Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

fantasy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

FANTASY

1 Leżała na trawie, ktoś patrzący z boku pewnie nie byłby w stanie jej zauważyć. Źdźbła wystawały wysoko ponad jej wyciągnięte ku niebu ręce. Było gorąco i wilgotno, tylko delikatne podmuchy wiatru dawały pewną ulgę. Była ubrana w białe, płócienne spodnie i bluzkę z długimi rękawami, uszytą z tego samego materiału. Na głowie miała zawiązaną chustę, przez co w ogóle nie było można dostrzec jakie ma włosy i czy je faktycznie posiada. Długa czupryna nie była jej jednak potrzebna, patrząc na nią odnosiło się wrażenie, że nawet ślepiec poznałby, że na łące tej leży kobieta. Nie była przy tym genialnie urodziwa, trochę przyduży nos, czarne oczy i brwi, wyraźnie odciśnięty uśmiech, nadawały jej twarzy specyficznego charakteru. Leżała tak śmiejąc się do swych myśli i próbując uchwycić chociaż kawałek nieba. Wtem usłyszała odgłos łamanych gałęzi. Cała polana była, jak to często z polanami bywa, otoczona lasem. Las był liściasty, dominowały buki i dęby, przez co bardzo miło się po nim spacerowało. Z tego też lasu, od północy, wyłonił się jakiś śmierdzący grubas. O tym, że był śmierdzący, biała dama z pewnością jeszcze nie wiedziała, na pewno coś musiała przeczuwać, ponieważ prawie jak sarna, a może i trochę szybciej, zerwała się na równe nogi i poczęła krzyczeć - Nie podchodź do mnie! Brwi na twarzy przybysza skrzywiły się nieco, czy to z zaskoczenia, czy z nadmiernego wysiłku umysłowego, spowodowanego analizą sytuacji. Po chwili jednak uśmiechnął się. Niestety nic nie miał do wyeksponowania. Prawdopodobnie dosięgła go kiedyś, z pewnością kiedyś, plaga przebrzydłej próchnicy. - O pani, czemuś taka nerwowa? Spytał, ale nie doczekał się odpowiedzi. Jego skórzane, obcisłe, przynajmniej dla niego, spodnie musiały niezmiernie potęgować w nim uczucie gorąca, podobnie jak podróżne buty, które najwyższej klasy nie były. Szczęście go jednak nie opuszczało, co widać było po uśmiechu, który pozostawał na jego twarzy. Gdyby nie próchnica, odbijałby się na pewno na powierzchni obnażonego brzucha. Było przecież gorąco. Świetności jego postaci dodawały zarosty z brudu, które zajęły chyba każde zagięcie skóry. Postawił jeden ostrożny krok. - Nie waż się podchodzić brudasie! Co ty w ogóle robisz w moim lesie?! Nie myślał. - Brudasie?! A panienka to i czysta jak całymi dniami na łące leży! Zrobiła jeszcze pięć kroków i zaczął biec. A i rzeczywiście, ubranie młodej damy było nienaganne, czyste, a i z pewnością pachnące. Jedynie małe zielone zabrudzenia na plecach, mogły budzić pewne zastrzeżenia. Nieświadoma całej trawiej soczewicy na swych łopatkach, złapała z ziemi najbliższy, większy kamień, i cisnęła go w stronę pana w skórzanych spodniach. Nagle uśmiech z jego twarzy znikł. Oberwawszy w nos, zachwiał się i przewrócił do tyłu, co wydawało się dość zaskakujące, za względu na ilość masy zgromadzonej z przodu. Zdenerwowana poczęła biec przed siebie, starając się dotrzeć do przeciwległego kresu polany. A jak to na polanach bywa, nawet bardzo często, tak i na tej znajdował się malutki staw z malutkimi bagnami. Zawsze je omijała malutkim łuczkiem, lecz zdenerwowanie, wstręt i strach to bardzo silne uczucia, gdzie tu miejsce na rozsądek? Wpadłszy po kolana przewróciła się na twarz. Gdy udało się jej wrócić do pozycji pionowej, była zanurzona już po pas…

2 - Zaprawdę dziękujemy ci o odważny Macieju, gdyby nie ty, naszą córkę wciągnęłyby utopce z

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
fantasy — czytnik · opowiadania