Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 12 min czytania

Ex-przyjaciel i pies

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ex-przyjaciel i pies

Rozpad zwiazku miedzy kobieta i mezczyzna. Zaczyna sie niewinnie, w jakims najmniej nieoczekiwanym momencie. Nagle stwierdza sie, ze cos przeszkadza, ze to nie byla milosc,tylko zwykle zauroczenie, czy przyzwyczajeniem albo banalnym lekiem przed samotnoscia. Kazdy z nas chce kogos, na kim moglby polegac, ufac, kochac, byc kochanym. Nikomu nie jest latwo byc samemu, ale czasami wolnosc jest wybawieniem i szansa na stworzenie siebie na nowo,na rozwiniecie swoich zdolnosci, ktore nigdy nie mogly sie pokazac, bo byly przytlumione i zaleknione. Wolnosc...wspaniale slowo, a tak niedocenione przez wielu.

Nie jestem feministka, lubie mezczyzn i rozmowy z nimi. Ich specyficzny humor i praktyczny umysl nastawiony nie na emocje, ale na rozwiazywanie problemu. Problem rozwiazany...nie ma problemu.

Niestety u mnie byl problem. Nie chcialam byc dluzej w zwiazku, ktory nic mi nie dawal. Troche przesadzam...Oczywiscie ze cos mi dawal. Rozczarowanie, lzy, zranienie. Czyli cos dostawalam, ale nie tego chcialam. I nie bylam sklonna to zaakceptowac.

Wiec praktyczna meska metoda zabralam sie do rozwiazania problemu. To nic,ze zajelo mi to prawie 2 lata. Lista" za" i "przeciw" byla coraz dluzsza, zwlaszcza jedna strona, ta "przeciw". W koncu po stronie "za" pozostala tylko jedna pozycja. Moj pies Inka, ktora od szczeniaka znala mojego ex-przyjaciela. Nie chcialam robic jej krzywdy, ze nagle "pan" znika. Ona nie byla winna tej sytuacji.

W koncu podjelam decyzje. Odchodze. Zabieram oczywiscie psa ze soba. Przeprowadzilam trudna i denerwujaca rozmowe z ex. Nie wiem dlaczego w takich momentach mezczyzni nagle dostaja przejsciowe demenz i absolutnie nic z przeszlosci nie pamietaja.

"O czym ja mowie? Przeciez ja cos takiego nigdy nie zrobilem. Cos wymyslasz sobie. To nieprawda. Jak ty mozesz cos takiego twierdzic? Uspokoj sie. Moze glowa cie boli? "

I jeszcze wiecej takich zdan,ktore doprowadzaly mnie do szewskiej pasji.

Koniec, ostateczny koniec. Widzialam juz swiatlo na koncu tunelu i to nie male, ale ogromne i moja wolnosc.

Pozostawala jeszcze sprawa mojego psa. Moj, juz ex, zobowiazal sie do pomocy, jezeli bede ja potrzebowala. I na wychodzenie na spacery od czasu do czasu. Oczywiscie nie kazdego dnia. Chcialam zatwierdzic ta umowe staropolska metoda, czyli podac mu opluta reke, ale jakos zatrzeslo mna na mysl, ze jego slina dotknie mojej skory. Kiedys... dawno, dawno temu, bylabym wniebowzieta na sama mysl i widzialabym juz nas w lozku i to w roznych pozycjach, ale teraz wszystkie wlosy stanely mi deba z obrzydzenia.

Nadszedl wreszcze ten upragniony i wyczekiwany przeze mnie dzien. Jego wyprowadzka.

50 kartonow samych ksiazek, tyle samo kartonow ciuchow, czesc mebli, jego obrazy i wiele innych rzeczy, ktore pozniej i tak wyladowaly na smietniku. Pomimo 3 pomocnikow przeprowadzka trwala 3 dni. Mialam wrazenie, ze wynosza te rzeczy, a pozniej przynosza je z powrotem, zebym miala wiecej czasu na przemyslenie i zmiane mojej decyzji. Ja zaciskalam zeby, zeby nie krzyczec i tylko cicho popedzalam ludzi, zeby na milosc boska w koncu wszystko wyniesli z domu. Inka schowala sie w sypialni za lozko zeby miec spokoj.

Czwartego dnia obudzilam sie w ciszy i ze swiadomoscia, ze od tego momentu jestem sama. Z psem oczywiscie .Mieszkanie wygladalo jak pobojowisko, ale nic nie moglo popsuc mi humoru. Do momentu jak zaczelam robic porzadki. Nie bede opisywac jakie mysli przychodzily mi wtedy do glowy. Byly raczej dosyc "krwiozercze".

Zajelam sie swoim zyciem, praca i wyposazeniem mieszkania w rzeczy, ktore zabral ex. Zajelo mi to prawie 8 miesiecy. Codziennie rano budzilam sie w ciszy, ktora byla dla mnie tak jak spiewy aniolow dla innych. Moglam robic co chcialam, moglam kupic co chcialam, postawic wszystko gdzie chcialam...co za wspaniale uczucie. Moja Inka, o dziwo, tez smakowala sie ta nagla wolnosc na swoj sposob. Jakos nie tesknila, nie wyczekiwala i nie nadstawiala uszu, jak slyszala kroki na klatce schodowej. Tez byla szczesliwa i miala rozesmiany pysk.

Stwierdzilam, ze odejscie mojego ex uszczesliwilo dwie kobiety...mnie i moja suczke.

Ale niestety po 8 miesiacach, chyba jakis diabel we mnie wstapil, albo czesciowo postradalam rozum, bo zadzwonilam do ex, zeby przyszedl i zabral Inka na spacer, z powodu mojej pracy zawodowej. Stosy papierow zalewaly mi biurko. Ex zachowal sie tak, jakby ten okres milczenia przez 8 miesiecy nie mial miejsca i w podskokach zjawil sie u mnie...z czekoladkami. Cale szczescie, ze bez kwiatow. Dla Inki nie przyniosl nic. Zapytalam sie ile mam mu zwrocic pieniedzy za te czekoladki. "To jest prezent". Podziekowalam, ale widzialam w jego oczach, ze jest zawiedziony, ze nie rzucilam mu sie w ramiona. Moze jakby przyniosl mi 5 karatowy brylant, to zareagowalabym inaczej, ale za czekoladki ??? Bez przesady. Zwlaszcza ze bylam nauczona, ze wszystkie koszty dzielimy po polowie.

Inka powitala go bez szczegolnego entuzjazmu. Pomachala ogonem, liznela reke i poszla z nim na spacer. Mial byc dlugi spacer. Ale po 5 minutach byli juz z powrotem. Ex powiedzial, ze pies zrobil co trzeba i pociagnal go do domu, wiec co mial z nia robic ? Przyszedl, a ja stwierdzilam, ze teraz to ja mam problem, bo co ja mam z nim zrobic ? Nie wiedzialam o czym mowic, rozmowa sie nie kleila, ex przeszedl po mieszkaniu i stwierdzil, ze fajnie sobie urzadzilam, a ja caly czas sprowadzalam rozmowe na temat psa. Nie wiem czy zrozumial, ze potrzebowalam go tylko do pomocy z Inka, bo rozsiadl sie w kuchni i zaczal cos mowic o obiedzie. W tym momencie wszystkie dzwony zaczely mi walic w glowie, ze sytuacja wymyka mi sie spod kontroli. To nie mial byc jego powrot do mnie. To miala byc tylko jego pomoc z psem. Panicznie zaczelam wymyslac, ze jestem

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ex-przyjaciel i pies — czytnik · opowiadania