Fantastyka · 3 min czytania
Furias
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Za mężczyzną ubranym w czarny płaszcz oraz z kapturem na głowie można było zobaczyć małą wioskę stojącą w płomieniach. Każdy budynek płoną niebieskim ogniem, ludzie krzyczeli i uciekali w panice gdzie się tylko dało lecz nadaremno, ponieważ nie wiadomo czemu, na przekur dobru drewniane mury wioski z gdzie niegdzie poustawianymi małymi wieżyczkami ze słomianymi dachami nie płoną. Na ludzi waliły się budynki przygniatając ich belkami i zabijając na mijscu lub po prostu zostali więzieni we własnych lub sąsiadów domach gdzie umierali w cierpieniu pożerani przez błękitne płomienie. Widok był przerażający. Mężczyzna w czarnym płaszczu znikną w nocnym lesie.
Tymczasem król Auran, starszy człowiek z siwą brodą i włosami, ubrany w czerwoną królewską szate z koroną na głowie rozmawiał ze swoim doradcą: - Quazar rujnuje kolejne wioski i małe miasta a nikt nic nie może zrobić! - Panie ale maskuje się on czarami, nikt nie może go zobaczyć i nikt nie wie jakich czarów używa, strzeże ich jak smok swoich jaj z których mają wylęgnoć się małe smoki. - Wiem, wiem lecz musimy…