Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 1 godz. 5 min czytania

Fajna robota

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Znowu nie miałem grosza przy duszy. Nie miałem pracy przekrwione oczy i pustą lodówkę. Powinienem sie tym przejąć i zrobić cos żeby to zmieniać .Nie robię nic i nie potrafię się tym przejmować. Chyba jestem nie normalny. A może tylko szalony. Zresztą czy właśnie to jest w życiu najważniejsze W moim chyba nie a jak u innych trudno powiedzieć. Nie znam sie na ludziach Chociaż jestem jednym z nich ciągle ich nie rozumiem i przeważnie mnie denerwują .Bycie normalnym i poukładanym to jest to bez dwóch zadań o to trzeba zabiegać ? .Nie wiem. pewnie nikt tego nie wie. Każdy czegoś chce ma ambitne plany i zaharowuje sie dla nich na ciągle wierząc że są cholernie ważne i ze w ogóle tak właśnie trzeba tak wypada. kupuje nowa lodówkę zmywarkę samochód i mieszkanie wszystko na raty. I to jest to wpada w pułapkę. Droga jednokierunkowa tylko do przodu .Nie da rady zawrócić. Trzeba do przodu nie wolno gubić rytmu W moim życiu zabrakło tego .Dokąd mnie to zaprowadzi. Znajomi mówią ze jestem przegrany. Nie mam tego co powinienem co podobno jest najważniejsze chociażby stałej fajnej pracy. Dzisiaj postanowiłem trochę nad tym popracować .Czy to dobry pomysł przekonam sie wieczorem. Czy mi sie uda. Nie wiem. Póki co jakoś sie trzymam i nie skacze przez okno. Fakt jestem tchórzem. Tchórzem który potrzebuje spokoju. Potrzebuje zapalić i coś wypić. Wypić w spokoju i zapalić w spokoju. Płyny są w porządku. Do jedzenia nie mam cierpliwości chyba że chodzi o dwa jajka z tym sobie poradzę Powoli podniosłem się z brudnawej pościeli i usiadłem na łóżku. Było trochę po ósmej cholernie wcześnie jak dla mnie. Dzisiaj musze znaleźć pracę To moje poranne postanowienie. Dlaczego akurat dzisiaj?.Może dla tego że pani Władzia po mojemu Władziocha właścicielka całej tej psiej podrapanej budy która nazywa kamienica wyznaczyła ostatni termin do zapłacenia czynszu mojego czynszu za mieszkanie. Inni mnie nie obchodzą .A swoja droga ciekawe czy tez zalęgają. Pewnie tak to kamienica popaprańców każdy ma jakieś kłopoty z płynnością gotówki. Nie płacę od trzech miesięcy. Poważna sprawa wywali mnie na zbity pysk. Wywali jak amen w pacierzu. Słowo daję .A ja musze mieć te cholerne cztery ściany kij ze podrapane i żaden tam luksus. Ale kiedy człowiek ma cztery ściany to ma jeszcze szanse może ogarnąć myśli zebrać się w sobie i zawalczyć popróbować pogłówkować ma szansę coś może ż tego wyjść Żut na pieprzona taśmę .Denerwuje mnie te babsko ale z drugiej strony wcale jej się nie dziwie każdy pilnuje swego .Ona kamienicy. A ja czego ?Cholera kiedyś wiedziałem czego chcę przysięgam. Mało tego byłem pewien że to dostanę ze mi sie należy Ze czeka mnie los szczególny i wyjątkowy bo jestem inny .Jak to możliwe że juz nie pamiętam. Gdzie popełniłem błąd. Cholerny przegniły świat. Społeczeństwo pieniądza nic tylko płac gdzie sie człowiek nie obróci wszyscy chcą kasę. Dużo kasy .Powariowali. A ja nie mam kasy. Mam za to kłopoty. Czy w ogóle ktoś to pojmuje .Czy do kogoś to dociera że mam cholerne kłopoty. Dobra człowiek musi złapać trochę kasy. Ja jestem człowiekiem i musze złapać kasę. Musze mieć kasę i wyjdę na prostą bo Bendę miał kasę .Będzie dobrze. Dam radę. Póki co mam dzikie przekrwione oczy i zarośniętą twarz. Wszystko mnie boli dziwne przecież nie chodzę do pracy nie tyram leże całymi dniami .Nic nie robie ale i tak mnie boli i głowa też mnie boli ona najbardziej. Dzisiaj musze znaleźć prace chociaż do pierwszej zaliczki potem cos wymyślę. Popłacę najważniejsze długi i dadzą mi na jakiś czas spokój tego mi trzeba spokoju. Tylko trochę świętego spokoju. W końcu podniosłem sie chociaż wcale nie miałem na to wielkiej ochoty. W trakcie tej skomplikowanej czynności dopadła mnie myśl człowieku gdzie twój zapał gdzie twój