Przygoda · 4 min czytania
FABIAŃCZYK I FILM
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Waldemar Pasiński: „FABIAŃCZYK I FILM” – wyimek z powieści „Wejście w arkana, czyli autoportret z filmem”
- Ja wygłupów nie kręcę. – Lech Fabiańczyk nie był zadowolony z mojej aprobaty dla „Szczęk 3”. – Szkoda czasu, pieniędzy i taśmy na coś takiego. Ja kręcę rzeczy bardziej ambitne. - To znaczy? - Filmy historyczne. - Na przykład? - Na przykład o obronie Głogowa. - Obronę Głogowa nakręciłeś?! - Tak. Na razie to mój pierwszy film batalistyczny. - Jak to?! Ty jako amator sam nakręciłeś film batalistyczny?! - Tak. - Człowieku, skąd ty wziąłeś tłumy statystów i rekwizyty z dwunastego wieku?! A gród warowny i machiny oblężnicze?! Przecież to kosztuje majątek! W wyobraźni już widziałem zakute w ciężkie zbroje rycerstwo cesarza Henryka V-go, wąsate, ponure twarze obrońców twierdzy i krwawą łaźnię, jaką zgotowali niemieckim najeźdźcom, mimo że ci do szturmu przystąpili, używając zakładników jako żywe tarcze. Widziałem już stado niespokojnych koni, mnóstwo uzbrojenia, tabory z dybami dla jeńców, palisadę, zza której mieszkańcy Głogowa ostrzeliwali cesarskie wojska. Widziałem te tłumy, widziałem majestat niemieckiego Henryka i zuchwałość polskiego Bolesława, który miast ugiąć się przed władcą Europy, puścił go z Polski z trupami jego zdziesiątkowanych wojsk. Widziałem charakteryzatorów, dźwiękowców, pirotechników, konsultantów historycznych od uzbrojenia i walk, kaskaderów i pośród tego całego rozgardiaszu filmowego widziałem małego, ruchliwego Fabiańczyka, jak uwija się z szaleństwem w oku i z kamerą w ręku, ale sam Fabiańczyk rozwiał moją wizję: - Do mojej obrony Głogowa nie potrzebowałem tłumów ani rekwizytów. Zrobiłem wycinanki. - Co takiego?! - Zrobiłem film za pomocą wycinanek. - Film animowany? - Jak najbardziej. - Rycerze, miasto, bitwa… Wszystko z wycinanek? - Czy