Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 7 min czytania

"Fantastyczna czwórka - reaktywacja"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{i}W poprzednim odcinku:{/i} - Hajna! Daj piwa! ...czyli{b} "O tym, jak piwa zabrakło"{/b}

Nasi dzielni bohaterowie: Krasnolud (ze skromnym zasobem słownictwa) Robin von der Hoodz (elf homseksualista) Druidki (jednakowo seksowne) Konen (silny i głupi, jak przystało na czlowieka) Szary Mag (niecałkiem z tej bajki) Oraz... Bardzo Zły Czarnoksiężnik Oz, który w wilkołaka się przemienił.

Dawno, dawno temu... Aktywowany czar powoli kończył przemianę. Po mężnym stawieniu oporu szata mężczyzny pękła w szwach, nie mogąc poradzić sobie z nagle wyrastającymi mięśniami i bujną sierścią. Tymczasem krasnolud, wojownik z dziada pradziada siostrzenicy matki, nie mogąc doczekać się Hajny i piwa podreptał na zaplecze, gdzie dokonał makabrycznego odkrycia. - Nie ma piwa! – krzyknął głosem pełnym boleści do swoich kamratów, którzy natychmiast poderwali się z miejsca. No, prawie wszyscy. Dobra, ruszył się tylko Konen, a to i tak dlatego, że go dzika pchła zaatakowała akurat w.. delikatne miejsce o którym damom mówić nie przystoi. - A co jest? – zadał leniwie pytanie elf, podziwiając doskonałość swojego manikiuru. - Trup – odkrzyknął niepocieszony krasnolud. - A wino cze.... eee, trup? Jak to trup? Jeden? A co on tam robi? - Leży..? – ostrożnie zapytał krasnolud, wychylając się zza dębowych drzwi spiżarni. - Wilkołak!!! – rozdarł się nagle Konen, niczym stara baba na pchlim targu. Elf popatrzył na niego z wyższością jak to miał w zwyczaju i zapewne człowieka nie ominął by wykład na temat stworzeń transmutalnych, zwierzozmiennokształtnych czy psiowatych, gdyby nie mały szczegół który przykuł uwagę jasnowłosego. Coś bowiem kapało mu na ramię. Tym czymś, po dłuższej obserwacji, okazała się być gęsta ślina. Ślina wprost wyciekająca z uzbrojonego, niczym afgański terrorysta, w lśniące kły pyska. Elf patrzył w rozdziawioną gębę zaskoczonego towarzysza, zastanawiając się jednocześnie co też może być właścicielem gorącego i dość nieświeżego oddechu, który właśnie czuł na swoim karku. - Czy nie powinniśmy mu pomóc, droga siostro? – zapytała jedna z Druidek, drugą. - Hmm – zastanowiła się ta druga – A ile można na takim kundlu zarobić? - W sumie to teraz skórki mają dobrą cenę na giełdzie... I popyt na naszyjniki z kłów jest duży... – Druidka podrapała się po podbródku – Krasnal pewnie zna najnowsze notowania dla świeżych jelit, więc można by się go poradzić... Podczas gdy obie panie rozważały sens wkroczenia do walki, wspomniany Krasnolud nie miał takich dylematów. Z drugiej strony to nigdy nie wybaczył by sobie przegapienia porządnej rąbanki, więc zastanawiać się nie musiał. Zresztą, jak wielokrotnie sam zaznaczał, jego głowa nie była od myślenia, tylko od hełmu trzymania. - Hai! Ha! Hi! – wydał bojowy okrzyk i wraz ze swoim nieodłącznym toporem rzucił się na wilkołaka. Elf, korzystając z odwróconej uwagi stwora, błyskawicznie przetoczył się w bok i napiął cięciwę swojego całkiem wypasionego łuku. W chwilę później pierzasta strzała wbiła się w miejsce tuż nad prawą łopatką sprawiając tym samym okropny ból.. krasnoludowi. - Eee, sorry mały! – zawołał Robin von der Hoodz słysząc barwny potok słów nie nadających się do druku. Słowa te jednocześnie otrzeźwiły ludzkiego samca, który bezzwłocznie poderwał swój wielki miecz dwuręczny (który sięgał mu jedynie do ramienia) i wskoczył na tawerniany stół. Następnie Konen…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%