Horror · 44 min czytania
FOBRA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„FOBRA” FADE IN: WN. KLATKA SCHODOWA, WIECZÓR FOBRA wchodzi do klatki, powoli kieruje się schodami na czwarte piętro. Na chwile zatrzymuje się przed drzwiami do mieszkania FICKA, rozgląda się dookoła, wreszcie spogląda na drzwi, które otwierają się same. Fobra wchodzi do mieszkania. WN. MIESZKANIE FICKA, WIECZÓR Fick ogląda telewizję w swoim pokoju, siedząc w fotelu i jedząc chrupki. Nie zauważa wchodzącej do mieszkania Fobry. Fobra zamyka drzwi do mieszkania, po czym rusza w stronę pokoju Ficka. W drzwiach wyciąga z kieszeni kawałek drutu, który okręca sobie dookoła rąk, tak, by mógł posłużyć jako przyrząd do duszenia. Fobra ostrożnie zbliża się do Ficka od tyłu, zaczyna go dusić. Fick broni się przez chwilę, ale po pewnym czasie zaczyna brakować mu sił. ROZJAŚNIENIE DO BIAŁEGO, NAPISY POCZĄTKOWE. WN. MIESZKANIE FICKA, RANEK Fotel leży przewrócony na podłodze, chrupki walają się po całym pokoju Ficka. Do wciąż włączonego telewizora przytwierdzona jest kartka: ON już nie wróci FOTOGRAF POLICYJNY robi zdjęcie przewróconemu fotelowi, a następnie wysypanym na ziemię chrupkom i kartce na ścianie. POLICJANT 1 i POLICJANT 2 przeszukują szafki w pokoju, szukając kolejnych śladów, ale nic nie znajdują. SZEF POLICJI stoi w rogu pomieszczenia, spisując raport. W pewnym momencie do środka wbiega zdyszany Mikolas, przystaje na chwile by złapać oddech, kładąc Szefowi Policji rękę na ramieniu. Szef Policji spogląda na niego z niesmakiem, zrzuca rękę z ramienia. SZEF POLICJI No, nareszcie. Coś ty do cholery robił? MIKOLAS Sorry szefie. Korki były. Niesłychane. SZEF POLICJI Pierdolisz. Przecież Ty nie masz samochodu. Mikolas odsuwa się nieco od Szefa. Przez chwilę wodzi wzrokiem po pokoju, w końcu spogląda na Szefa, przybierając błagalną minę. MIKOLAS No dobra, przyznaję. odebrałem telefon, a potem znowu się położyłem i tak jakoś... Mikolas wyrywa szefowi raport z rąk, przez moment czyta, spoglądając raz na miejsce zbrodni, raz w tekst. MIKOLAS Z wyraźnym zdziwieniem i zniesmaczeniem. Że niby co? „Upozorowanie porwania w celu zwrócenia na siebie uwagi”? Co to za gówno w ogóle jest? SZEF POLICJI Nie gówno, tylko opinia naszej pani psycholog... MIKOLAS Co? Psycholog? A gdzie się podział nos gliniarza? przewrócony fotel, rozsypane chipsy, i inne ślady. To było porwanie! Jeszcze ta kartka. Nie starczy wam tego?! SZEF POLICJI Nie ma śladów włamania. Mikolas jeszcze raz rozgląda się po całym pokoju, po chwili pochodzi do kartki, odrywa ją od telewizora. Policjant 1 odrywa się od swoich zajęć, spogląda na niego. POLICJANT 1 Co ty robisz, do cholery? Mikolas pochodzi z powrotem do szefa policji, przystawia mu kartkę pod nos. MIKOLAS Z jej ułożenia i tak nic nie wyczytacie, a patrzeć już nie umiecie. To nie jego pismo. Myślicie, że mody upozorował to wszystko, by mieć swoje pięć minut? Dupa. To było porwanie. Pączki wyżarły wam rozum? SZEF POLICJI Starając się uspokoić Mikolasa. Detektywie Krzysztofie Mikolasie, opinia naszej psycholog wydaje się być całkiem dobra. nie ma śladów włamania