instynkt samozachowawczy masz kłopoty musisz sie sprężyć Głosy w mojej głowie zaczyna być ciekawie Może to sumienie?.E tam nie możliwe przecież nic złego nie robie innym a sobie tego nie wiem Nic trzeba działać tak sobie gdzieś w środku postanowiłem wyjdę na przeciw tym głosom to awaryjna sytuacja. Nie można tego lekceważyć Wiozłem zimne piwo z lodówki i usiadłem przy stoliku we wnęce koło okna. Otworzyłem je i spojrzałem w niebo. Zapowiadała sie upalny dzień na niebie ani jednej pieprzonej chmurki. Bedzie gorąco pomyślałem bardzo gorąco. Co tu począć Czuje się jak w potrzasku za długo siedziałem w domu .Boje sie wyjść ta sprawa ze znalezieniem pracy to trudna wyprawa .Wyszedłem z wprawy czy sobie poradzę Sam nie wiem .Nie lubię główkować to nie w moim stylu. Zdecydowanie wole improwizację. Ruszyłem dupę i postanowiłem wyjrzeć przez okno Łyknąć trochę Świerzego powietrza w moje przegniłe płuca. Mam świetny widok z okna fajna sprawa . Widać pół miasta i park lubię park. Lubię tam przesiadywać i karmić kaczki na bajorku. Ten widok to chyba jedyna dobra rzecz w tej norze za która płacę jak za królewski apartament Skąd ona bierze te ceny Pokiwałem przecząco głowa i pociągnąłem tego z butelki raz potem drugi i było po niej brązowy nektar życia zniknął Szybko doszedłem do wniosku że to zdecydowanie za mało. Załapałem smaka .Mój umysł się buntuje muszę go czymś uspokoić .Poszedłem do lodówki wyciągnąłem drugie piwo. Golnąłem jak trzeba .Dwa ruchy i po nim. Postawiłem butelkę na lodówce i postanowiłem otworzyć okno. W głowie z wolna podnosił sie poziom procentów .Te cholerne okno to nie była taka prosta sprawa żadne tam hop siup za nim połapałem sie o co w tym wszystkim chodzi to kosztowało mnie to sporo nerwów. I nie źle ryzykował. Powiedziałbym ze nawet własnym życiem .Jeden fałszywy ruch i wylatuje razem z ta cala przegniła futryną lecę prosto w dół .Drugie piętro pewnie poczuł bym jeszcze wiatr we włosach. Teraz jest inaczej trening czyni mistrzem jedno delikatne dotkniecie i ustępuje z głośnym skrzypnięciem. Skrzypnięcie musi wystąpić inaczej na bank jest coś nie tak trzeba powtórzyć .To okno ma swój szyfr swoja tajemnicę .Która odkryłem .Wystawiłem swój łeb na zewnątrz jest parno. Bardzo parno. nawet duszno. Na prawdę zapowiada sie pustynny dzień. Czyste szaleństwo jak tak dalej pójdzie po południu będzie nie do wytrzymania. Wyciągnąłem spodnie i cała tą resztę. Stanąłem przed lustrem splunąłem w ręce i przejechałem palcami po włosach. Próbowałem przyjąć parę korzystnych póz ale gówno to dało. Kompletna ruina Jak to możliwe mam dopiero trzydzieści a gzie do końca i cała ta reszta drogi .Stan człowieku kawał drogi do mety. Staram się o tym nie myśleć. Zycie to kloaka dobrze jest tylko wybrańcom. Ja chyba nim nie jestem. Poprawiłem jaja przez spodnie i polazłem schodami na dół. Przy wyjściu spotkała mnie miła niespodzianka na dzień dobry. Pani Władzi wielkie rozlazłe babsko Siedziała na małym krześle .To było niesamowite wyglądało jak parasolka dla małej dziewczynki próbująca utrzymać nosorożca .W głowie miałem pustkę i tak naprawdę nie wiedziałem co jej powiedzieć. Jestem w pułapce cholera nie mogę spieprzyć uciekać wyszedł bym na zbyt wielkiego frajera. Zresztą nigdy nie uciekam to nie w moim stylu .Nawet jeżeli nie mam szans. Trzeba mieć swój styl. Ja mam. Zebrałem sie w sobie dwa głębokie oddechy i pomyślałem ze czas na moja role życia nominacje do Oscara Pustka w głowie ustąpiła pojawił sie pewien pomyśl .Szeroko sie uśmiechnąłem chodź tak naprawdę chciało mi sie rzygać. – dzień dobry pani Władziu ja właśnie do pani. Nowe włosy? świetny kolor słowo daje bomba. Co pani robi dzisiaj wieczorkiem?.Kleje głupa – Taaa ma pan forsę panie Stan. Dziś jest ostatni dzień kantowania mnie. Kasa do reki albo Wypieprza pana na zbity pysk. Poczerwieniała na twarzy i groźnie machała pięścią. Miała ręce jak bochny chleba. gdyby mnie