Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 5 min czytania

Franek II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie myślcie sobie, że Franek jest brzydalem, bo wcale nie jest. Powiedziałbym nawet, że jest przystojny, że ma fajny styl, płynne ruchy, i że jesienią mu się oczy czerwienią. Poza tym powiedziałbym, że spoko jest jego poza, że drogo pachnie, i że pupę ma zgrabną, czaderską dziarę i kolczyk w intymnym miejscu. Ale tego wszystkiego nie powiem, bo nie jestem gejem i się nie znam. Mogę tylko powiedzieć, że jest dość wysportowany i to widać. Kilka lat temu trenował karatę w łikendy, a codziennie się rozciągał. Szpagaty i te sprawy – do dziś. Soł, że się podoba laskom "...nie dziwi nic." Na pierwszy rzut okiem - ciacho . Na drugi i na trzeci, i na moje oko - również. Ciacho do kwadratu.

My jednak już wiemy, że mimo to szczęścia w miłości nie miał. A może inaczej <wróć>. Szczęścia w miłości nie mało miał, bo co wieczór inną dziewczynę miał, czy chciał, czy nie chciał... a nie chciał. Tu właśnie kot pogrzebany. My doskonale wiemy, a jak nie to się domyślamy, co i jak, i dlaczego, i dlatego szufladkujemy: Franek był malutkim kotem w dużym, wypasionym, zagranicznym worku. Chłopak, w sumie, jak malowanie, bo choć z małym małym, to z fajnymi mięśniami. Ale mięśniami, anie mułami. Nie jak pakero, ani dres, broń Boże kark. Chcę żeby tu była jasność. Paker wygląda jak "V", gdy olewa nogi, waląc tylko na górę. Mniej leniwy koks ćwiczy nogi też, a wtedy wygląda jak "X". Wygląda dużo lepiej i miło popatrzeć, i dobrze go znać. Mniej miło, jak nie chce znać, albo jak wygląda na wkurwionego. Wtedy jest lepiej po cichu dyla dać, jak myszka na tylnych łapkach i tutaj żartów nie ma. Żarty są natomiast z typami typu "V", o czym przekonamy się wkrótce, ale wróćmy do tematu. Nie wyprzedzajmy faktów.

Co już wiemy? - Franek był, jest i będzie (bo zakończenie będzie szczęśliwe) typem „A”-klasa, czyli najs, choć „kot” jak zonk. No.

Gadam, gadam, gadam... Rozgadałem się. Biję ślinę na pianę, a akcji zero, a wy nic. Pff. Trzeba strajkować. "Śmiało, śmiało!" - jak mówi mama. - "Do odważnych świat należy." Trzeba zacisnąć zwieracze i przeć, przeeeeć. Walczyć o swoje. Może coś z tego wyjdzie.

Do takich ludzi Franek nie należał. "Wyścigi szczurów" nie dotyczyły go, ale lubił popatrzeć na nie. Był przecież luzakiem, a nim by nie był, gdyby go dotyczyły i nie byłby sobą, gdyby nie lubił. On nawet pracować lubił, skumaj motyw, aczkolwiek robił to rzadko, bardziej dorywczo, bo jeszcze bardziej lubił nie pracować i się włóczyć. Tak było i za knapa, i za czasów

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Franek II — czytnik · opowiadania