ani szarpaniny, a ten cały Fick idealnie pasuje do profilu nastolatka z problemami. Nie ma co się głowić i szukać dziury w całym. MIKOLAS Ja poszukam. Bo życie tego dzieciaka leży na włosku a ja nie chcę go mieć na sumieniu tylko dlatego, że bandzie gliniarzy zachciało się słuchać jakiegoś psychologa. Mikolas kieruje się w stronę wyjścia z mieszkania, ale zatrzymuje się jeszcze drzwiach z pokoju i odwraca na pięcie. Wyciąga palec w stronę Szefa. MIKOLAS I od kiedy, do cholery, policja korzysta z pomocy jakichś bab, co? Mikolas wychodzi z mieszkania. SZEF POLICJI Nerwus. PL. ULICA KATOWICKA, POŁUDNIE Mikolas idzie ulicą, wpatrując się w ziemię. Zatrzymuje się na chwilę, by kupić w kiosku paczkę papierosów. Wyciąga jednego, przypala i idzie dalej. MIKOLAS (V.0.) Czasy się zmieniły. Kiedyś dobry glina pracował sam, miał nosa i wiedział, gdzie czego szukać. A teraz... Masa psychologów, komputerów i innego niepotrzebnego szajsu. Zatraciliśmy gdzieś po drodze to, co czyniło z nas prawdziwych policjantów. Mikolas przystaje na chwilę, zaciąga się sowicie papierosem. MIKOLAS (V.O.)(CONT’D) No i... kiedyś kobiety nie dyktowały nam, jak mamy pracować. Na przystanek podjeżdża tramwaj, Mikolas szybki gasi papierosa i wsiada do środka. Tramwaj odjeżdża. WN. MIESZKANIE MIKOLASA, WIECZÓR Widać włączony telewizor. Wiadomości. PREZENTERKA Dziś, w godzinach popołudnowych, wyłowiono z rzeki ciało Piotra F., porwanego dziesięć dni wcześniej z własnego domu... Mikolas leży na sofie z papierosem w ręku, obserwuje wszystko z biernością. W pewnym momencie gasi papierosa o blat stołu, sięga po pilota leżącego na fotelu i wyłącza telewizor. MIKOLAS Kurwa. Teraz to to jest już porwanie, a nie prowokacja w celu zwrócenia na siebie uwagi. Cholera by was wzięła, kurwa, kurwa, kurwa! Mikolas kilka razy oddycha głęboko, po czym wstaje i udaje się do kuchni. W połowie drogi przerywa mu dzwoniący telefon. Mikolas podchodzi i podnosi słuchawkę. MIKOLAS Detektyw Krzysztof Mikolas, tak słucham? SZEF POLICJI (O.S) Miałeś rację. To było porwanie. A potem morderstwo. MIKOLAS Śmiejąc się przez płacz do słuchawki. Teraz mi pan to mówi? Jeśli dzwoni pan tylko po to, żeby przyznać mi rację, to równie dobrze mógłby pan już nie dzwonić wcale. Ten dzieciak już nie żyje i pan doskonale wie o tym, że to też pana wina. Tak więc, wybaczy pan, ale nie mam panu niczego do... SZEF POLICJI (O.S) Mikolas, cholera, posłuchaj mnie uważnie. Doszło do drugiego zabójstwa. Praktycznie ta sama sytuacja. Zero odcisków palców, kartka... Mikolas słucha w osłupieniu, milcząc. Oddycha nerwowo. SZEF POLICJI (O.S) (CONT’D) Mikolas, jesteś tam? Mikolas, cholera, powiedz coś. Mikolkas! Przyjeżdżaj na komisariat, potrzebujemy tam Twojego oka. Mikolas! Mikolas odkłada szybko słuchawkę. Wychodzi do kuchni. Włącza czajnik na herbatę, a potem opiera się o blat i wali kilka razy ręką w szafkę. MIKOLAS Kurwa! PL. WYSYPISKO ŚMIECI Wokół wysypiska rozciąga się żółta taśma. Policjant 1 zapina czarny worek leżący na ziemi, po czym wraz z Policjantem 2 zanoszą go do wozu koronera. Szef Policji i Mikolas stoją na uboczu. Mikolas