złapała wyglądał bym jak spinki od koszuli przyczepione do wielkiej kanapy w sypialni. – A tam zaraz na zbity pysk kochana pani Władziu – Taa na zbity pysk nie płaci to wynocha w cholerę jasna tutaj trzeba płacić .Ma pan pieniądze? Myślę sobie kurwa nie mam .Ale mówię jej co innego. -Jasne że mam dostałem nagły spadek idę do banku po kasę dzisiaj wszystko ureguluję. Chociaż znowu myślę sobie w duchu skąd ja wytrzasnę kasę. Prędzej trafie w totolotka niż w takim stanie zarobię parę groszy. Ale nic brnę dalej w to bagno . -Dzisiaj dam pani jakieś pieniądze sam przyniosę. -Nie trzeb ja sobie tu na pana poczekam. Mam nadzieje że uwierzyła chodź w połowę tego co gadam. Inaczej wymieni zamki zanim wrócę. To konkretna baba jak cos powie to tak zrobi. Przyszła mi nawet pewna myśl do głowy skoro ona jest taka konkretna to może się jakoś dogadamy. Może ten wredny gigantyczny czynsz odpracuje w inny sposób a co mi tam .I jak pomyślałem tak powiedziałem chociaż chyba w ogóle nie pomyślałem. -Pani Władziu jesteśmy dorosłymi ludźmi rzeczowymi Pani lubi konkrety ja ma swój czar .Wiemy oboje o co w życiu chodzi. Ja jestem w dołku pani ma potrzeby załatwmy to inaczej. -Jak to inaczej? Odszczeknęła przekrzywiając głowę jak pies w rosnącym zaciekawieniu Może się uda Dałem krok do przodu szeroko sie uśmiechnąłem i obniżyłem głos o pół tonu -To proste pierdolnę pani zajebista minetę albo dwie. Ale nie od razu. Tak powoli na spokojnie Potem może nawet sie pokochamy. A po wszystkim pani wspaniałomyślnie odpuści trochę z tego wielkiego czynszu i sprawa sie rozluźni zostaniemy przyjaciółmi .Co pani na to? Przysunęła swój wielki łeb do mojej zapuszczonej twarzy. Robi sie intymnie pomyślałem .Spojrzała mi głęboko w oczy i wtedy spotkały sie dwa piekła jedno moje drugie jej. Potem splunęła mi w twarz. Obróciła sie na pięcie i polazła do swojego gniazda zabierając przymałe jak na nią krzesło ze sobą. Poczekałem na trzaśnięcie drzwiami. Ale o dziwo zamknęła normalnie. Wytarłem twarz wierzchem rękawa. Nie powiedział nie .Może jeszcze coś z tego będzie. Ma klasę nie ma co .Pewnie musi to przetrawić. Dałem jej do myślenia. Trudno kobiecie się dziwić w końcu zagrałem ta kartą tak znienacka. Naprawdę robie dobre minety .Nie wie co traci. Ruszyłem dalej Na ulicy było spokojnie i luźno .Z reszta nie ma co sie dziwić o tej porze wszyscy porządni ludzie pracują trzymają sie swojej pracy i nie kombinują głupot. Nie miałem żadnego konkretnego pomysłu co zrobić i gdzie by sie tutaj zaczepić. Szedłem dalej przed siebie ulica w duł w głowie kompletna pustka. Ale nie przejmowałem sie tym. Dwie czy trzy ulice dalej o ile dobrze pamiętam była niewielka knajpka. Postanowiłem tam dotrzeć. Może w tym miejscu wymyślę cos sensownego na resztę dnia. Trzeba spróbować .I tak powoli bo przecież robi sie gorąco nie można sie forsować noga za noga dotarłem do obmyślonego celu. Knajpa nazywała sie lisia nora. Lekko zgrzany umordowany trudami uciążliwej drogi przystanąłem na krótka chwile splunąłem pod nogi i otworzyłem drzwi tej taniej budy gwałtownie i szeroko po męsku. Wpakowałem sie do niej W środku zmrużyłem oczy i rozejrzałem sie nie spiesznie dookoła .Na pierwszy Żut okiem siedziało tu juz parę znajomych gęb znam je głównie z widzenia no i dobrze nie wyglądają zbyt ciekawie wiec po cholerę mi bliższy Kontakt z nimi i wysłuchiwanie co im tam wycieka z tych cholernych mózgownicy przez usta. Ciągle tu przesiadują pewnie maja jakiś powód .Jaki? Nie bardzo mnie to obchodzi. Byle dali mi święty spokój. Parę osób siedziało przy wysokim barze reszta w pieprzonych katach. Nie bez trudu wgramoliłem sie na wysoki stołek przy końcu obdrapanego baru i głośno stęknąłem. Wielki barman z głową jak bizon pewnie uznał to za zaproszenie i zaraz do mnie podlazł Chociaż tak naprawdę jeszcze o to nie prosiłem. Ale takie są uroki małych spelunek gdzie właściciel liczy każdy grosz kibel