Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 8 min czytania

Fortunae

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

No tak.. Był koniec zimy, kiedy Karolina- Możnaby powiedzieć zaledwie, lub tez „Aż” osiemnastoletnia dziewczyna, postanawiając uprzednio, by wyruszyć w podróż, teraz właśnie wysiadała z pociągu. Zbierała się do tego już dość długo, biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo czuła się uwieziona we własnym życiu-wcale jej się nie dziwie ze się na to zdobyła. Gdzie się znajdowała? No cóż, odwróciła się za siebie, gdzie na budynku dworca zawieszona była dość duża tablica, która ona- w swoich niewiarygodnie nietwarzowych okularach- zauważyła. Była w Kołobrzegu. Myślę, że bardzo istotne przed rozpoczęciem przeze mnie relacjonowania, czy też opowiadania-jak, kto woli-jej historii, jest opisanie jej wyglądu. Karolina, możliwe ze nie była taka bardzo brzydka, jednak tak skrzętnie i umiejętnie to ukryła, że nikt-nawet ja, osoba dopatrująca się w każdym czegoś ładnego- nie posiliłaby się o stwierdzenie jej „urody”. Dziewczyna miała blond włosy, które włosami nazwane w jej przypadku zostały chyba tylko z braku innego pojęcia, natomiast ja, jako osoba potrafiąca dość obrazowo nazywać niektóre zjawiska, określiłabym to „blond sianem”. Tak porozdwajanych końcówek, nie miał chyba nikt, kogo kiedykolwiek znałam. Nawet JA w momentach świetności mojej „antyurody” nie miałam takiej karykatury włosów na głowie. Ale zostawmy ten wątek, bo jeszcze- zupełnie niezamierzenie uprzedzę czytelnika, do tej jakże barwnej postaci. Na twarzy, jak udało mi się wcześniej napomknąć-miała okulary. Mimo, że nie były tak bardzo tragiczne jak te bryle sprzed kilkunastu lub tez kilkudziesięciu lat, to te oprawki, które sobie sprawiła, kompletnie nie dopasowały się do reszty jej twarzy. Dziewczyna miała okrągłą twarz, takie jakby pulchne policzki, i nie wydepilowane brwi,które te małe,owalne okularki w kolorze zgniłej choinki tylko podkreślały ich niekształt. Kiedy się rozglądała, dało się dostrzec, że pod wpływem promieni słonecznych mruży oczy, co uniemożliwia zwrócenie jakiejkolwiek uwagi na jej oczy, które mimo wszystko miała ładne, o tęczówkach koloru czystego błękitu. Ubrana była w obcisłe, brązowe sztruksy, które nijak nie komponowały się nie tylko z jej granatową, sportową koszulką, ale również z piękną letnią i słoneczną pogodą, która zdecydowanie nie była tolerowana przez spodnie z grubego materiału. Karolina jednak zdawała się tym całkowicie nie przejmować. Z tym jakże nieprzyjemnym grymasem niezadowolenia na twarzy, ciągnąc za sobą dużą walizkę z równie nie wyjściowymi ubraniami, dziewczyna udała się do opłaconego wcześniej ośrodka wczasowego. To był prezent, jakiego zażyczyła sobie od rodziców na swoje osiemnaste urodziny. Gdzieś podświadomie czuła, że tego typu wakacje, są jej bardzo potrzebne i że-być może- wprowadzą do jej życia trochę zmian i wrażeń. Bo jak można mówić, o jakichkolwiek przygodach i wspomnieniach, kiedy ona nigdy nie miała chłopaka, nigdy się nie umalowała (chyba nawet nie wiedziała, co to jest tusz do rzęs sądząc po minie, jaką miała w sklepie kosmetycznym pewnego dnia, kiedy chciała kupić mamie prezent i natknęła się na stosunkowo drogi tusz Rimella), a cały swój wolny czas poświęcała na czytanie kompletnie nieinteresujących książek oraz na naukę. Oceny miała najlepsze w klasie, inteligencje też jakąśtam miała, ale co jej po tym było, skoro nikt nie chciał z nią rozmawiać. Myślę, że problem tkwił tak naprawdę w tym, że nikt nie miał ochoty jej nawet poznać. A mówią, że szata wcale nie zdobi człowieka...

***

Teraz rozpakowywała swoje rzeczy i długo się nad czymś zastanawiała. Postanowiła porzucić żmudną czynność układania ubrań na pólkach i udała się w kierunku morza-, którego nigdy wcześniej nie widziała na oczy. Owszem, dużo o nim słyszała, ale nigdy nie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%