Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 10 min czytania

Ezoteryczny Bzik?

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Podjęłam pracę i zamieszkałam u bezdzietnego wujostwa. Dostałam do dyspozycji całe piętro ich wielkiego domu i multum życzliwości. Wujostwo traktowali mnie jak rodzoną córkę, a ciocia zażyczyła sobie, bym ją nazywała mamą. Z początku się buntowałam, ale widząc, że sprawiam jej tym ogromną radość, szybko wyzbyłam się wszelkich uprzedzeń.

- Co robisz, mamo? – zapytałam, wsuwając głowę do kuchni. Siedziała przy stole i tasowała karty. - Proszę, nie mów do mnie „mamo” – odparła stanowczym głosem. – Degradujesz mnie, indywidualną istotę do roli matki, czyli istoty podrzędnej, podporządkowanej dzieciom. - Co? – skołowana zamrugałam oczami. - Od dziś zwracaj się do mnie Alina – Kunegunda. Wahadełko potwierdziło, że imiona, które dała mi na chrzcie moja mama Waleria – Pelagia, harmonizują z moją osobowością i zadaniem, jakie otrzymałam do spełnienia, przyjmując sześćdziesiąt lat temu ludzką egzystencję.

Wiedziałam, że ciocia od pewnego czasu ujeżdża ezoteryczną falę, ale nie przypuszczałam, że do tego stopnia. Wyraz oszołomienia musiał mi widocznie zastygnąć na twarzy, bo warknęła coś na temat głupiej miny i spokojnie przeszła do rozkładania kart. Wzruszyłam ramionami i włączyłam młynek do mielenia kawy.

- Źle spałaś, że już jesteś na nogach? – zapytałam po chwili. Było dopiero wpół do siódmej. - Już o piątej medytowałam – zakomunikowała mi z wyższością. - Też powinnaś… - Napijesz się kawy? - Takiej trucizny? – Jej oburzenie nie miało granic. – Wypiłam już szklankę herbaty ziołowej. - To może zjesz tosta? Zrobię z cebulką, jak lubisz. - Podgrzana cebula traci wszelkie dobrodziejstwa i staje się martwym odpadkiem. Zjadłam muesli – burknęła. Westchnęłam i usiadłam do stołu. Ciocia, uważnie studiując karty, zmarszczyła brwi. - Coś nie tak, Alino – Kunegundo? – zapytałam przymilnie. - Muszę to sprawdzić – mruknęła.

Wstała zdenerwowana i wyciągnęła ze swojej szkatułki kryształową kulę. Położyła na niej dłonie, przymknęła na chwilę oczy, a potem zaczęła się wpatrywać w magiczny przedmiot. Niech to szlag! – myślałam. Przecież lata przekwitania ma już za sobą. Demonstracyjnie wyniosłam się z kuchni, zabierając swoje śniadanie. Z sypialni, szeroko ziewając, wyszedł wujek.

- Obudziłam cię? – zapytałam, bo normalnie wstawał o dziewiątej. - Jestem po prostu wyspany. Wczoraj wieczorem musiałem iść do łóżka już o ósmej – poskarżył się. – Alina – Kunegunda zabroniła mi oglądać kryminał, bo wniósłby do naszego mieszkania szkodliwe wibracje.

Nakładałam właśnie buty, gdy do przedpokoju weszła ciocia. - Czy Jan już wstał? - Tak, tak. Już od kilku minut gimnastykuje się przy otwartym oknie. Coś ty z nim zrobiła? Zawsze był takim przytulnym grubaskiem. - Owszem, przytulny to on zawsze był. Najchętniej przytulał się do swoich przyjaciółek – odparła z przekąsem. - Chyba żartujesz! Wujek i kochanki? To niemożliwe! - Karty nie kłamią. No i kula mi potwierdziła – wykrzyknęła rozdzierającym głosem. Rzuciłam „do widzenia” i wybiegłam z domu.

Głęboko odetchnęłam świeżym powietrzem, zadowolona, że zostawiłam za sobą tego ezoterycznego bzika. Jak tak dalej pójdzie, będę się musiała wyprowadzić z ich domu. A szkoda, bo mieszkanie wujostwa jest duże. Mogłabym tam mieszkać nawet z mężem. Gdybym go miała. Niestety prześladuje mnie pech. Przytrafiają mi się sami nieuczciwi. Jurek, jak się okazało, był żonaty i na dniach miał zostać tatusiem. Dobrze, że Irena, moja najlepsza przyjaciółka, przypadkowo poznała jego żonę w zaawansowanej ciąży i otworzyła mi oczy. Później był Krzysztof. Już mieliśmy się pobrać, ale na szczęście Irka dowiedziała się skądś, że mój narzeczony regularnie korzysta z usług prostytutek. Zerwałam z nim od razu, chociaż krwawiło mi serce. Teraz byłam sama i miałam ogromną ochotę na kawałek prawdziwego chłopa. W biurze opowiedziałam Irce o nieziemskiej atmosferze w domu. - Ach, ty bidulko – westchnęła. – Że też ty jeszcze jesteś panną. Ja mam Edwarda, dwoje dzieci. A ty? A przecież miałaś największe powodzenie w klasie, a ja byłam szarą myszką. Tak ci kiedyś zazdrościłam.

Wieczorem, gdy wróciłam do domu, ciocia już w drzwiach oznajmiła dramatycznym głosem: - Przyznał się do wszystkiego. Gdy jeździł w delegacje, w każdym mieście miał kochankę. Zaklęłam w duchu na egoizm wujka. Chciał, żeby się od niego odczepiła, a teraz ja mam ją na głowie. - Jak ja mam z tym żyć? – biadoliła. - Normalnie – poradziłam. – Przecież już nie jeździ w delegacje. - Ale ta obraza… - Wybacz mu! Przecież błądzenie jest rzeczą ludzką. - Nie, tego się nie da wybaczyć – pokręciła głową i zamknęła się w kuchni.

Nazajutrz, wujek wstał wcześnie i przygotował cioci muesli z jogurtem. Nawet nie spojrzała na talerz, tylko znowu rozłożyła karty. - Krystyno! – krzyknęła nagle. – Strzeż się niskiej blondyny! Przyniesie ci nieszczęście! - Nie znam żadnej blondyny. Przynajmniej niskiej. - A poza tym, czeka cię szczęśliwe spotkanie, rudy i mały. Mały…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ezoteryczny Bzik? — czytnik · opowiadania