śmierdzi szczynami i rzygowinami na pół lokalu. Mimo to uważam że maja swój dziwny klimat .Sam jestem dziwny więc pewnie dlatego ta atmosfera dobrze mi pasuje i ogólnie dobrze sie tutaj czuje .Otworzyłem japę i wybełkotałem dwa piwa. Barman z wielkimi żabimi oczami i orlim nosem dziwna krzyżówka ale cóż Bóg nie dla wszystkich bywa łaskawy. Błyskawicznie wyciągnął je z pod baru Magicznie wyrosły przede mną .Zupełnie jak by wcześniej przygotował sie na takie zamówienie .Może czekały juz tutaj na mnie ?A może czyta w moich pieprzonych myślach. Nie to raczej nie możliwe. Ale gdyby naprawdę udała mu się ta sztuczka od razu bym to zauważył Moje myśli doprowadziły by go do szaleństwa. Sam ledwo daje sobie z tym rade. Ale póki co jakoś sie trzymam. – Szklankę .Raczej stwierdził niż zapytał patrząc beznamiętnie – Nie człowieku. Poradzę sobie bez tego wynalazku. Nigdy nie używam cholernych szklanek powinieneś to wiedzieć pije w tej spelunie od tak dawna nie sposób tego nie zauważyć .Szklanki to nie w moim stylu to świętokradztwo. To jak dymanie laski w kondonie. Przytępia zmysły i nie pozwala poczuć prawdziwego sensu obcowania z piwem .Nie boje się go ufam mu ono mi tez Oboje jesteśmy czyści. Jak mógłbym je wpakować do obcej szklanki. To zdrada. Nie mógłbym nu tego zrobić. Nie potrafię i nie chce .Czy mnie rozumiesz? – Kurwa człowieku tylko pytałem .Po co mi ta cała gadka – Kochasz kogoś ? – Nie – Szkoda – Czego szkoda – Ze nie kochasz łatwiej było by ci zrozumieć o czym mówię – Spierdalaj w dupie mam to co mówisz. Jak byś jeszcze czegoś chciał daj znać mam klientów i nie mam czasu słuchać twoich zasranych głupot – Oczywiście szefie. Jak czegoś jeszcze zapragnę w tej zapleśniałej norze poproszę o szczerą i miła pomoc. Nie odpowiedział .Obrócił sie na piecie i poszedł w swoja stronę .Myślę że nie słyszał nawet ostatniej części mojego wywodu. Skorzystałem z tego i dodałem półgłosem tępy banalny biały skórwysynu . Sięgnąłem po papierowe serwetki ładnie ułożone w szklanej pierdułce przypominającej popielniczkę. Chciałem wyjąć jedną posypały sie wszystkie .Cóż normalna sprawa w moim przypadku. Pragnę pojedynczej rzeczy a uruchamiam cała lawinę zdarzeń. To przeznaczenie .Karma tak ma być i nie warto z tym walczyć – W poprzednim życiu musiałem być co najwyżej mucha. W tym zrobili mnie człowiekiem i nie bardzo daje sobie z tym radę.Za głęboką woda dla pieprzonej muchy. W końcu wziąłem do kupy może ze dwie lub trzy serwetki i wytarłem spocone czoło resztę rozwalonych zostawiłem tam gdzie jest wysypałem .Jestem zmęczony tylko czym?.Dobre pytanie Powoli podniosłem butelkę z piwem i wetknąłem koniec w spękane usta .Tego sobie pociągnąłem raz potem drugi i było po wszystkim. Złapałem głęboki oddech i ospale rozejrzałem sie po sali Nic ciekawego sie nie działo Ludzie jak dekoracja po za drobnymi ruchami nie zmieniali swojej pozycji Z braku lepszego zajęcia złapałem drugie piwo i golnąłem jak trzeba. Druga otwartą dłonią przetarłem czerwone oczy. Coraz bardziej mnie muliło walczyłem ze zmęczeniem ciężkie powieki same bezwiednie opadły i czułem ze zaraz usnę urwie mi się film odpadnę jadę w dół Przestałem z tym walczyć zamknąłem oczy W mojej głowie nastała pustka i błogi spokój. Poczułem sie fajnie i chciałem żeby to trwało

Nagle ktoś rąbnął wściekle pięścią w blat baru tuż koło mnie. Mocno konkretnie i bez certolenia. Mało sie nie zesrałem ze strachu w spodnie. Butelka podskoczyła mi w ręku i trochę piwa niechcąco wylało sie na jego jasny rękaw szybko przesiąkło i zrobiła sie pokaźna plama sam byłem zdziwiony że aż taka i tak szybko .I w ogóle nie zdążyłem jeszcze ogarnąć co tu sie dzieje. Całą ta sytuacja trochę mnie orzeźwiła i w przebłysku świadomości postanowiłem człowieka przeprosić Wszystko działo sie dość szybko tylko jak odbierałem to jak na zwolnionym filmie. Kiedy odwrócił sie i zobaczyłem jego twarz byłem zaskoczony od razu poznałem ta zakazana gębę To Zajob wściekły facet który lubi bić mocno po mordzie za byle co i specjalnie się tym nie przejmuje Ma duże ręce. Wielki biały skórwysyn z nalaną gębą. O dziwo nie zauważył że ma plamę od piwa

