Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 13 min czytania

Femina per fortitudo

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

I. Femina per fortitudo.

Nastał wieczór, tak bardzo upragniony, bo orzeźwiający rozgrzane ciała. Po upalnym dniu przyniósł mi ulgę. Nareszcie mogłam odetchnąć pełną piersią. Zapatrzyłam się w na oścież otwarte okno. W domu panowała namacalna cisza, wszyscy poszli spać. Mama w pracy na nocną zmianę. Uwielbiam takie chwile, kiedy w spokoju mogę pomyśleć nad mijającym życiem. Jest o czym myśleć, ponieważ w wieku 21 lat powinnam już założyć rodzinę. Fakt, pragnę mieć dziecko, ale nie odnalazłam jeszcze mężczyzny godnego miana "ojciec". To przyjdzie z czasem, jestem tego pewna. Wszelaką błogość otulającą moją duszę i ciało przerwał jakiś cichutki głos. Dobiegał z zewnątrz. Spojrzałam na dół [mieszkam na czwartym piętrze w bloku], ale nic nie zobaczyłam. Zresztą sama nie wiem, czy spodziewałam się coś zobaczyć, czy też był to odruch. Poczułam nagłą potrzebę wyjścia na dwór. Dziwne, bo do tej pory wystarczało mi stanie w oknie. Spojrzałam na zegarek, zbliżała się północ. Przecież to nienormalne, żeby samej wychodzić o tej porze z domu. Jednak pragnienie opuszczenia mieszkania stawało się coraz silniejsze. Ktoś lub coś wysyłało do mnie sygnały. Długo się nie zastanawiałam. Cóż, nie miałam nad czym. I tak ciało zrobiło to, czego moje wnętrze nie chciało. Zostałam w tym momencie rozerwana na dwie części. Złapałam klucze od domu, bezszelestnie założyłam trampki, sprawdziłam, czy czasem nie obudziłam babci albo brata i wybiegłam z domu. Kiedy znalazłam się przed klatką zrozumiałam co przed chwilą zrobiłam. To nie było normalne moje zachowanie. Uczucie, które czułam będąc na górze, nagle się ulotniło. W zamian pojawiło się nowe, bardziej celowe: ciągnęło mnie do ławki w pobliskim parku.

Siadłam na niej. Była chłodna, otoczenie też takie było, ale nie zwracałam na to uwagi. W jednej chwili odwróciłam głowę, zobaczyłam wysoką postać. Była taka spokojna, płynna...Nie wiem, czy to dobre określenie, ale wtedy miałam wrażenie, że owa postać płynie w moim kierunku. Co dziwniejsze nie bałam się. Czułam, jakbym go znała [bo to był ON] ładnych parę lat. - Mogę usiąść? Słowa ugrzęzły mi w gardle. Szukałam w sobie strachu...Nie było go tam! Jakaś siła paraliżowała moje odczucia! Udało mi się tylko przytaknąć głową. - Nie boisz się wychodzić z domu o tej porze? - A powinnam? - Jeśli o mnie chodzi, to nie. Przy mnie jesteś bezpieczna. Właśnie...Ten brak strachu to jego sprawka! Nie wiem, jakim sposobem to zrobił, ale...Fascynujące. - Wiedziałem, że przyjdziesz. - powiedział to spokojnym głosem. Rzeczywiście był tego pewien. - To twój głos słyszałam? - Szept. - Cokolwiek, ale twój? Uśmiechnął się tylko pod nosem. Odebrałam to jako krótkie "tak". Siedzieliśmy w milczeniu obok siebie dobre dwie minuty. - Przyjdziesz tutaj, jutro o tej samej porze? - jego pytanie zabrzmiało jak zaproszenie. - Przecież wiesz, że tak. To twoja wola, nie moja. I znowu ten uśmieszek na jego twarzy. - A więc do jutra femina per fortitudo. [tłum z łac.: kobieta z odwagą] Wstając, podał mi dłoń. Była zimna, a na moje czucie temperatury więcej jak 10 stopni nie miała... - Zimna. - stwierdziłam mimo woli odwzajemniając uścisk. - Bo martwa.