opiera się obiema rękami o okoliczny murek. Po chwili wyrzuca niedopałek papierosa na ziemię i przydeptuje go. SZEF POLICJI Teraz widzisz, co się dzieje. Mamy do czynienia z seryjnym mordercą, Bóg jeden wie, kto następny będzie jego ofiarą. MIKOLAS Teraz widzę? Szefie, bez urazy, ale byłem chyba jedyną osobą, która wiedziała to od początku! Ale przez jakąś cholerną psycholog ten dzieciak umarł, rozumie pan? I ta osoba też. Rozumie pan? SZEF POLICJI Kto jak kto, ale ja rozumiem Cię, i to w pełni. Ta dziewczyna nie żyła już od kilkunastu godzin, kiedy ją znaleźliśmy, tutaj, porzuconą na śmietniku. Martwą. Uduszoną. MIKOLAS No super. Mówi to pan takim tonem, jakby ta dziewczyna była tylko kolejnym dowodem. Szef policji odrywa Mikolasa od muru, przybliża jego twarz do swojej, potrząsa nim kilka razy, po czym popycha go na murek. Sięga do kieszeni i wyciąga z niej zdjęcie w worku na ślady. Pokazuje je Mikolasowi. SZEF POLICJI Wściekły Tylko kolejny dowód, tak? Spójrz na nią, detektywie. Spójrz na nią, do cholery i zobacz, co pisze na odwrocie. A dopiero potem mów mi, że ta dziewczyna nic dla mnie nie znaczyła! Mikolas chwyta zdjęcia, przygląda się twarzy dziewczyny, po czym odwraca je i czyta napis na odwrocie. Ona też już nie wróci. Mikolas milczy, oddaje Szefowi kartkę, wyciąga z kieszeni papierosa, przypala. Wbija wzrok w ziemię. SZEF POLICJI Teraz rozumiesz? Będą kolejne zabójstwa. Morderstwa. Teraz to już jest śledztwo w sprawie morderstwa z premedytacją. I teraz masz szansę, by zapobiec kolejnemu. Rozumiesz? MIKOLAS Odchodząc od śmietnika. Rozumiem, jak najbardziej. SZEF POLICJI Teraz to Twoja sprawa, Agencie Krzysztofie Mikolasa. Niech mnie pan nie zawiedzie. MIKOLAS Odpuść sobie, Szefie. I bez pana gadaniny doskonale wiem, co do mnie należy. Mikolas znika za rogiem budynku.
PL. OKOLICE PORADNI PSYCHIATRYCZNEJ, POŁUDNIE Mikolas wyłania się zza rogu i kieruje się w stronę wejścia do poradni. Zatrzymuje się na chwilę, by zapalić, po czym wchodzi po schodach do środka poradni. MIKOLAS(V.O.) Śledztwo stanęło w martwym punkcie. Kimkolwiek był morderca, maskował się doskonale. I kto by pomyślał, że właśnie wtedy, kiedy policja nie potrafiła dojść do czegoś konkretnego, z pomocą przyszła właśnie ta sama psycholog, przez której wcześniejszą opinię zginęły dwie osoby... WN. PORADNIA PSYCHIATRYCZNA, KORYTARZ, POŁUDNIE Na korytarzu pustka, nie ma tam nikogo prócz RECEPCJONISTKI czytającej gazetę i właśnie wchodzącego do środka Mikolasa. Mikolas podchodzi do recepcji, opiera się o blat, zaciąga papierosem. MIKOLAS Którędy do tutejszej pani psycholog? Byle szybko, bo mam dzisiaj napięty plan zajęć. Recepcjonistka odrywa na chwilę wzrok od czasopisma, spogląda na Mikolasa. RECEPCJONISTKA Na końcu korytarza i w lewo. MIKOLAS Dziękuje. Mikolas szybkim krokiem udaje się w stronę gabinet Pani Psycholog. RECEPCJONISTKA Jeszcze jedno! Powiadomić panią Dr. Kuletę o tym, że się pan pojawi? Mikolas macha ręką i ustępuje kilka kroków do przodu, a potem nagle zatrzymuje się, odwraca się w kierunku recepcji. MIKOLAS Powiedziała pani – Dr. Kuleta? RECEPCJONISTKA