Może powinienem darować sobie te przeprosiny w końcu nic wielkiego sie nie stało to tylko durna plama na jasnej koszuli. Ale całym tym pomysłem narobiłem za dużo szumu i niepotrzebnych ruchów teraz pewnie się połapie zresztą barman widział wszystko kontem oka na pewno zaraz mu powie. To menda .Nie lubi mnie z chęcią popatrzy jak Zajob spuszcza mi ostry wpierdol. Spojrzał na mnie ja na niego uśmiechnął sie ironicznie ja nie. On miał powód ja gorączkowo główkowałem jak z tego wybrnąć. Zajob w końcu zobaczył plamę a może poczuł .Tak na pewno to drugie. Z refleksem u niego nigdy nie było za dobrze .Ale po chuj mu refleks jest wielki i brutalny. Zdąży. Jak sobie coś zamyśli to nie wiele osób pewnie jest w stanie mu w tym przeszkodzić. Ja takich nie znam. Kiedyś razem piliśmy ale Buk jeden raczy wiedzieć czy akurat teraz będzie o tym pamiętał .Chce żeby pamiętał. a Buk pewnie jemu jest wszystko jedno mnie nie bardzo wystawił mnie na próbę. Która to z kolei może tym razem zdam? Zajob obrócił sie w moja stronę. Na wszelki wypadek kleje głupa wyszczerzam do niego zęby w sztucznym uśmiechu chociaż tak naprawdę nie bardzo jest mi do śmiechu Ale on akurat nie powinien o tym wiedzieć. Oczywiście jeżeli w tym kurzym móżdżku postanowił sobie że mi zaraz przypierdoli to i tak gówno ten uśmiech da ale trzymać fason .Taki mam styl. Walczę do końca nawet jeżeli wiadomo że nie ma szans. A teraz na pewno nie mam ich za wiele. Właściwie i tak chciało mi sie spać każdy sposób jest dobry zęby trochę odpocząć . Cel uświęca środki jakie to mądre powiedzenie. Dobrze że o nim pamiętam już mi lepiej i nawet je rozumiem. Może nie będzie bolał myślę sobie dalej wykrzywiając usta w udawanym uśmiechu. Przez chwilę która dla mnie trwała całe wieki zmarszczył brwi i świdrował mnie swoimi małymi świńskimi oczkami. Uciekałem wzrokiem w końcu nabrałem powietrza i postanowiłem zagadać może wszystko da sie jakoś sensownie wyjaśnić W końcu jesteśmy cywilizowanymi ludźmi. Przecież to on walnął w stół nie utrzymałem tego piwa samo poleciało nie chciałem. To był wypadek. Na pewno zrozumie Postawię mu kolejkę i po kszyku. Kiedy chciałem właśnie otworzyć japę. On rozpoczął pierwszy

-Kurwa Stan człowieku to ty? Poznał mnie Bóg istnieje zdałem egzamin -No pewnie Bartek bo tak o ile pamiętam miał na imię strasznie nie lubił jak ktoś mówił na niego Zajob. Nie rozumiem dlaczego bo idealnie pasowało do niego. Ale kto by tam wnikał -Człowieku kopę lat -No kopę odpowiedziałem i nic innego nie przychodziło mi do głowy po za szczerzeniem sie w w fałszywym uśmiechu ale to tak na wszelki wypadek .Gdyby nagle mu odjebało i postanowił jednak mnie rąbnąć -Daj pyska kurwa tyle czasu Zaczęliśmy sie obściskiwać jak w tanim filmie o rodzinnej sielance. Już zapomniałem że on przecież jest wylewny. – Musimy to opić koniecznie. Kiwnął na barmana. Podszedł powoli od niechcenia i minę miał nie tęgą. Powód był prosty Po mojemu liczył na inny przebieg wypadków. Nie dostałem wpierdol nie mógł pojąć jakim cudem z tego wybrnąłem. Zresztą ja tez Ale czy to ważne .Los znowu sie do mnie uśmiechnął . Myślę ze bardzo go to zasmuciło. – Co pijesz ? Stan zapytał Bartek całkiem łagodnie chyba ma dobry dzień – Mam przed sobą jeszcze długi dzień i bardzo ważna sprawę do załatwienia musze być w formie Dlatego dla mnie piwo – Pasuje dla mnie tez .Słyszałeś dawaj nam tu po dwa piwa. Dla mnie i mojego starego przyjaciela Tyko kurwa rusz się bo łazisz jakbyś nasrał w spodnie. Coś nie tak z tobą człowieku. Zostawiam tu swoja ciężko zarobioną kasę chcę żeby było miło postaraj się trochę pobajeruj nas opowiedz jakąś zabawna historię bądź do chuja miły. I uśmiechnij sie bo nie mogę patrzyć