Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 16 min czytania

Fatum

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Śmierć, czym jest, końcem?...Nie wcale nie końcem, Śmierć jest dopiero początkiem, początkiem czegoś, co przeraża żywych, a pozwala żyć nekromantom. Widziałem Ją każdy jej aspekt, moment, jest piękna jak najpiękniejsze kobiety, które Znacie, znam Ją, a ona zna mnie i jest wściekła, bo nie może mnie dostać. Kim jestem? Zapytacie, a ja Wam odpowiem jestem niczym, małym pyłkiem tak jak Wy wobec Tego, który mnie przysyła - Ra, Zeusa, Jowisza, Jahwe, czy Allaha, obojętnie jak Go nazywacie obojętnie jak czcicie, On jest Tym, który jest, który był i który będzie, a ja?? Ja jestem Jego posłańcem na Ziemi" Mika'el

- I znów to badziewie od Tego faceta, który odwala robotę za Nas - powiedział wysoki czarnoskóry człowiek ubrany w coś, co przypomina mundur - Może powinniśmy przestać pracować, bo ten cały Mika'el robi praktycznie wszystko za Nas - - Przestań Sparx, to, że czasami jest od Nas szybszy wcale nie oznacza, że chce Nam zaszkodzić - powiedział nagle młoda rudowłosa kobieta, o intensywnie zielonych oczach - Liz, bo pomyśle, że gości ci imponuje - powiedział Sparx - A nie powinien, przecież sam zabił całą zgraję wampirów - odpowiedziała dziewczyna wskazując ciemne pomieszczenie, w którym się znajdowali, a dokładniej jego podłogę gdzie leżały poukładane w stos ciała wampirów - Przecież jest Tu ich tylko kilka - powiedział Sparx - Dokładnie czterdzieści dwa ciała, wszystko to wampiry - powiedział stary człowiek stojący w drzwiach pokoju - Liz spal je, po to w końcu je zostawił - - Dobrze profesorze, Sparx wyjdź - powiedział odwracając się do ciał, zamknęła oczy i po chwili stos ciał płonął żywym ogniem.

**************

Nowy York - jedno z największych miast świata, bogate, żywe, ale skrywające w sobie straszną tajemnicę. Głęboko pod milionowym miastem starożytni zbudowali świątynię, w której zdolny kapłan może sprawić by cienka bariera oddzielająca ludzi od piekielnych demonów otwarła się. Dla ludzi na powierzchni nie byłoby to nic strasznego gdyby w 1944 roku naziści nie próbowali powołać złe moce do życia, by pokonać aliantów. W tym celu sprowadzili do miasta rosyjskiego mnicha - Grigorij' a Rasputin'a. Udało im się na chwilę otworzyć portal łączący światy ludzi i demonów, ale na szczęście pojawili się agenci elitarnej jednostki stworzonej przez prezydenta Roosevelt'a kilka lat wcześniej. Agenci powstrzymali nazistów, ale nie zdołali zatrzymać maszyny wprawionej w ruch. Od tego momentu w Wielkim Jabłku zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Od samobójstw ludzi twierdzących, że są opętani do masowych mordów na tle rytualnym. Nowy York stał się miastem strachu, rodzice nie wypuszczali dzieci z domów po godzinie siódmej z obawy przed "dziwnymi stworami" panoszącymi się po mieście, psychoza dotknęła wszystkich, od żebraków po władze miasta, administracja nie mogła sobie z tym poradzić, do momentu, kiedy liczba dziwnych wypadków z niewiadomego dla opinii publicznej powodu spadła praktycznie do zera. Media zaraz pod chwyciły fantastyczną hipotezę rzuconą przez jakiegoś mieszkańca: "Stoją za tym agenci FBI odpowiedzialni za kontrolowanie zjawisk paranormalnych, takie realne Archiwum X". Masmedia o wiele się nie pomyliły, różnica polega na tym, że to nie FBI naprawia szkody, tylko reaktywowana elitarna grupa powołana pięćdziesiąt lat wcześniej przez Roosevelt'a. Bowiem na tajnym zebraniu ONZ dygnitarze z całego świata stwierdzili, że "wypadki", które pojawiły się w Wielkim Jabłku mogą przenieść się na resztę świata, więc lepiej "zdusić je w zarodku", wtedy pojawił się problem "Jak to zrobić?" Tutaj szefowie amerykańskich służb pochwalili się, że kiedyś już stworzyli jednostkę do walki z paranormalnymi zjawiskami, a teraz wystarczy tylko powołać ją znowu. Jak pomyślano tak zrobiono, archiwiści FBI i CIA dokopali się z niemałym trudem do dokumentów oddziału "Pegaz" założonego w '42 roku i tutaj pojawił się następny problem, ponieważ z jej dwunastu członków przy życiu został tylko jeden - profesor Samuel Holiday - były doradca prezydenta Roosevelt'a do spraw okultyzmu. Władze długo i głęboko myślały, kogo "zatrudnić" do nowego oddziału oprócz profesora. Nie udało im się dojść do żadnych konkretnych wniosków, ale gdy poprosili o zdanie prof. Holiday'a ten odpowiedział "Chcecie listę, proszę bardzo" i wręczył agentom listę ludzi, których zdolności były dla normalnego człowieka, co najmniej dziwne. I tak po kilku miesiącach żmudnej pracy, szkoleń, przekonywania, powstała nowy "Pegaz", która zajęła się problemem w ciągu kilku tygodni. Jednak im bardziej starano się zapobiegać paranormalnym zjawiskom te się nasilały. Kilka miesięcy po reaktywacji oddziału jeden z szalonych mistyków próbował przyzwać z piekielnego więzienia Bogów Chaosu, by pomogli mu zapanować nad światem, na szczęście dla ludzkości nie udało mu się to gdyż w ostatniej chwili został powstrzymany przez "Pegaza". Odkryto jego plany dzięki najnowocześniejszej technologii, która pozwoliła wykryć skupisko dziwnej mentalnej energii i tam właśnie wysłano oddział, dziwne jednak jest to, że gdy ów mistyk zaczynał otwierać portal do piekieł w centrali "Pegaza" w Nowym Yorku wykryto kilkukrotnie potężniejsze, zgromadzenie energii tyle, że nie w okolicy, a w Watykanie. Od tamtego czasu ludzie zajmujący się zjawiskami paranormalnymi mają znacznie mniej pracy, ponieważ ktoś, kto nazywa siebie Mika'elem robi wszystko za nich i na miejscach gdzie był zawsze zostawia notatki jakby wiadomości skierowane do ludzi, którzy potrafią i nie boją się słuchać.