Tak, dokładnie. Mikolas macha wściekle ręką i daje idzie w stronę gabinetu. MIKOLAS (V.O.) Cholera, tylko nie ona... RECEPCJONISTKA Krzycząc Proszę pana! Tu nie wolno palić! Mikolas wyrzuca zapalonego papierosa w kąt. MIKOLAS Szeptem Taa, jasne, jeszcze tego nam zabrońcie... Mikolas wchodzi do gabinetu. WN. PORADNIA PSYCHIATRYCZNA, GABINET, POŁUDNIE DR. MAŁGORZATA KULETA siedzi za biurkiem, pisząc coś w swoim notesie. Kiedy Mikolas wchodzi do gabinetu, odrywa wzrok od pisania, spogląda na niego, uśmiecha się ironicznie i wraca do pisania. Mikolas, niezadowolony, stoi przez chwilę w wejściu, po czym powoli wchodzi do środka i trzaska za sobą drzwiami. Podchodzi do ustawionego obok biurka krzesła i siada na nie. MIKOLAS Mogę? KULETA Znów unosząc głowę z nad papierów Chyba sam sobie odpowiedziałeś... Kuleta powraca do papierów. Oboje milczą przez chwilę. W końcu Mikolas uderza pięścią w biurko. MIKOLAS Cholera! Mogłem się domyślić, że to Ty! Wiesz, że masz na sumieniu dwójkę młodych ludzi? Wiesz? Wiesz?! Kuleta przestaje pisać, składa papiery na jeden stos i odkłada na bok. Wbija wzrok w Mikolasa. KULETA Ostre słowa... Krzysiek. Mogę się jeszcze tak do Ciebie zwracać, co? MIKOLAS Wolałbym detektywie. Jestem tu służbowo, a Ty wiesz, że nie mam w zwyczaju mieszać spraw osobistych z zawodowymi. Nawet mimo tego... Mimo tego, co nas kiedyś łączyło. KULETA Więc... Całkowicie przypadkiem to właśnie Ty przyszedłeś? MIKOLAS Dokładnie. CAŁKOWICE przypadkiem. A teraz, jeśli pani pozwoli, proszę mi powiedzieć wszystko, co pani wie o tych zabójstwach. Dzwoniła pani i powiedziała, że może pomóc w śledztwie. Tak więc... Słucham. Kuleta wstaje od biurka, podchodzi do Mikolasa, kładzie mu rękę na ramieniu. KULETA Zawsze byłeś tak strasznie służbowy. To chyba dlatego się rozstaliśmy, co, Detektywie? MIKOLAS Wolałbym do rzeczy. KULETA Podchodząc do biurka, i wyciągając z szuflady kartkę papieru. Może tym razem zaufasz moim przemyśleniom. Kuleta wręcza kartkę Mikolasowi, ten czyta dokładnie. KULETA (CONT’D) Ofiary musiały znać zabójcę. To wyjaśnia brak śładów włamania w pierwszym przypadku – pierwsza ofiara... MIKOLAS Nazywał się Piotr KULETA No dobrze. Piotr wpuścił mordercę do mieszkania, więc musiał znać ją z otoczenia codziennego... MIKOLAS Wyraźnie zniecierpliwiony Powiedz mi coś, czego nie wiem... KULETA Już mówię. Obie ofiary były uczniami. Oboje w tej samej szkole. Oboje w tej samej... klasie. Do tego... Morderca zostawia wiadomości. Chce informować, chce prowadzić, chce... MIKOLAS Uczyć? KULETA Dokładnie. Sądzę, że zabójcą jest ktoś z grona pedagogicznego... Mikolas wstaje szybko, chowa kartkę do kieszeni, po czym kieruje się do wyjścia. Zatrzymuje się w drzwiach i odwraca jeszcze raz do Kulety. MIKOLAS Gosia... KULETA Tak? MIKOLAS Mam nadzieję, że tym razem się nie pomyliłaś. Mam Twój numer. Zadzwonię, w razie czego. Mikolas wychodzi z gabinetu i zamyka za sobą drzwi. PL. OKOLICE SZKOŁY, POŁUDNIE Mikolas idzie powoli w stronę szkoły. Na chwilę zatrzymuje się przy cmentarzu, rozgląda się i idzie dalej. MIKOLAS (V.O.) Szkoła. Nauczyciele. W okolicy cmentarz. Może