Inne · 2 min czytania
Exodus
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szczęka o czaszkę raz za czas trzaska, gdy jutro o wczoraj wirując uderza - ząb czasu żuje, i język mlaska; niebyt z istnieniem w poczęciu się zderza...
I w bramy smutku uśmiech stuk-puka, łopocząc łachmanem na chłodnym wietrze - drżąc w lodośniegu wciąż ognia szuka, co łzy z warg zimnych na zawsze zetrze...
I świecą się świece na niebios świeczniku, z człowieczej trwogi bogowie się śmieją - i ginie szept szczery w kłamliwym krzyku - a usta, policzki, powieki, sztywnieją...
I marznąc marnieją miłosne mary, zmarzliną się stają zamarłe…