II. Jawa czy sen?

Wróciłam do domu nie pamiętając drogi powrotnej. Ostatnie, co zarejestrował mój umysł, to uścisk dłoni z "nocnym rozmówcą". A następne wspomnienie to widok zdjętych trampek w przedpokoju. Urwany film, identycznie mam w sytuacjach alkoholowych. Równo z zamknięciem drzwi od mojego pokoju nawiedził mnie strach. Zabawne, prawda? Gdzieżeś się podziewał przez ten cały czas? Kryłeś się, nie wychodziłeś z wnętrza, a to tylko po to, żeby nawiedzić mnie w moim własnym pokoju, gdzie zazwyczaj czułam się bezpiecznie. Nagle cała prawda uderzyła mnie z siłą Herkulesa. I gdyby nie rozłożone łóżko w moim zasięgu na pewno leżałabym na podłodze. To STRASZNE! Wyszłam w środku nocy, sama! Na dodatek rozmawiałam z podejrzanym typem, z którym, tak czy owak, umówiłam się na jutro! Nie pójdę, nie ma mowy! Każę się przywiązać do kaloryfera. A on? Wysoka postać. Na moje oko miał dobre 190 cm wzrostu i około 35 lat. Jasne oczy, ale jakiego koloru to nie wiem. Czarne włosy do ramion, spięte w kitkę z tyłu głowy... I tyle. Więcej szczegółów nie zdołałam zarejestrować. Zaraz, zaraz! Ależ on był w długim czarnym płaszczu! Hm, nie dziwię się, że było mu zimno - przy takiej temperaturze ciała. Dotykając jego dłoni miałam wrażenie, jakbym dotykała trupa...Hola, Crystal! Jak ty o człowieku myślisz?! Ale czy to w ogóle był człowiek?

Nie dam rady usnąć. A może ja już śpię? To wszystko było tak niesamowite, że zaczynam myśleć, iż to zwykłe senne marzenie. Kurczę, ale z drugiej strony potrafię jeszcze odróżnić jawę od snu. [Na tych rozmyślaniach mija mi noc - jest już po trzeciej...] Zaraz zacznie świtać. Najlepiej będzie, jak się położę, bo jeszcze zwariuję. Kiedy wstanę okaże się, że to był zwykły sen. A słowa, które teraz zapisuję, nie będą utrwalone. Lepszego zakończenia nie mogło być.

III. Świadectwo realności.

Skoro tekst jest napisany niczym świadectwo realności, to znaczy, że to nie był sen. Jest jeszcze jedna opcja - lunatykuję. Przyśniły mi się głupoty, wstałam nieświadoma swoich poczynań i napisałam wcześniejsze słowa. Muszę przyznać, że to już brzmi komicznie. Na chwilę obecną zostaje mi tylko czekać do wieczora. Z jednej strony jestem strasznie ciekawa, co też będę odczuwać. Czy znowu ten dziwny mężczyzna nie da mi wyboru i pójdę za jego szeptem? Jestem za słaba, żeby przeciwstawić się Jego woli. Przykład miałam minionej nocy, więcej chyba nie muszę dodawać. Jak sobie o tym pomyślę to przechodzą mnie ciarki wzdłuż kręgosłupa. Wyobrażam sobie, jaka robię się blada w czasie zadumy. A miałam wiele okazji, żeby zatrzymać bieg dnia i zastanowić się głęboko nad tą sytuacją. Miała ona dwie strony - niczym moneta z pradawnych czasów. Tajemniczy metal, który przyciągany przez magnes...Metafory, cholerne metafory! One nie są potrzebne! Jednak czuję się niczym kruszynka metalu, taka maleńka, leciutka...Na jedno skinienie lecę w ręce jakiegoś psychola!…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Femina per fortitudo — czytnik · opowiadania