Gosia choć tym razem się nie pomyliła. Miałem szczerą nadzieję... Na początku postanowił porozmawiać z kilkoma osobami, przede wszystkim z wychowawczynią tej klasy. Coś w niej było. I dlatego trafiła na pierwsze miejsce mojej listy podejrzanych... Mikolas wchodzi do szkoły. WN. SZKOŁA, KORYTARZ, POŁUDNIE Akurat trwa lekcja, więc korytarz jest prawie całkowicie pusty. Mikolas wchodzi do szkoły, pozwalając drzwiom zamknąć się samym. Podchodzi do recepcji. SPRZĄTACZKA spogląda na niego ze znudzeniem. SPRZĄTACZKA Pan na konsultacje? Przykro mi, odbywają się one dopiero o godzinie 16... MIKOLAS Pokazując jej odznakę Taak... Ja na konsultacje. Policja. Detektyw Krzysztof Mikolas. Badam sprawę śmierci dwojga nastolatków. Czy mogła by mi pani udzielić kilku informacji? Sprzątaczka nagle pochmurnieje. SPRZĄTACZKA Informacji... Cóż, szkoda mi obydwojga, dobre dzieciaki z nich były. Może nie prymusi, ale miłe dzieciaki. I pomyśleć, klasa pani Fobry w ciągu dwóch tygodni... MIKOLAS Fobry? Jakiej Fobry? SPRZĄTACZKA Tutejszej nauczycielki plastyki. Dziwne nazwisko, prawd? Takie... Nietypowe. MIKOLAS Sięgając po papierosa. Czy mógłbym porozmawiać z tą panią Fobrą? SPRZĄTACZKA Niestety, już wyszła. W ogóle, ma taki zwyczaj – przychodzi na minutę przed lekcją, wychodzi na minutę po niej. Trudno ją dopaść. I aha, proszę pana, to jest szkolny korytarz, tu nie wolno palić. MIKOLAS Zapala papierosa Tak, w pełni rozumiem. Więc mówi pani, że skontaktowanie się z panią Fobrą jest praktycznie niemożliwe. Więc może pani mogłaby mi coś o niej powiedzieć? Sprzątaczka wstaje z krzesła, otwiera drzwi z recepcji, gestem zaprasza Mikolasa do środka, wskazuje mu krzesło. SPRZĄTACZKA To może pan sobie siądzie? Mikolas wchodzi do recepcji, siada. MIKOLAS No więc? SPRZĄTACZKA Pani Fobra... Nie jest zbyt lubiana na terenie szkoły. Wie pan, jak to nauczycielki plastyki – dosyć osobliwa, w dodatku dzisiejsza młodzież kompletnie ignoruje ten przedmiot, przez co Fobra strasznie się denerwuje, i zdarzy jej się czasami pojechać po jednym, czy drugim. Krążą nawet plotki, że... MIKOLAS Że? SPRZĄTACZKA Że urodziła się jeszcze w czasach świetności Asyrii. że jest, no ten, nieumarła. Głupie prawda? MIKOLAS Kiwając lekko głową, wyraźnie zainteresowany Doprawdy, głupie. A dlaczego krążą takie plotki? SPRZĄTACZKA Wie pan, pani Fobra, pracuje tu już dosyć długo, a tak naprawdę... To ona się praktycznie nie zmieniła. Wygląda już na osobę starszą, to prawda, ale... Ona się nie starzeje. Przynajmniej nie bardziej. To stąd te plotki... MIKOLAS A czy Piotr F. rozsiewał tego typu plotki? SPRZĄTACZKA A kto nie rozsiewał, proszę pana... Wiem tylko, że potem tych gagatków to do pytania z plastyki brała, a jak... Mikolas podrywa się z krzesła, szybkim krokiem kieruje się w stronę wyjścia. MIKOLAS Bardzo dziękuje. Pani zeznania bardzo się przydały. Do widzenia. SPRZĄTACZKA Lekko zdziwiona nagłym zachowaniem Mikolasa. Proszę bardzo. I jeszcze jedno! Papieros! MIKOLAS Tak, oczywiście. Mikolas przystaje na chwilę, wrzuca palonego przez całą rozmowę papierosa do kosza na śmieci, nie gasząc go wcześniej, po