Psychologia · 9 min czytania
Fala
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Spokojny, wiosenny poranek. Gdyby się tak dokładniej przysłuchać, można by było usłyszeć wiewiórkę wspinającą się na coraz to wyższe partie drzewa wiśniowego, które O tej porze roku w Japonii rozkwita i przybiera barwię zapierającego dech w piersiach różu. Ale co ona tu robiła? Co robiła wiewiórka na drzewie, które rosło przy najniższym piętrze wieżowca w Osace? Może się zgubiła, albo uciekła z lasu w obawie o swoje życie lub zwyczajnie ktoś ją złapał, po czym uznał, że zwierzątko jest mu niepotrzebne i wypuścił je na wolność. Tępo życia jest nieubłagane, nawet jeśli chodzi o zwierzęta, w tym tą jedną, drobną wiewiórkę, która teraz stara się przetrwać w nowym otoczeniu, aklimatyzując się z odgłosami zatłoczonej ulicy. Niewątpliwie mała ma jeden cel- żyć dalej i przetrwać w trudnych warunkach. Nami otworzyła oczy i wpatrywała się w sufit, na którym odbijały się promienie słoneczne dochodzące zza okna. Westchnęła. To już dwa lata. To już równe dwa lata od śmierci rodziców. Mimo tego, że zginęli w wypadku i mieszkanie opustoszało, Nami cały czas czuła ich obecność: opiekę i troskę mamy, spontaniczność i stanowczość taty. Byli najlepszymi rodzicami na świecie. Kiedy jako dziesięciolatka nie zdała bardzo ważnego sprawdzianu, mama powiedziała, że nie ma się czym martwić, że szkoła nie uczy życia. Tato zabrał ją wtedy do pobliskiej knajpki i zamówił ogromną porcję lodów, twierdząc, że to doda jej motywacji i siły do walki. Wieczorem całą rodziną zasiedli do kolacji śmiejąc się, żartując i rozmawiając na rozmaite tematy. Czuła się wtedy taka szczęśliwa. Nawet teraz, kiedy przygotowuje kolację, na stole kład ładzie dodatkowo dwa talerze. Rodzice zawsze byli optymistami. Nadali jej imię Nami, co oznacza fala, a wraz z jej nazwiskiem Kibo- oznacza falę nadziei. Wędrując wzrokiem po pokoju podniosła się i ukryła twarz w dłoniach. Nie zamierzała płakać, musiała potrzeć rozespane jeszcze oczy, po czym wstała i spojrzała w lustro. Drobna twarz w kształcie litery ,,V”, skośne oczy, czarne, hebanowe włosy, proste, białe zęby i refleksyjne spojrzenie. Stała tak, rozmyślając, że cała jej osoba to geny jej rodziców i nie zamierza nic w sobie zmieniać. Podeszła do komody, wyjęła z szuflady czarną, elegancką sukienkę, beżowe rajstopy, czarny, lekki żakiet i sprawdzając godzinę w telefonie komórkowym, wyszła z pokoju. Po ubraniu przygotowanych ubrań, poszła do kuchni, wyjęła miskę ryżu z lodówki, ustawiła trzy talerze na stole i zaczęła jeść. Mam 22 lata i nie potrafię dobrze przygotować ryżu, jestem narwana i szybko się denerwuję, pomyślała. Uśmiechnęła się na moment, pytając samej siebie, dlaczego właśnie w tym momencie wytyka sobie swoje wady, jednak uśmiech zniknął z jej ust chwile później, ponieważ uświadomiła sobie, że jeśli się nie pospieszy to spóźni się na pociąg. Wrzucając talerze i miskę do zmywarki, szybkim krokiem ruszyła w kierunku pułki na buty w przedpokoju i ubrała czarne obcasy. Złapała beżową, skórzaną torebkę , jednocześnie szukając kluczy. Wybiegła z mieszkania i skierowała się w stronę stacji metra. Na moment przystanęła przy drzewku wiśniowym, które nie było zbyt duże, jednak wyglądało, jakby życie tutaj mu pasowało- nie przeszkadzały mu spaliny ani hałas, wystarczyło mu poczucie bezpieczeństwa. Spojrzała na zegarek i robiąc wielkie oczy stwierdziła, że nie zdąży na pociąg. Powolnym krokiem szła w kierunku małej knajpki, do której przychodziła z tatą. Właściciele nie zmienili tu nic odkąd ją założyli, to samo menu, ten sam wystrój. Może to i dobrze, pomyślała. Weszła i przysiadła na drewnianym krześle, po czym zamówiła pucharek lodów. Starsza kobieta przyniosła jej zamówiony deser i usiadła naprzeciwko Nami. - Nie zmieniłaś się aż tak bardzo. Kiedy tu przychodziłaś i byłaś smutna miałaś ten sam wyraz twarzy.- rzekła uśmiechając się tak szeroko i tak promiennie, że nie sposób było nie odpowiedzieć jej choćby delikatnym uśmiechem. - Dzisiaj jest rocznica. To już dwa lata… Kiedy pomyślę, że tata już nigdy nie pocieszy mnie i nie kupi tu lodów…- odpowiedziała. - Byłam na grobie twoich…