na twoja wredna zawzięta mordę. Nic nie odpowiedział. Wykrzywił usta w nieudanym uśmiechu i poszedł po piwo. – Stan co jest z tymi ludźmi. Czy ja jestem nieuprzejmy – No gdzie myślę że jesteś bardzo uprzejmy – No właśnie ja tez tak myślę. Wiec o co im chodzi – Komu? – No chociażby temu złamasowi co nas obsługuje. Tak trudno być miłym człowiekiem Uśmiechnąć się i powiedzieć że życie jest piękne – Może dla niego nie jest – Bo kurwa nie wie o co w nim chodzi – Ponoć nikt nie wie. Prawdę znają tylko bogaci biedacy musza się jej ciągle domyślać – Nie prawda ja to widzę inaczej. Sprawa jest cholernie prosta – To znaczy – W życiu nie możesz dać sobą pomiatać – Zgadzam się – I nie możesz być od nikogo zależny – Jak to zrobić wszyscy jesteśmy w coś uwikłani – Musisz mieć spokój w głowie inaczej wszystko cie wkurwia. I nic nie cieszy – A jak coś cię meczy – To zostaw to i nie szarp się jak ryba bez wody .Płyń z prądem – Myślisz – Jasne tak zrób a będziesz szczęśliwy – Nie za ostro pojechałeś z tym barmanem. Przecież on ma uczucia – W dupie mam jego uczucia. Na buty z nim. Jezu pomyślałem człowieku przecież on jest ze dwa razy od ciebie większy. A ode mnie to chyba z pięć. Nawet razem do kupy nie dalibyśmy mu rady .Ja bym tak raczej nie pograł. Ale barmana uwagi zajoba nie obeszły nie skomentował nie pyskował nie zdenerwował się po prostu poszedł zrobić swoje. Ciekawe czemu?.Czyżby był taki spokojny? Cykor ciota? Przyłóż do rany. Nie sądzę. Raczej jak nie chcesz żeby się zagoiła. Po mojemu to chodząca bomba. Niebezpieczny wariat. Pewnie nasłuchał sie juz w życiu takich palantów od cholery i po którym tam razie dał sobie spokój z pyskówkami .To do niczego nie prowadzi a człowiek szarpie sobie tylko nerwy. Najwyraźniej nie jest mu to do niczego potrzebne – Pij Stan Zamyśliłem się piwo podjechało niewiadomo kiedy. Może nie powinienem juz pic jeżeli chce dzisiaj popracować. Powinienem to przemyśleć .Ale nie jestem za dobry w myśleniu. sytuacja nie jest wcale taka prosta zgodziłem się już piwo stoi i czeka. Kości zostały rzucone Co mogłem zrobić. Nie ma łatwego wyjścia .Nigdzie nie ma łatwych wyjść wszędzie czyhają na człowieka cholerne zasadzki. Pójdziesz tedy źle. Pójdziesz tamtędy jeszcze gorzej. Niech to szlag dlaczego w życiu zawsze musze wybierać między złym i jeszcze gorszym. Co mam począć. Nie mogę się łamać Sięgnąłem po piwo i wypiłem jednym haustem -To mi się człowieku podoba to jest picie. Szanuję ludzi którzy w ten sposób radzą sobie z z butelką. Żadnego pedalskiego mulenia się z nią całymi godzinami. Piwo trzeba brać ostro jedno za drugim inaczej nie działa. Chwycił za swoje i skończył je jednym pociągnięciem. Postawił z głośnym brzęknięciem na obdrapany blat i dzwignoł następne upił z niego porządnie. -Stan śmiało bierz następne dzisiaj ja stawiam mam kasę. Możemy zaszaleć Przysunąłem je bliżej siebie złapałem ale postanowiłem jeszcze nie pić. Zajob przeważnie ma kasę. Wiele złego można o nim powiedzieć ale nie to że jest nie zaradny. Miewa różne pomysły jedne genialne inne bardzo chor wszystkie razem szalone. Twardy i konkretny .Znany jest z tego że nie boji sie żadnej roboty .Próbował już chyba wszystkiego i nie pogardzi praca która inni omijają szerokim łukiem. To ze go właśnie dzisiaj spotkałem może to znak przeznaczenie. Bóg albo diabeł mi go zesłał wszystko jedno trzeba chwytać okazję popłynę z prądem. On na pewno może coś wiedzieć jak tu dzisiaj szybko zarobić trochę konkretnego grosza. Trzeba zagadać Chwyciłem butelkę i tęgo z niej pociągnąłem. -Bartek mam przejściowe kłopoty i potrzebuje zarobić szybko jakieś pieniądze. Nie wiesz przypadkiem gdzie by tu można sie zahaczyć i popracować sensownie. -Cztery piwa . Cholera może nie usłyszał. Albo jest wcięty bardziej niż mi sie wydaje i gówno się z nim dzisiaj dogadam to by było okropne bo ja musze sie z nim dogadać .A może nie bardzo go to wszystko obchodzi.