czym kłania się i wychodzi. Sprzątaczka szybko podbiega do kosza, wyciąga z niego papierosa, gasi, wyrzuca na zewnątrz. SPRZĄTACZKA Ci dzisiejsi gliniarze... WN. MIESZKANIE MIKOLASA, WIECZÓR Mikolas siedzi przed komputerem, przegląda kolejne strony, które wyświetliły mu się po wpisaniu w przeglądarce słowa FOBRA. MIKOLAS (V.O.) Okultyzm, okultyzm i jeszcze raz okultyzm. Chyba wreszcie znalazłem punkt łączący oba zabójstwa. Z niejaką panną Fobrą było coś nie tak. Choć oczywiście zbieżność jej nazwiska z... nieumarłym demonem wysysającym życie z młodszych istot mogła być kompletnie przypadkowa. Mikolas wstaje od biurka, podchodzi do telefonu. MIKOLAS (V.O) Jedno było pewne. To już nie była sprawa tylko dla mnie. Mikolas podnosi słuchawkę, wykręca numer. Czeka, chwilę. MIKOLAS Arcik? Ech, właściwie to powinienem powiedzieć Arndt von Arndt. Boże, dlaczego wybrałeś sobie tak głupi przydomek... Mikolas słucha odpowiedzi, kiwając głową. MIKOLAS Tak, to ja, Arcik. Mikolas, dawny kumpel z ławki. Kojarzysz mnie jeszcze? To doskonale. Bo akurat potrzebowałbym starego kumpla, który jest znanym w całym kraju okultystą. Potrzebuję Twojej pomocy. Słyszałeś o tych dwóch morderstwach? Wytłumaczenie nie kryje się chyba w zwykłej, banalnej rzeczywistości. Podejrzewam ingerencję... Sił nadprzyrodzonych. Tak, nadprzyrodzonych. Ale to już chyba nie rozmowa na telefon. Spotkajmy się gdzieś. Najlepiej jutro, zaraz z rana. Ma bardzo ciekawe wiadomości na temat niejakiej Fobry... Mikolas znów przez chwilę nasłuchuje. MIKOLAS W barze z Kebabem? O 10? Idealnie. Do zobaczenia, Arcik. Mikolas odkłada słuchawkę. WN. KEBABOWY BAR, RANEK Kiedy ARCIK wchodzi do środka, Mikolas siedzi już za stołem, jedząc frytki i paląc papierosa. Mikolas kiwa ręką na Arcika, ten dosiada się do Niego, kiwa ręką na barmana. ARCIK Dla mnie proszę niczego nie podawać… Ja tu tylko na chwilę. Już ciszej, nachylając się do Mikolasa Więc? Mikolas wyciąga spod stołu zwój papierów, podaje Arcikowi, ten przegląda, czyta, przez dobre kilkanaście sekund. ARCIK Hmn... Twoje przemyślenia są z leksza naciągane, choć muszę przyznać, że jako okultysta nie mogę im zaprzeczyć. Gorzej z glinami. Chyba nie chcesz mówić swojemu szefowi, że zamknąłeś tą babkę tylko dlatego, że nazywa się jak potwór, co? MIKOLAS Uśmiechając się złowieszczo A kto powiedział, że chce się podeprzeć tylko tym? Mikolas wyciąga z kieszeni woreczek na dowody, w którym znajduje się pordzewiały klucz. MIKOLAS (CONT’D) Na szczęście udało mi się wydobyć to cacko z materiałów dowodowych. Klucz do mieszkania drugiej ofiary... ARCIK Zwariowałeś? Chcesz się włamać do mieszkania? Wiem, że Twoje metody zawsze były skrajne, ale żeby aż tak? To jest dowód, Mikolas! Nie możesz tego tak po prostu użyć. To jest... WN. KLATKA SCHODOWA, POŁUDNIE Mikolas i Arcik skradają się w kierunku drzwi do mieszkania OFIARY 2, zrywają żółtą taśmę, blokującą wejście, wkładają klucz do zamka, przekręcają, wchodzą do środka. MIKOLAS (V.O.) Zwykłe krawężniki miały to do siebie, że badali wszelkie ważne pomieszczenia tylko powierzchownie. POWOLNE ROZMYCIE DO WN. MIESZKANIE OFIARY 2, POKÓJ, POŁUDNIE Arcik świeci latarką pod łóżkiem, Mikolas maca ręką powierzchnię za szafką. Po chwili Arcik podnosi się z ziemi, zaczyna przeszukiwać szuflady w stojącej nieopodal szafce. MIKOLAS (V.O.)