Duchy · 5 min czytania
Ferii.(roz.2)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Dobra gdzie on jest? -Kas pamiętaj musisz być delikatna i bardzo uważać, jeden błąd a on straci wszystkie zmysły na zawsze. -Wiem, nie przejmuj się. Pamiętam. Gdzie on… Już po chwili ukazała jej się jedna wróżka, wielkości ludzkiej lalki, była piękna. Coś w niej wywołało miłe ciepło w sercu Kas. -Niesłychane… sama do ciebie podfrunęła… Kas… Ale ona już nie słuchała, księga głosiła, że Wróżki były za piękne by patrzeć im w oczy, ale ta wróżka była taka kochana. Jej malutka główka wtuliła się w jej policzek. Nie obchodziło ją już, czy to nie bezpieczne. Wróżka czuła to samo, jako Elf Uczuć, nie powinna się mieszać do spraw magicznych ludzi, ale to nie było już ważne. Jej małe oczka spojrzały w te duże zielone oczy, które przypominały jej dom, trawy, drzewa… To co było wokół było stworzone na chwilę przez Artemisa, Pana wymiarów, ale ona jako wolne stworzenie nie musiała być mu posłuszna. Tylko ten chłopak któremu podarowała pocałunek jedna z ludzkich magicznych stworzeń, trzymał ją w tym wymiarze pełnym zieleni, sztucznej zieleni. Nawet ten wodospad obok, był tylko magicznym dziełem doskonałych rąk Artemisa. Zamiast chłonąć uczucia biednego chłopaka, ona chłonęła własne i tej dziewczyny. Sama nie rozumiała swych uczuć, ale była między nimi jakaś więź, której nie mogły przerwać… nagle zrobiło się tak pięknie… Kas nie mogła uwierzyć, że może być tak ciepło, miło… nie chciała tego przerywać… -Kas, Kas! Kas obudź się! -Artemisie, gdzie ona jest? Kas leżała na trawie, ale wróżki już nie było. Tęsknota w niej wypalała ją od środka. -Właśnie, dlatego nie wolno im się zbliżać do nas. Ale to dziwne, jak ona pokonała barierę? Miała chłonąć tęsknotę za pięknem, tego chłopaka. -Laruanesa. -Co? -To w mowie elfów jej imię. Oznacza piękno zieleni. -Od kiedy ty znasz ich mowę? -Nie wiem. Kas czuła, jakby od zawsze znała ich mowę, jakby to była odwieczna część jej życia. Kim była Laruanesa? Dlaczego jej się nie bała? Dlaczego spojrzała jej w oczy? Dlaczego… tyle było pytań na które nikt nie mógł jej odpowiedzieć, nawet Artemis. -Wer już wierz kto je wysłał? -Nie jestem pewna, muszę zobaczyć resztę. -Więc chodźmy. Pośród szerokiej trawy leżał chłopak, na oko 16lat, ale jeśli był magicznym…