nauka · 4 min czytania
Felieton na wesoło
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Do samochodów miałem słabość już wtedy, kiedy przesiadłem się na własne cztery kółka. Właściwie od razu do tego dość specyficznego pojazdu otrzymałem szofera. Była to moja mama, która zmęczona noszeniem swojego niezbyt lekkiego syna na rękach, postanowiła zainwestować w wózek dziecięcy. Było to całkiem przyjemne, tym bardziej zrobiło mi się żal, kiedy nauczyłem się chodzić. Potem w końcu nauczyłem się jeździć rowerem, jednak nie okazywałem im zbytnio pozytywnych uczuć. Niemal wszystkie, którymi jeździłem ozdabiają dziś wystawy drawskiego złomowiska... Zupełnie inaczej było z samochodami, szczególnie tymi nadzwyczaj pięknymi. Pierwszy samochód, jaki pamiętam jeszcze jako małe dziecko to Mercedes. Właśnie teraz będę pisać o samochodzie tej marki, mimo że początkowo miał być to Fiat Punto. Jednak jest to samochód tak popularny, że każdy jego właściciel mógłby się pochwalić własnym pomysłem na jego stuningowanie, np. Punto z odświeżaczem powietrza o zapachu perfum teściowej, Punto z trzema felgami stalowymi i jedną aluminiową. Przykładów można by podawać tak wiele, że zabrakło by papieru, aby wydrukować cokolwiek innego w tej gazecie. Jednak miałem mówić o czymś innym, czymś co nie jest zwykłym autem. Czymś co ma duszę... To nowy Mercedes klasy S. Sam jego widok powoduje szybsze bicie serca (dlatego nie polecam tego samochodu mężczyznom po 50 roku życia ze względu na stan ich zdrowia), natomiast przejażdżka tym samochodem... no właśnie! Czy dalej można mówić tu o jeździe? W aucie zamontowano pneumatyczne zawieszenie airmatic, dzięki któremu w kabinie auta nie czuć żadnych nierówności na drodze. S klasa została zaprojektowana tak, by jej kierowca i pasażerowie przebyli wyznaczoną drogę w jak najbardziej komfortowych warunkach, czego przykładem może być np. ustawienia foteli. Otóż siedzisko można ustawiać w 16 (!) różnych kierunkach, ma…