(CONT’D) Nigdy nie badają miejsc dobrze ukrytych, nie myślą jak ofiary, które niektóre rzeczy chciały zachować tylko dla siebie, ukryły je, tak, by niełatwo było je znaleźć, w miejscach trudnodostępnych, tajemniczych, ukrytych... Arcik stuka kilka razy ręką w dno szuflady ARCIK Chyba coś znalazłem. Podwójne dno. Arcik wyciąga drugie dno z szuflady, rzuca je na łóżko, Mikolas podrywa się z ziemi, podchodzi do Niego. Arcik wyciąga szuflady pamiętnik. Mikolas wyrywa mu go z ręki, otwiera na ostatniej zapisane stronie, czyta ostatnią notkę. Boję się, że Peter już nie wróci. A szkoda, całkiem przyjemny był z niego chłopak. Tyko po co zadzierał z panią Fobrą... Wiedziałam, że skończy to się czymś gorszym, niż tylko odpytaniem, wiedziałam! A teraz boję się jeszcze bardziej. Przecież ja też dostałam dziś jedynkę z plasty... MIKOLAS Kurwa. ARCIK Co jest? Mikolas wręcza pamiętnik Arcikowi, zaczyna szybko wychodzić z mieszkania. MIKOLAS Czytaj. I chodź. Nie mamy dużo czasu. WN. SZKOŁA, KORYTARZ, RANEK KLAUDIA wraz z KOLEŻANKĄ przechadzają się po korytarzu podczas przerwy. Klaudia wygląda na wyraźnie smutną i zdenerwowaną. KOLEŻANKA Wszystko dobrze? Wyglądasz jakoś niemrawo. Klaudia kiwa tylko głową i idzie dalej. Koleżanka przyspiesza kroku, zrównuje się z nią, przytula ją. KOLEŻANKA Na pewno? KLAUDIA Tak, na pewno... Obie idą dalej. Po drodze mija ich KUJONKA, uśmiechając się wrednie. WN. SZKOŁA, KORYTARZ, POŁUDNIE Mikolas i Arcik wpadają do szkoły w czasie lekcji. Mikolas podiega do Sprzątaczki. MIKOLAS Dzienniki. Zwłaszcza ten klasy, której wychowawczynią jest Fobra. Byle szybko. Pamięta pani, policja. Mikolas wyciąga z kieszeni papierosa i zaczyna palić. SPRZĄTACZKA Z przekąsem Tak. Pamiętam. Zapach dymu z pana papierosów na długo pozostaje w pamięci. A co do dzienników. Klasa pani Fobry już skończyła lekcje. Dziennik znajduje się w pokoju nauczycielskim... MIKOLAS Klucz. Byle szybko. Sprzątaczka wchodzi do recepcji, wyciąga klucz z szfafki, daje go Mikolasowi. SPRZĄTACZKA Pierwsze piętro. Mikolas z Arcikiem biegną po schodach na pierwsze piętro. WN. SALA Z POLSKIEGO, POŁUDNIE Mikolas i Arcik siedzą w pustej sali z polskiego, przeglądając dziennik, a konkretniej oceny z plastyki. Mikolas pali papierosa. Nagle Arcik pokazuje Mikolasowi rubrykę w dzienniku. ARCIK Spójrz na to. Szóstka, szóstka, szóstka, same szóstki. Cholera, jaka kujonka. Gdybym ja miał takie oceny z plasty, może nie skończyłbym jako Okultysta... MIKOLAS Cicho bądź. nie tego szukamy, tylko jedynek z od... Kurwa mać. Mikolas wbija wzrok w jedną rubrykę w dzienniku, pokazuje ją Arcikowi. ARCIK Hę? MIKOLAS Klaudia Sib... Sibii... Sibińka... Walić nazwisko. Spójrz na to – pytana dzisiaj. Zgadnij, co dostała. ARCIK Zaraz... Czy ta sprzątaczka nie powiedziała, że oni skończyli już lekcje? MIKOLAS Rzucając papierosa na ziemię. Kurwasz jego mać. Biegiem. Ona będzie następna. Mikolas i…