Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Muzyka · 11 min czytania

FLAMENCO

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

FLAMENCO

Kaja popatrzyła na swoje odbicie w lustrze. Rozpuściła długie, czarne włosy i poprawiła makijaż. Stanęła jeszcze raz bokiem do szklanej tafli i sprawdziła, czy sukienka leży idealnie. Uśmiechnęła się. Lubiła swoje ciało. Teraz opalone hiszpańskim słońcem i osmagane wiatrem wydawało się jeszcze piękniejsze. Szybkim ruchem zgarnęła wszystkie kosmetyki do dużej, kolorowej torby i pospiesznie zamknęła hotelowe drzwi. - Wakacje – westchnęła. Dziewczyna szybko przeszła obok roześmianej grupy nastolatków i skierowała swoje kroki ku plaży. Zachodzące słońce odbijało się w wodzie, zabarwiając przy okazji cały krajobraz. Palmy smagane lekkim wiatrem cicho kołysały się wprawiając w błogi spokój. Kaja zamyślona szła dalej. Jej bose stopy zapadały się w nagrzany w ciągu dnia piasek, a fale leniwie muskały jej nogi. Nagle w oddali usłyszała muzykę. Wyrwała się z zamyślenia. Spojrzała za siebie. Miasteczko wydawało się już tylko maleńką plamką na horyzoncie. Trochę ją to zaniepokoiło, lecz wiatr kusił jej uszy nieznanymi wcześniej dźwiękami. Muzyka i śpiew były tak intrygujące, że ciekawość zwyciężyła i dziewczyna podążyła ku jasnemu punktowi w oddali na plaży. Nie myślała teraz o niczym. Była jak w transie. Cicho podążała na spotkanie z nieznanym. Podchodząc bliżej zauważyła skupionych wokół dużego ogniska ludzi. Wyglądali i zachowywali się jak rodzina lub grono dobrych znajomych. Na dużych pledach siedziały starsze kobiety odziane w długie czarne suknie i chusty na głowach. Z ich pooranych zmarszczkami twarzy można było odczytać całe ich życie, radości i smutki. Były jak otwarta księga życia. Obok siedzieli mężczyźni i kilka młodych dziewczyn. Ich barwne, luźne stroje i mnóstwo biżuterii na szyjach i rękach zdradzały ich narodowość. Cyganie. Kaja przezwyciężając lęk, cicho podeszła do światła ogniska i niezauważona przez nikogo przycupnęła nieopodal. Przysłuchiwała się muzyce. Dźwięki gitary splatały się z ostrym, gardłowym śpiewem, tworząc niesamowitą, wybuchową mieszankę. Cyganie zdawali się być nieobecni, skupieni wyłącznie na śpiewie i słowach, których nie znała. Nagle jej wzrok spotkał się ze wzrokiem młodego mężczyzny. Nie miał więcej niż dwadzieścia lat i długie, zaczesane do tyłu, zwilżone żelem włosy. Spod rozpiętej koszula na piersi wyglądał gruby łańcuch z krzyżem. Chłopak nie był zdziwiony pojawieniem się dziewczyny. Lekko uśmiechnął się, wstał i powoli podszedł do niej. - Hola – powiedział. - Hola – odpowiedziała, próbując z wysiłkiem przypomnieć sobie jej szkolny hiszpański. - Nie zauważyłem cię wcześniej. Od dawna tutaj jesteś? - Przepraszam – odrzekła cicho. -Nie chciałam przeszkadzać. - Ależ nic się nie stało. Turystka? - Tak – odpowiedziała zawstydzona, jakby to był gorszy rodzaj człowieka. - Jestem Miguel – przedstawił się chłopak. – A ty? - Kaja. - Mogę się przysiąść? - Przecież jesteś u siebie. Chłopak wydawał się być miły, a przede wszystkim był przystojny co przełamało wszelkie lody. Jego śniada, wesoła twarz budziła sympatię, a i całe towarzystwo zdawało się być przyjazne. Miguel wziął dwie szklanki i nalał do nich wina. Jedną z nich podał dziewczynie. - Spróbuj. To wino z tutejszych winnic. Jeszcze czuć w nim zapach słońca i wiatru. Dziewczyna wzięła łyk trunku do ust i zamknęła oczy. Rzeczywiście, to wino miało osobliwy smak. Powróciła do świata żywych. Nagle starszy mężczyzna pociągnąwszy kilka sporych łyków z butelki, wstał i wylał resztę wina na ziemię. Wziął głęboki oddech i zaśpiewał:

Algo se muere en el alma Cuando un amigo se va No te vayas todavia No te vayas por favor Que hasta la quitarra mia Ilora cuando dice adios

Jego pieśń była pełna bólu i cierpienia. Rozpaczy, wypełniającej duszę i serce. Dźwięki gitary wplatały się w słowa piosenki i wypełniały chwile ciszy treścią. Dziewczyna jeszcze nigdy nie słyszała takiej muzyki. - O czym on śpiewa? – zapytała cicho. – Nie zrozumiałam wszystkiego. Chłopak zamyślił się przez chwilę i wolno recytował słowa piosenki: - Coś umiera w duszy, kiedy przyjaciel odchodzi. Nie odchodź jeszcze, nie odchodź proszę. Nawet moja gitara płacze kiedy mówi: żegnaj. - Piękne – wyszeptała Kaja. – Ale bardzo smutne. - To mój dziadek. Miesiąc temu stracił żonę. Moją babcię. Niestety odeszła od nas, ale miała piękne życie. - Przykro mi. - Takie jest koło życia. Cygan rodzi się i umiera. Tylko pamięć o nim pozostaje na dłużej. Dziewczyna nigdy nie myślała o tym w ten sposób. Temat śmierci był dla niej zbyt odległy. Była jeszcze taka młoda. Nieoczekiwanie jeden z mężczyzn stanął przed młodą cyganką i zaśpiewał:

Yo me quiero divertir Hasta el dia en que me muera Porque la vida es mentira Un engaňo, una quimera.

Gromkie olé wyrwało się z ust pozostałych biesiadników, a w szklankach znów zawitało wino. Mężczyzna zaczął tańczyć. Najpierw powoli, stukając obcasami w ubitą ziemię, później coraz szybciej, wzbijając tumany kurzu. Pozostali klaskali w dłonie, wybijając charakterystyczny rytm. Dopełnieniem tego spektaklu był dźwięk gitary, która także okazała się instrumentem perkusyjnym. Widać było, że ta muzyka pochodzi z głębi serca. Tym razem wyrażała radość. Niezniszczalną radość życia. Pytającym wzrokiem spojrzała na Miguela. - To mój brat Kako. On śpiewa dla swojej żony. Bardzo ją kocha. Młoda…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
FLAMENCO — czytnik · opowiadania