Biografia · 5 min czytania
Franek III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jadą, jadą!!! - jak krzyczą chłopcy z Manieczek. Na samym przedzie zawodnik rumuński w żółtej koszulce na japońskiej kolarzówce, Shimano chyba. Patrzący z boku widzi go krótko, bo tylko miga. W pozycji embriona, z kaskiem z nalepkami, z mocą tornada wąską ulicą to w jeden, to w drugi zakręt się kładzie, to znów się na prostej prostuje i pedałuje. Patrzy za siebie , za plecy, a już następny zawodnik na prostą wypada, a zara za nim cały peleton się skrada. Każdy z patrzących z chodnika i facet z kamerą się zastanawia nad tym patrzeniem, tą mową ciała świadczącą za przodownika zmęczeniem. Są nawet przecieki. Już jeden z goniących, więc z tych, co z nich peleton się składa, słucha, słucha, bo mu trener szepcze do ucha, że ten z miarkami z helikoptera mówi o przybliżeniu, a ten, co z boku przodowca, lidera filmuje, komunikuje, że coraz to większy smród potu czuje. Jest więc nadzieja, że jak do mety trzy kilometry, to coś się pozmienia. Kibice krzyczą z chodnika, kolory, balony, oczopląs oczu, kilku nie trzyma moczu, siksy piszczą, gwiżdżą, piżdzą ... No, robi wrażenie to całe pędzenie.
Ale nie na Franku, ani na "O", ani na "I"-dziewczynie. Nie mają kolarzy w polu widzenia. Dziewczyna portfel zapina, poprawia włosy, na siatkę patrzy, gdzie ma kupione coś do jedzenia. Franek spogląda na to z drugiego chodnika, smakuje, miarkuje od góry ; kozackie lica, mini spódnica, noga (już postawiona na asfalt, na jezdnię już wkracza, do pokonania szeroka ulica).
Tymczasem "O"-gruby się drapie po głowie. Coś jakby przeczuwał sobie, czy jasnowidzenie, czy gada z Bogiem, czy jakieś szmery, okrzyki za rogiem... I oto motor zza sklepu wypada! Sie kładzie, z kolanem przy ziemi, brrrrym, a za nim... zawodnik wiodący prym! Dziewczyna, o ja pierdole, na środku ulicy stoi! Blada. Oczy wielki strach mają. "I", "ani do tyłu, ani do przodu" - se myśli, bo tak, czy srak - "będzie łup, trach."
No, ale nie było tak źle, bo motor wyrobił, "dziękować matce", bo z takim impetem, to dupe* by rozpołowił. Ale jeszcze rower. Co z nim? Już uspakajam,…