pocieszenie. Powiedz mi, że to nie boli, że to pestka, że chwilka, że mogło być gorzej... Ale najlepiej mów do mnie z głębi, ze serca niech przekaz płynie. Niech płynie prawda najczystsza, bo tylko ona jest piękna . I obojętne, że brzmi: "Masz przejebane" albo inaczej. Mów do mnie jeśli potrafisz i nie martw się, że prawda zaboli mnie, że cierpka. Ja ją pokocham, się wzruszę, przygarnę, zaakceptuję.

Co powiesz mi przyjacielu? Czy powiesz mi, że oni mnie spalą dla Boga? Czy to też mój Bóg? Ja nie chcę takiego. Weź sobie Go, a mi daj innego. Szukałem we wszystkich książkach na mojej planecie, szukałem Go w oczach znajomych i w słowach świętych, i w świątyniach, i... Jego tam nie ma. Na mojej planecie jest pustka, pustynia. Żyją nas tam miliardy, a jakby wszyscy umarli dla wszystkich. Nikomu na nikim nie zależy, nikt do nikogo nie należy, niczemu nie jest podległy, nikt nie jest uzależniony, każdy jest wolny stuprocentowo, jest samowystarczalny i solo. Łączyć się nikt z nikim nie potrzebuje, bo wszyscy są razem w orgiastycznej grupie. Wszystko nam wolno, bo wszystko jest dozwolone, wszystko jest wspólne i nie ma wyjątków. Wspólne jest nawet to, co się komu przyśni. Wszystko we wszystkim, każdy w każdym, te same odczucia, te same myśli, bo połączone - świadomość zbiorowa. I niby wolność, i niby pięknie, bo robisz, co chcesz, co chcesz myślisz, ale czy to naprawdę wolność skoro każdy wie wszystko, każdy na wylot Cię zna, czuje, co czujesz, wie, co o wszystkim myślisz... Wolność przekonań, orientacji, wolność słowa, niezależność finansowa, dobrobyt, wspólnota majątkowa. Bez małżeństw, bez obowiązków, bez zależności. miłość fizyczna, kiedy chcesz, z kim chcesz, i jak chcesz. Jak chcesz? Z innym samcem? Jasne. Ze samicą? Oczywiście też. Ze swoją córką, a może ze synkiem? Bardzo proszę. Bo czemu nie, skoro dziecko chce tego? Z nauczycielem na lekcji astronomii? Też. Bierz, co chcesz. Weź i się nie krępuj. "Krępuj? Co to w ogóle za słowo?" - Usłyszysz. "Archaizm, przeżytek, co tylko słownik zaśmieca." A "zło"? Tak samo - nie ma zła. To słowo, to śmieć, a śmieć brzydko pachnie. "Brzydko"? Tak, brzydko - nieładnie. To słowo akurat stosuje się czasem, jest używane jeszcze. Najczęściej się mówi: "To bardzo brzydko dziecku zabraniać!", "To brzydko kobiecie odmawiać.", "To brzydko nie dawać."

Ja mogę

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ewangelia Wolności cz.3 — czytnik · opowiadania