Horror · 14 min czytania
Facebookowa znajomość
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Właściwie to nawet sam nie wiem kiedy założyłem konto na Facebooku. Jeszcze niedawno internetowy świat był dla mnie pojęciem obcym. Do tej pory skupiłem się na układaniu sobie życia u boku innej osoby. Tą osobą była Basia. Muszę przyznać że zakochałem się w niej równie szybko jak szybko okazało się że jest po raz pierwszy w ciąży. Myślicie że się załamałem? Nic z tych rzeczy. Cieszyliśmy się oboje. Kochałem ją bez reszty i każdego dnia starałem się jej to okazywać. Niebawem wzięliśmy ślub i wreszcie zamieszkaliśmy razem. A potem życie a właściwie kilka dobrych lat potoczyło się w pędzie i wirze codzienności. Praca, dom, obowiązki. Nie powiem było ciężko. Nie raz brakowało pieniędzy i czasu na wszystko ale dawaliśmy radę. W międzyczasie Basia znowu zaszła w ciążę. Dziewięć miesięcy później miałem dobrze płatną pracę, wspaniałą żonę i dwie śliczne córeczki Zosię i Hanię. Dzieci rosły szybko i zdrowo. Kiedy poszły do szkoły okazało się że wreszcie mogę trochę odetchnąć od nie ubłagalnie pędzącego życia. To znaczy przychodzi taki czas w życiu faceta że zamiast dorabiać po godzinach wraca do domu, siada na kanapie przed telewizorem i nie ma z tego powodu ani wyrzutów sumienia ani pustej lodówki. Basia też znalazła dobrze płatną pracę więc powodziło nam się jak mało komu. Byłem szczęśliwy. Wierzyłem że zasłużyłem na szczęście swoją ciężką pracą i niezliczoną ilością kropel potu jaką wylałem aby móc żyć tak jak w tamtej chwili. Jednak wszystko się zmieniło kiedy zarejestrowałem konto na Facebooku. W jednej chwili zdałem sobie sprawę jak bardzo zaniedbałem swoje życie towarzyskie. W zaledwie kilka dni miałem na koncie ponad stu znajomych i ciągle otrzymywałem nowe zaproszenia. Naprawdę fajnie było odnowić niektóre znajomości. "Stary gdzieś ty się podziewał przez te wszystkie lata?" Jak to gdzie? Żyłem dla rodziny a dziś byłem w sytuacji gdzie mogłem pogodzić pracę z przyjemnością. Kiedy wydawało się że moje spokojne, ułożone życie właśnie zaczęło oddychać otrzymałem zaproszenie z aplikacji o nazwie "MALKAH". "Witaj Tomaszu! Według moich informacji masz 31 lat, żonę Barbarę oraz dwoje dzieci: Zosie i Hanie. Teraz już nie musisz się martwić o waszą przyszłość. Kliknij "lubię to" a "MALKAH" każdego dnia doradzi, podpowie lub ostrzeże cię o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Nie bądź obojętny na los. Spójrz w przyszłość razem z "MALKAH". Początkowo odebrałem to jako wręcz horoskopowo-podobną aplikację. Moje dane były ogólno dostępne dla wszystkich i zachęcała ogólna liczba lajków. Aż 3564 kliknięć "lubię to". Nie wiem co mną wówczas kierowało bo nigdy nie byłem przesądny a horoskopy czytałem tylko z braku innej lektury ale kliknąłem w "lubię to". "Witaj w krainie MALKAH - powitał mnie baner. Odtąd twoje życie nabierze zupełnie innego kształtu. Rozsunąłeś zasłony prawdy i to co dotąd było nieznane stanie się dla ciebie drogą i prawdą" Następnego dnia po powrocie z pracy założyłem ciepłe kapcie, zrobiłem sobie aromatyczną kawę i zasiadłem przed ekran monitora. Facebook powitał mnie kilkoma nowymi zaproszeniami od znajomych oraz jedną wiadomością od aplikacji ""MALKAH"". Miałem mnóstwo czasu. Dziewczynki będą jeszcze kilka godzin w szkole a Basia wróci z pracy dopiero późnym wieczorem. Zaakceptowałem zaproszenia i