-Wiem

W pierwszej chwili nie załapałem czy gada do cholernego barmana może w dał sie w końcu w jakaś pyskówkę z zajobem. Albo mówi sam so siebie co by nawet pasował. Każdy głośno zaczyna myśleć jak sobie trochę golnie. -To zależy obrócił sie w moja stronę i kontynuował. Gadał do mnie wiec jednak słyszał mój złamany śpiew człowieka w potrzebie. Wytężyłem słuch i próbowałem się skoncentrować na tyle aby nic mi nie uciekło z jego opowiastki. Chodzi o kasę o moja norę ważna sprawa o moje cztery cholerne ściany .Które mogę dzisiaj stracić jeżeli wrócę kompletnie bez grosza. -Zależy od czego podchwyciłem temat -Od tego w jak wielkiej człowieku jesteś potrzebie. -W wielkiej jak cała pieprzoną planeta -A wiec sądzę że w wielkiej .Bo na planetach to ja się nie za bardzo nie znam -Bartek jestem w ogromnej. Mam nóż na gardle. I czuje jak naciska -Teraz juz lepiej to już cos mi mówi. -Jeżeli nie masz wyjścia to jest jedno takie miejsce gdzie można dobrze i uczciwie zarobić -co to za miejsce gadaj -Bo ja wiem po mojemu raczej nie dasz rady. To ciężki temat i trzeba ostro tyrać .A ty chudy jesteś nie bardzo cię tam widzę -A tam gadasz jak potłuczony. Dam radę chce tyrać. Przyda mi się ostra zaprawa .Bo ostatnio trochę zastygłem. Może wyglądam na chudego ale to same żyły i mięśnie jestem silny i powoli sie męczę -Tam jest cholernie gorąco o tej porze roku i trzeba na okrągło zapierdalać Struchlałem co mogłem na to odpowiedzieć. -Spokojnie radze sobie w wysokich temperaturach. -Tam trzeba mieć jaja -Mam jaja człowieku nikt nie ma takich jaj i zacięcia do roboty jak ja gadaj gdzie to jest. -Taaa ... no to dasz se Stan rade -Pewnie że dam sobie rade .Zawsze daje sobie rade kłamałem jak pies Bartek golnął sobie z butelki jak trzeba i popadł w zadumę. Jego myśli gdzieś uciekły odpłynęły Wybrały sie w daleką podróż .Zapanowała głucha cisza ja byłem podniecony całą ta sprawa ale postanowiłem to uszanować. Nic nie mówiłem o nic nie pytałem. Czekałem aż sam wróci na ziemie i przerwie swoje milczenie. No cóż trochę to trwał. W końcu powoli nie spiesznie uśmiechnął się nie wyraźnie i wypalił. -Robiłem u niego. Będzie juz ze dwa może trzy lata do tyłu -Jezu Bartek wierze ci na słowo. Ale gdzie to do kurwy nędzy jest umieram z ciekawości mógłbym juz coś zadziałać Podrapał się po dupie głośno beknął i tego pociągnął z kolejnej butelki. Jakoś nie wyglądało na to żeby specjalnie udzieliło mu sie moje podniecenie. Powiedziałbym nawet że ma to gdzieś. Ale co mogłem zrobić .Trzeba czekać może w końcu powie cos konkretnego. Zajob dalej cedził słowa powoli bez pośpiechu tak jak by gadał sam do siebie. Albo wspominał cos z wielkim rozrzewnieniem -Taaa robiłem tam. Pamiętam jak wczorajszy dzień. I stary dobrze płacił nigdzie tak mi nie płacili Mówię Ci dobrze mi płacił .Robiłem tam dobrze to pamiętam .Bardzo dobrze pamiętam to miejsce I dobrze płacił. Ale co z tego -Jak to kurwa co z tego Bartek kasa jest ważna. Ja musze mieć kasę dużo ile się da. Potrzebuje forsy W ogóle musze mieć jakąś kasę bo wyląduje na ulicy w papierowym kartonie. Jesień idzie zimno .Lubię swoje cholerne cztery podrapane ściany. Jak człowiek ma cztery ściany to ma jeszcze szanse .Chcę mieć ta szansę Zajob musze dzisiaj to mieć. Kasa to fajna rzecz. Magiczna -Nie jeśli cię przez nią nie szanują -Pierdole szacunek gdzie to jest -Nie prawda szacunek to ważna sprawa .Jak cię nie szanują nie wiele jesteś wart. I źle ci z tym. I nic dobrego z tego nie będzie Kurwa pomyślałem zebrało mu sie na wielkie słowa. Co się z nim porobiło. Przecież nie był taki -Bartek ja to wszystko wiem ale jestem w cholernej potrzebie. Gdzie to jest? Znowu pociągnął z butelki i zamilkł. Zaczynałem tracić nadzieje. Całe podniecenie i wizja szybkich pieniędzy zarobionych w uczciwy sposób gdzieś ze mnie uciekła .Poczułem sie jak dziurawa dętka. Właściwie to mógłbym przysiąść że słyszę jak uchodzi ze mnie powietrze i kapcieje na dobre. Podniosłem butelkę o której prawie juz zapomniałem a przecież stała tak blisko. Spojrzałem na nią potem na Zajoba. Znowu na nią i patrząc na zajoba zmrużyłem oczy myśląc że życie jest piękne i cicho wyszeptałem mówiąc do samego siebie. Twoje zdrowie Bartek jak cholernie fajnie ze znowu sie spotkaliśmy. Potem wpakowałem ja do pyska i wypiłem wszystko co mi dała jednym tchem. Bartek wyglądał jakby miał zaraz zasnąć. Przed nosem miał pełno butelek po piwie. Pustych butelek JA wypiłem dwa on chyba z dziesięć. Jak to możliwe że tego nie zważyłem. Szybki jest. Rozbolała mnie głowa na pewno nie od piwa. Mój