Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

historia · 6 min czytania

Fortuna

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Fortuna kołem się toczy? Fortuna to syta złota prostytutka, która kieruje się jedynie swoim kaprysem. Jest zmienna w nastrojach, bawi ją rozpacz, zaślepienie i szaleństwo. Zaznała już wszystkiego i wszystkim się znudziła, próbuje więc bez nadziei na urzeczywistnienie swoich mrzonek choćby tylko zabawić się naszym kosztem, kosztem naszych emocji i w końcu naszej krwi lub życia. Tak oto ze zdobywców świata staliśmy się oszalałym ze strachu stadem bezpańskich psów. Psów które, bywa że kąsają się nawzajem byle ocaleć, byle wynieść cało głowę z tego pogromu. Wszystkie szczytne ideały, cała solidarność braterska wzięły właśnie w łeb. Po raz kolejny ta dziwka, która waży na szalach nasz los udowodniła nam, że mimo naszych górnolotnych haseł dalej jesteśmy i pozostaniemy jedynie marnym, żałosnym puchem pędzonym gdzieś bez celu przez wiatr. Według zapewnień podoficera, prowadzącego podjazd kilka dni temu w tej okolicy, niebawem powinniśmy trafić na las. Śnieżyca w październiku nie jest nawet rzeczą niespotykaną, nawet nie zakrawa na cud, jest po prostu niemożliwa. Grube płaty śniegu nieskrępowany przeszkodami terenowymi wiatr popycha w nasze oczy, w nasze twarze z niesłychaną siłą. Idziemy przez sam środek białego piekła. Każdy krok w tym szaleństwie kosztuje wiele wysiłku, ale spodziewana pogoń dodaje nam skrzydeł. Zastanawiam się nad tym dziwnym zjawiskiem. Muszę czymś zająć mój mózg, inaczej oszaleję ze strachu. Jestem gotów uwierzyć w istnienie dawnych bogów. Nie jestem jedynie pewien czy zamieć jest darem, czy naszym przekleństwem. Z zakamarków, zapomnianych przeze mnie od dawna obszarów mej głowy, sączy się miarowo głos:

„Morze wichrem gnane wznosi się ku niebu samemu, Rozlewa się po ziemi, sklepienie się zapada, Stąd śnieżna zamieć i szalone sztormy, Tak los zrządził, że bogi giną” *

Gdzieś z tyłu słychać niesione wiatrem krzyki pełne bólu, wściekłości. Krzyki ludzi owładniętych szaleństwem, przepełnionych nienawiścią, upojonych rozlewaną krwią. Kozacy dopadli nieszczęśników, którzy zostali zbyt daleko za nami. Zbyt daleko od naszej grupy. Polują na nich jak stado wilków. Ale również wilki zostawią na świeżym śniegu krwawy ślad, własnego gasnącego życia. Wiele razy widziałem otoczone oddziały. Wiele razy widziałem ludzi na chwilę przed własną śmiercią. Wiele razy zastanawiałem się, co powoduje tymi straceńcami w chwili kiedy nieuchronność własnego losu jest niemal wyczuwalna wszystkimi zmysłami. Jest to zadziwiające, kiedy człowiek stojąc na krawędzi przepaści ze śmiechem szaleńca bez niczyjej pomocy skacze w nią

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Fortuna — czytnik · opowiadania