Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 8 min czytania

fragment

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Wysoki Sądzie… - zaczął powoli mówić mężczyzna, gdy wstał z ławy oskarżonych, po jego obu stronach siedzieli policjanci - ja pochodzę ze wsi, w mojej rodzinie surowo karało się grzech. To wszystko jest, jak zły sen - głos mu nagle zaczął się łamać i na koniec zakrył twarz dłońmi zakutymi w kajdanki. Nastąpiła krótka chwila ciszy, zmącona zaraz szmerami cichych rozmów. Stuk! Stuk! Stuk! - rozległ się charakterystyczny odgłos dla drewnianego młotka, uderzającego w taką samą podstawkę i głos Wysokiego Sadu: - Proszę o ciszę!

***

Tego dnia Stefan Brodzisz wstał z łóżka wcześniej niż zwykle. Z dwóch powodów. Pierwszym z nich był wyjazd do Katowic, na szkolenie w zakresie handlu złomem. Musiał, więc rano dotrzeć na stację PKP, by kupić bilet na pociąg. Drugą przyczyną było to, że chciał wyjść z domu, gdy jego matka jeszcze spała. Wolał uniknąć tych wszystkich przestróg, którymi kobieta raczyła swojego syna już od kilku dni. Był jeszcze jeden powód, który Stefan ostatnio coraz mniej niezłomnie wypierał ze swojej świadomości. Chęć dłuższego popatrzenia na młodą, ładną dziewczynę pracującą na dworcu w kasie. Jej piękne, niebieskie, duże oczy już jakiś czas temu urzekły tego czterdziesto trzy letniego mężczyznę. Jednak jego wrodzona nieśmiałość nie pozwalała mu nawiązać rozmowy z atrakcyjną kasjerką. Rozmowy z nią zawsze tkwiły w jednym, martwym punkcie. Ona pytała dokąd on chce jechać, on odpowiadał, po czym otrzymywał papierek upoważniający do odbycia podróży. Potem dziękuję, do widzenia i to wszystko. Ciągle nie potrafił przełamać się, nawet jak nie miał w planach żadnego wyjazdu, to i tak bywał na dworcu, by chociaż z daleka poprzyglądać się uroczej dziewczynie, w której powoli się zakochał. W dniu wyjazdu budzik zadzwonił o całą godzinę wcześniej. Stefan szybko poszedł do łazienki, umył się tam i ogolił. Następnie, spryskany Old Spicem po cichu, niemalże na palcach wrócił do swojego pokoju by ubrać garnitur. Biała koszula, marynarka i spodnie wyprasowane poprzedniego dnia przez jego matkę wisiały przewieszone o oparcie krzesła. Mężczyzna wciągnął czarne portki z ostrym kantem na nogawkach i założył świeże, wykrochmalone giezło. Popatrzył w lustro wiszące na ścianie. Uśmiechnął się zadowolony. Lubił ładnie wyglądać. Zdjął marynarkę z oparcia i wtedy dopiero zobaczył krawat leżący na krześle. Skrzywił się i pomyślał: O, nie mamo. Śledzia nie założę. Zabrał ten nie lubiany przez siebie element garderoby i wcisnął go do kieszeni spodni. W przedpokoju założył buty, płaszcz typu prochowiec i wyszedł z mieszkania. Kawę postanowił wypić już w pociągu, bo nie chciał hałasować w kuchni. - Cholera - zaklął zbiegając po schodach. - Neseser. Za późno przypomniał sobie o prezencie, jaki dostał kiedyś od matki. Nie lubił tego typu gadżetów. Wszystkie swoje dokumenty nosił w portfelu, a ten w kieszeni spodni lub kurtki. Z małej walizeczki korzystał sporadycznie tylko po to, aby sprawić przyjemność swej rodzicielce. Miał tylko ją na tym świecie. Podobnie, jak ona jego. - A, trudno - powiedział do siebie, nie mając zamiaru wracać się. Gdy wyszedł z klatki schodowej, oślepiły go promienie słońca. Do połowy marca brakowało jeszcze kilku dni, ale wiosna chyba już na dobre przegoniła zimę. Szedł szybkim krokiem i za niecały kwadrans dotarł przed dworzec PKP. Serce zabiło mu mocniej, gdy przechodził przez wejście. Bardzo chciał, aby ładna kasjerka była dziś w pracy. Jednak pewności, co do tego nie miał. Tym bardziej ucieszył się, kiedy z daleka wypatrzył znajomą mu postać, siedzącą za szybą. Jest - pomyślał, a na jego twarzy pojawił się wyraz zadowolenia. Skierował się do toalety, by tam poprawić fryzurę małym grzebieniem, który zawsze nosił w tylnej kieszeni

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%