***************

Kardynał Romano Giacoppo prefekt Kongregacji Nauki Wiary w Watykanie przechadzał się wąskimi rzymskimi uliczkami jak robił to, co wieczór dla odreagowania nerwów, które zawdzięczał ostatnim wydarzeniom ze świata. "Ataki dziwnych stworów na wiejską ludność w pobliżu Neapolu" czytał w najnowszym numerze Corriere della Sera. Poza tym był jeszcze On, człowiek, a może nie? Który pojawił się kilka tygodni wcześniej około północy w prywatnych pokojach papieża i poprosił o rozmowę z ziemską głową Kościoła. O dziwo wpuszczono go do jego ekscelencji, rozmawiali kilka minut, aż wreszcie papież kazał posłać po prefekta Świętego Officium, by przedstawić mu posłańca Boga. Giacoppo był zdziwiony, przecież papież nie mógł zrobić mu kawału, a już na pewno nie uwierzył jakiemuś człowiekowi, że jest wysłannikiem Boga na Ziemi. Jednak otrzymał bezpośrednie polecenie i wyjechał ze swojego domu w Rzymie do Castel Gandolfo - letniej rezydencji papieża. Gdy przybył okazało się, że papież nie robił sobie żartów. Giacoppo w sypialni papieża zobaczył prócz samego lokatora jeszcze dwie osoby: młodego człowieka o krótko obciętych brązowych włosach ubranego w ciemny płaszcz i kogoś, o którym myślał, że pokazuje się tylko świętym, zobaczył anioła, ubranego w nieskazitelnie biała szatę, ze złotą aureolą nad głową i te skrzydła, prawdziwe białe jak śnieg orle skrzydła "przypięte" do pleców. Romano padł na kolana, nigdy nie myślał, że dostąpi takiego zaszczytu i dziękował Bogu za to, co zobaczył, po chwili podszedł do niego młody człowiek ubrany w płaszcz i powiedział silnym głosem: - Romano wstań, bo musimy porozmawiać, a Gabriel się nie obrazi, prawda Gab?? - - Oczywiście, że się nie obrażę - odpowiedział anielska istota głosem tak delikatny, że gdyby można było przedstawić go jako materie byłby z pewnością najdelikatniejszym jedwabiem - Usiądź Romano, mam dla Was obu bardzo ważna wiadomość - dodał pokazując dębowe krzesło. - Dzisiejszej nocy stało się coś strasznego, pradawne zło próbowało znów podnieść swą ohydną głowę i znów jak całe wieki temu Stwórca posyła człowieka, by walczył ze złym - powiedział archanioł Gabriel - Nie no stary, nie wiedziałem, że potrafisz Tak mówić - powiedział Mika'el - Przepraszam, ale mam pytanie, kto ma walczyć ze złym? - Zapytał Giacoppo - Ja, robiłem to za czasów króla Artura i będę robił to znowu - odpowiedział chłopak w płaszczu - Ale dlaczego Stwórca nie może przysłać tutaj Archanioła Michała? - Zapytał papież - Przecież On lepiej się do tego nada

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%