wszedłem na wiadomość od "MALKAH - Poznaj nieznane". Na ekranie pojawił się jakby pionowy schemat. Miałem do wyboru: Tomek, Basia, Zosia, Hania, Porada. Uśmiechnąłem się i kliknąłem w Basia. Spodziewałem się zobaczyć wróżbopodobny wiersz w stylu interaktywnych wróżek ale moim oczom ukazał się taki tekst: "Witaj Tomaszu! Zdecydowałeś się otworzyć wrota wiedzy które do tej pory znajdowały się po za zasięgiem twojego wzroku. Oto one: Dokładnie za 27 minut zadzwoni do ciebie Basia i poinformuje cię że musi zostać dzisiaj dłużej w pracy. Wytłumaczy się nadmiarem obowiązków. Jednak to nie będzie prawda. Basia cię okłamuje. Od przeszło roku potajemnie spotyka się z Wojtkiem. Dziś także będą razem. Zrobią to w służbowej ubikacji. Zapewne nie do końca uwierzysz w wiarygodność MALKAH ale prawda nosi moje imię. Jako dowód sprawdź po powrocie jej majteczki. Będą mokre i zapewne ich zapach będzie nosił woń której nie pomylisz z niczym innym niż spermą Wojtka." Wściekłem się! Pomyślałem że to jakiś niesmaczny żart. Nie wyobrażałem sobie kto mógłby w tak perfidny sposób obrazić mnie oraz moją żonę. Zawsze świetnie nam się układało tak w rozmowie jak i w łóżku. To było ohydne. Chciałem czym prędzej kliknąć w charakterystyczne "nie lubię" na stronie. Jednak okazało się że aplikacja nie posiada takiego odnośnika. To stąd tyle laików, pomyślałem. Opuściłem to miejsce. Chciałem o tym po prostu zapomnieć. Włączyłem sobie jakąś muzykę kiedy niebawem odezwał się telefon. To była Basia... Byłem w szoku kiedy oznajmiła mi że musi dzisiaj zostać dłużej w pracy. Tłumaczyła się tak jak przepowiedział MALKAH. Trudno w kilku słowach ująć jak się wówczas poczułem. Nieopisany ból rozpaczy zalał moje serce. Poświęciłem tej rodzinie absolutnie wszystko. Absolutnie każdą minutę. Każdą krople krwi i miłości. Wydaje mi się że wówczas jeszcze nie do końca wierzyłem że to może okazać się prawdą. Gdzieś na tylnich półkach zranionego umysłu tliła się iskierka nadziei że zostałem wplątany w jakąś perfidna grę w której także uczestniczyła moja żona. Jednak moje nadzieje przepadły kiedy rzeczywiście odkryłem na jej majteczkach cuchnące, lepkie ślady. Zupełnie nie wiedziałem jak mam się zachować. Mogłem przecież zrobić potworną awanturę. Pobić ją. Taki byłem wściekły. Jednak milczałem. Kiedy położyliśmy się do łóżka a z pokoju obok usłyszałem cichutki, miarowy oddech moich dzieci, zapłakałem. To tak potwornie bolało. Chciałem wyć albo umrzeć ale najgorsze dopiero miało nadejść... Następnego dnia po nieprzespanej nocy nie poszedłem do pracy. Wytłumaczyłem się wszystkim złym samopoczuciem i zostałem w domu. Odczekałem kiedy Basia i dzieci wyjdą z domu i włączyłem komputer. Potworne myśli wirowały mi po głowie. Jeżeli to co wczoraj okazało się prawdą to jakie ukryte prawdy kryją się pod odnośnikami Zosia i Hania? Rodziło się jeszcze jedno pytanie? Kim u licha jest MALKAH lub czym jest? Nie wiem czy byłem gotowy zmierzyć się z kolejną odsłoną prawdy ale do cholery byłem głową tej rodziny. Zostałem zdradzony ale musiałem przecież walczyć o dzieci. Nie wyobrażałem sobie dalszego z życia u boku kobiety która mnie oszukuje. Mimo wszystko postanowiłem być twardy. Wszedłem na stronę i drżącą dłonią kliknąłem odnośnik - Zosia. Nie wiem jaka siła sprawiła że tamtego dnia nie postradałem zmysłów. Kiedy przeczytałem co ma nastąpić a wierzyłem w to że tak będzie jak jasna…