Inne · 6 min czytania
Gabriel ( cz.III )
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
III
"Bądźcie szalonymi ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennymi, ale nauczcie się to robić, nie zwracając na siebie uwagi." Paulo Coelho „Weronika postanawia umrzeć”
Gabriel szedł przed siebie. Nawet nie zauważył kiedy zaczął pogrążać się w ciemnym lesie. Patrzył na swoje stopy, które niosły go dalej i dalej w świat. Teraz zasłaniały je gęste krzewy poszycia leśnego. - Człowiek potrzebuje ścieżki – westchnął cicho. - Inaczej nie widzi swoich śladów i zapomina o tym, że podróżuje. Nagle z zarośli tuż przed nim wytoczył się Człowiek. Wirował wokół Gabriela, machał rękami i krzyczał: - Arrr… Wrrrr… BUUUU!! Po czym bezwładnie opadł na dno lasu. - Bu… - niepewnie odparł Gabriel. Człowiek leżał chwilę nieruchomo, po czym usiadł i wpatrywał się w wędrowca. - Dlaczego się mnie nie boisz? - A dlaczego powinienem się ciebie bać? - Nie widzisz, że jestem wariatem?! Gabriel w milczeniu obserwował Człowieka. I nie mógł pojąć, co sprawia że jest wariatem. Kim jest wariat? Chyba tym, kto tańczy i mówi „bu”… Ale on też powiedział „bu”, czy też jest wariatem? - A kimże jest wariat? – spytał. - No cóż… Wariat to ktoś, kto nie zachowuje się tak jak wszyscy. Jest inny. - To znaczy, że wszyscy są tacy sami, a wariat jest inny? - Hmmm… W pewnym sensie tak… Widziałeś kiedyś stokrotkę? Widzisz, wszyscy wiedzą, że stokrotki są białe. Teraz wyobraź sobie, że jedna z nich wyrośnie żółta. I co? Jest odmienna, czyli jest wariatem. - Stokrotki są takie jak ja chce. Jeśli zechcę będą żółte. Człowiek spojrzał gniewnie na Gabriela, po czym usadowił się wygodnie między leśnymi krzewami i zaczął swoją opowieść. - Chcesz wiedzieć, dlaczego jestem wariatem? - Tak – przytaknął Gabriel i usiadł przed Człowiekiem. - Kiedyś, dawno temu mieszkałem w pewnej wiosce. Mój ojciec był bardzo szanowanym człowiekiem, ponieważ był piekarzem. Robił chleb, co znaczy że zapewniał żywność wszystkim mieszkańcom. Matki nie pamiętam. Zmarła, kiedy byłem tak mały, że nawet wspomnienie jej zapachu, czy dźwięku głosu nie zdołało wyryć się w mojej głowie… Miałem tylko ojca. Był dobrym człowiekiem i wzajemnie miał tylko mnie. Bardzo mnie kochał i z tej miłości chciał ułożyć mi życie tak, jak wyobrażał sobie, że będzie dla mnie najlepiej. Początkowo bez oporów poddałem się jego woli. Wszystko skończyło się, gdy wysłał mnie do miasta, abym tam się uczył. Chciał, żebym został aptekarzem. Marzył, że pewnego dnia wrócę do wioski i wszyscy będą mnie szanować tak jak jego, bo też będę im pomagać. Jednak w tym czasie moje życie się zmieniło. Z dziecka stałem się mężczyzną. Odkryłem w sobie myśli, uczucia… o które nigdy wcześniej się nie podejrzewałem. Zrozumiałem, że nie chcę żyć tak jak wszyscy, że takie życie to niewola. Zamiast kontynuować naukę, uciekłem do lasu. Tu miałem czas na przemyślenia. Ludzie zaś, cóż, uznali