Thriller · 11 min czytania
Ferie śmierci
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
" Ferie śmierci"
Pewna dziewczyna ze łzami w oczach biegła boso i prawie nago przez śnieg. Czuła zimno na całym ciele , ale było to nic w porównaniu z tym co przeszła. Nie wiedziała nawet jak jej się udało przeżyć. Wiedziała za to , że ma mało czas , gdyż człowiek przed którym uciekała wkrótce wpadnie na jej trop. Dziewczyna musiała powiadomić policje. Biegła z całych sił. Biegła dla siebie. Nagle dziewczyna poczuła , że spada. Grunt spod jej nóg uciekł i dziewczyna w ostatniej w chwili złapała się wystającego konaru spod śniegu. Zawisła przerażona nad przepaścią próbując wciągnąć się z powrotem , jednak uniemożliwiały jej to : śnieg oraz kompletne wyczerpanie. Nagle usłyszała kroki nad sobą i głos zabójcy - Może pomóc suko? Dziewczyna spojrzała na osobę która wyrządziła jej tyle krzywd i napędziła strachu. Jednak nie zamierzała się poddać. Patrząc w oczy mordercy wyszeptała - Wal się! Osoba stojąca nad dziewczyną miała na twarzy pół uśmiech i wpatrywała się pustymi oczami w swoją ofiarę , która miała wkrótce zginąć.... Zabójca uklęknął i wyciągnął nóż którym zaczął przecinać konar na którym zawisła dziewczyna. Gdy konar zaczął się łamać dziewczyna spojrzała jeszcze w oczy osoby bez wyrzutów sumienia i powiedziała - Do zobaczenia w piekle - Pozdrów piekło ode mnie - szepnął zabójca I w tej samej chwili konar ułamał się , a dziewczyna z krzykiem spadła z urwiska uderzając o wystający spod ziemi głaz.....
Trzy miesiące później...
Sarah wraz ze swoim chłopakiem Willem szykowali się na wyjazd w góry na narty w towarzystwie przyjaciół. Sarah była bardzo podekscytowana tym wydarzeniem , gdyż ostatnio była na nartach w wieku 12 lat. Will obserwował dziewczynę z uśmiechem , która biegała z pokoju do pokoju szukając różnych rzeczy. - Kochanie wyluzuj trochę bo przez to chodzenie zrobisz dziurę w podłodze - powiedział Will z uśmiechem na twarzy - Nie bądź taki zabawny Will - powiedziała Sarah choć na jej twarzy był uśmiech. Podeszła do chłopaka i pocałowała go. Nagle drzwi się otworzyły i wszedł brat Willa z koleżanką Sarah - Ej co to ma być? - rzucił brat Will ‘a Nawet na pięć minut nie umiecie się pohamować Will i Sarah spojrzeli równocześnie na Bena i Will powiedział - Nie bądź zazdrosny braciszku. W końcu i Ciebie jakaś dziewczyna zechce - Bardzo śmieszne - odrzekł Ben i rzucił się na brata. Oboje zaczęli się siłować na ziemi. Sarah spojrzała na swoją koleżankę i powiedziała - Oni są jak dzieci Claire uśmiechnęła się i odpowiedziała - Dzieci dorastają , a oni nie wiem czy dorosną. Sarah wybuchnęła śmiechem. Pół godziny później Will , Ben , Claire i Sarah wyszli przed dom i czekali na resztę przyjaciół. Po pięciu minutach nadjechał samochód z dwójką ich pozostałych przyjaciół. Czwórka czekających weszła do wozu i przywitali się z Alison i Stevenem , a po chwili ruszyli w stronę gór. Podróż zajęła im dwie godziny , jednak przez ten czas wgl się nie nudzili. Byli podekscytowani tą wycieczką , ale mimo to coś ich dręczyło. Było ich sześcioro , a powinno być siedmioro. Ich ostatnia koleżanka zginęła w wypadku samochodowym, byli tam wszyscy z nich. Zginęła tylko Katie , nawet dziewczyna , która prowadziła drugi wóz przeżyła. Sześcioro przyjaciół nie umiało się pogodzić ze śmiercią przyjaciółki i był to dopiero ich pierwszy wyjazd bez Katie. Ale mimo tego zajścia młodzież była bardzo podekscytowana wycieczką. Po upływie dwóch godzin dojechali pod domek w górach. Wszyscy wysiedli i wpatrywali się w niego. - Pięknie tu - powiedziała Claire , a Sarah pokiwała głową. Will , Ben i Steven zaczęli wynosić bagaże z wozu , a trójka dziewczyn poszła się na wzgórze rozejrzeć. Choć wcale tego nie planowały rozmowa zeszła na temat Katie. - Brakuję mi jej - wyszeptała Alison Claire i Sarah popatrzyły na siebie. Alison gorzej to znosiła , gdyż Katie była jej młodszą siostrą. Każdy z nich miał poczucie winny , gdyż namówili Katie na wyjazd choć ona nie chciała i wtedy to się stało. Stały tak i myślały , gdy usłyszeli krzyk chłopaków z dołu. Zeszły do nich i po chwili cała paczka założyła narty i ruszyła na zjazd. Zjeżdżali wiele godzin , nawet gdy było ciemno wielu chciało jeszcze jeździć. W końcu jedna z dziewczyn miała dość już na jeden dzień jazdy. Była to Alison - Pójdę do domku się ogrzać! - krzyczała do przyjaciół Ci pomachali jej i ponownie zjechali. Alison uśmiechnęła się i zeszła w stronę domku. Otworzyła drzwi i od razu zrobiło jej się ciepło. - Och lubię takie ciepło - szepnęła uśmiechnięta lecz nagle uśmiech znikł , gdy w jej myśl ponownie wkroczyła Katie. - Przepraszam siostrzyczko. Kocham Cię i tęsknię za Tobą. Nagle Alison usłyszała jakiś hałas na górze - Co to jest? - pomyślała przecież są tu sami. Wciąż niosąc narty weszła na górę w stronę hałasu. Hałas ten dochodził ze strychu więc Alison otworzyła klapę strychu , wrzuciła tam narty by wejść i powoli wspięła się na drabinę. Gdy tam weszła zobaczyła lodówkę. Nie wiedząc czemu podeszła do niej i otworzyła. I zastygła w przerażeniu. W środku było ciało dziewczyny. A co gorsze Alison ją poznała. Nagle usłyszała za sobą głos - Witaj. Jesteś pierwsza? Dziewczyna odwróciła się i zamarła. To co zobaczyła zmroziło jej krew w żyłach. Jednak nie miała czasu się oswoić z tym co zobaczyła. Postać stojąca przed nią trzymała jedną nartę