górny limit jest nie co wyższy niż to co udało mi sie dzisiaj wychlać. To nie to a więc co. Upał. Odpada siedzę w cieniu. Ta rozkosz dopiero mię czeka. Cholera za dużo myślę główkuje nie potrzebnie to musi być od tego nie lubię dużo myśleć to nie w moim stylu .Zdecydowanie wole proste rozwiązania -To całkiem nie daleko stad .Zajob przemówił chodź nic na to nie wskazywało. -Jak to nie daleko szybko podchwyciłem -No mówię Ci nie daleko. To firma Kasiatego. -Kasiatego ?powtórzyłem ze zdziwieniem -Taaa Kasiatego Gorączkowo szukałem w mózgownicy jakiegoś obrazu który pasowałby do tego słowa. I oprócz forsy nie znalazłem żadnego człowieka który by sie tak nazywał. Ostatnio sporo piłem nie zawsze trunki pierwszego gatunku .może szlag trafił część mojej pamięci. Ale dlaczego akurat ta ?Pamiętam wiele gównianych rzeczy które mogły by stamtąd zniknąć jeszcze bym za to dopłacił. No cóż złośliwość losu. -Znasz Kasiatego nie. Ma swoja wielgachna firmę ze trzy ulice od tej knajpy nie dalej. W doł na prawo za parkiem a potem prosto -No właśnie nie znam Kasiatego -A co ty gadasz Stan nie znasz Kasiatego? -Kurwa nie znam nie mogę zaskoczyć .Co to za człowiek? -Ulala jak to możliwe wszyscy go znają -A ja nie i mam w dupie wszystkich .Powiesz mi kto to jest -Widzisz te piwo? -Widzę .wiem o co ci chodzi. Ja juz nie pije musze mieć formę na popołudnie -Gówno tam wiesz o co mi chodzi .Czy ja ci je każe pić -A ten cały barek z alkoholem wszystkie te najdziwniejsze wódki fajne są nie ?prosto z piekła Mówię ci one naprawdę są z piekła. Pokazał palcem na przestrzeń za barmanem widzisz . Sporo tego było trudno ogarnąć jednym spojrzeniem -Widzę fajne wódki ale ich tym bardziej nie będę teraz chlał -Stan kurwa marudzisz nie w tym rzecz .Źle kombinujesz Nie o to mi biega -A o co. Jak zwykle miałem pustkę w łepetynie. I nie mogłem zaskoczyć kiedy naprawdę trzeba było to zrobić .Czuje że pogrążam sie coraz bardziej -Te całe piwsko i wszystkie te kolorowe wódki to od niego. -Od kogo. Jezu w końcu zaskoczyłem .Pojąłem zanim otworzył zachlane usta. -No od Kasiatego .On ma największa hurtownię alkoholu jaka w życiu widziałem -To o to chodzi. Kasiaty miałem jakieś przebłyski na pewno o nim słyszałem ale nie miałem pojęcia że on siedzi w alkoholu. Jezu mogłoby być naprawdę fajnie. Znam sie na alkoholu. Znam wszystkie marki win jakie można kupić w tej mieścinie piwa to samo w jednym palcu. Z wódka trochę gorzej bo droga. I nie zawsze miałem kasę aby sie specjalnie długo edukować w tym konkretnym temacie Z taką wiedza i doświadczeniem dostanę tam robotę od reki nie ma bata. Chyba mam fart szeroko się uśmiechnąłem

-Idę szczać. Wstał nie spiesznie chwiejnym krokiem ruszył w stronę kibla. Zajobowi zarzucało dupę raz w lewo raz w prawo .Wyraźnie nie mógł nad nią zapanować -Zaraz zaczekaj. Machnąłem ręka a idź w cholerę i nie wracaj. Nie wiem czy usłyszał. Właściwie to było mi to już obojętne. -Obrócił się gdzie w połowie drogi i krzyknął na pół sali tylko nie spierdalaj jeszcze. Zaraz wracam i bierzemy następna kolejkę. Nie zareagowałem zupełnie jakby nie tyczyło to mnie. Pogrzebałem po kieszeniach i wyciągnąłem pogniecioną paczkę papierosów Stuknąłem dwoma palcami w dno wypadła pierwsza z brzegu fajka wpakowałem ja do pyska i odpaliłem. Zaciągnąłem sie porządnie raz potem drugi. Przetarłem oczy wieszczem dłoni. Znowu się mocno zaciągnąłem. Wypuściłem wielki kłąb dymu. I kiwnąłem na mojego ulubionego barmana. O dziwo podszedł szybko .Nie wyjmując papierosa z ust wyciągnąłem jakieś drobne i zapłaciłem za swoje piwa. Reszta dla Ciebie człowieku. Kiwnął znacząco głową i polazł w swoja stronę. Czasami łubie mięć gest. Pociągnąłem jeszcze ze trzy buchy z fajki resztę skiepowałem i postanowiłem się stąd wynosić. Dodałem gazu i już byłem na ulicy. Obrałem jak mi się zdawało odpowiedni kierunek i ruszyłem w dół prosto do piekła .Droga dla popaprańców. Cholera jakoś szybko się to wszystko toczy. Ale najważniejsze że będę miał pracę .Człowiek musi mieć pracę fajną robotę a szczególnie kiedy bardzo jej potrzebuję wszyscy potrzebujemy pracy dużo pracy żeby za często nie myśleć o głupotach .Praca uszlachetnia i pozwala odnaleźć sens w życiu. Kto to wymyślił daje głowę że facet w życiu ani razu porządnie nie tyrał. W ogóle to ciężki kierunek myślenia nigdy nie mogłem sie w tym temacie odnaleźć. Moje przekonania nie pasowały do całości były jak klocek z innej układanki można go obracać na milion sposobów upychać na sile ile nie wlezie a i tak

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%