Thriller · 11 min czytania
Gacioman
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
”Hej, hej Gacioman!
Ty to lubisz, ja to wiem!
On do łóżeczka biec już musi!
By położyć się na mamusi podusi! „
– Aaaaa! – nocną ciszę przerwał krzyk. Starszy mężczyzna usiadł na łóżku. Serce mocno mu biło, jakby chciało się wyrwać z piersi – to był sen – pomyślał – to był tylko okropny sen! – z ulgą próbował wygramolić się z łóżka.
– Co się ze mną dzieje? To chyba już starość daje o sobie znać?!
Zapalił nocną lampkę. Budzik wskazywał pierwszą w nocy. Piąta noc, piąta noc z rzędu, kiedy to budził się o tej samej porze i śnił ten sam głupi sen!
Część 22 / 2
– Chyba muszę wybrać się do lekarza – pomyślał – mam nadzieję, że nic mi nie dolega?!
Zapiął niesforny guzik przy piżamie – nie można sobie folgować, nawet jeżeli chodzi o piżamę! – tak zawsze mówiła mama i Zygfryd Kozłowski na całe życie, zapamiętał sobie te nauki.
Teraz wszedł do nienagannie urządzonej kuchni. Białe, już dawno niemodne szafki kuchenne, błyszczały czystością. Podszedł do jednej z nich i wyciągnął kubek z napisem „uśmiechnij się”. Stara lodówka posłusznie rozbłysła światłem. Nalał sobie mleko i usiadł przy kuchennym stole. Kiedy skończył, umył naczynie, porządnie je wytarł i następnie ponownie umieścił je w szafce. – I po śnie – zauważył z przekąsem – te koszmary muszę uważać, co jem przed snem, bo się wykończę!
Wyszedł z kuchni by przejść do biblioteki. Po chwili jednak cofnął się i podszedł do drzwi wejściowych. Szarpnął za klamkę, były zamknięte. – Ostrożności nigdy za wiele – pomyślał – tyle teraz przestępstw na świecie, lepiej nie prowokować sytuacji. Cofnął się do swojej pracowni. Biblioteka nie wyróżniała się niczym szczególnym. Książki, książki i jeszcze raz książki. Jedne ułożone tematycznie, inne ponumerowane według serii. Pieczołowicie umieszczone na półkach, czekały tylko na swoją kolej, nie było tu miejsca na przypadek. Zygfryd lubił porządek – kto ma bałagan w domu, ten ma bałagan w życiu – mawiała jego mama i on zawsze hołdował tej maksymie. Poszedł do biurka, zapalił nocną lampkę i jeszcze raz przejrzał korespondencję. Jak zwykle rachunki, choć tym razem czekała go miła niespodzianka. Jakaś mała nadpłata w rachunku za prąd. Sięgnął po kolejny list, był zamknięty. Chwycił elegancki nożyk do listów i rozciął kopertę. Fundacja „Nasze Dzieci”, słała podziękowania za kolejną wpłatę na rzecz małych sierot. W środku była jeszcze jedna niespodzianka. Powielony pewnie w tysiącach egzemplarzy rysunek z kwiatkiem, który jak informował podpis, narysował 4 letni Staś. – Urocze – pomyślał – tyle biednych maluchów jest na tym świecie. Nie każdy miał tyle szczęścia, co ja! Delikatnie odłożył rysunek i usiadł za biurkiem. Włączył wysłużony komputer. Choć od dwóch lat był na emeryturze o czym przypominał prezent od byłych studentów w postaci popiersia jakiegoś niezidentyfikowanego mężczyzny. To nadal udzielał się czynnie w małej społeczności swojego miasteczka. Teraz wszedł na stronę uczelni, w której przepracował prawie trzydzieści lat. Zalogował się i sprawdził czy nikt z pracowników, też nie cierpi na bezsenność. – Niestety – zauważył – tylko ja mam tak mało oleju w głowie by o tej godzinie zamiast spać, to siedzieć przed komputerem! – Może mała whisky? – sam sobie zaproponował i podszedł do barku. Wrócił do biurka, postawił do połowy napełnioną szklankę i usiadł wygodnie. Spojrzał na ekran i zobaczył, że ktoś jeszcze lubi pracować po nocy. Kolejna zielona lampka, dobitnie o tym świadczyła. – Za koszmary – wzniósł toast do nieznajomego i łyknął duży haust whisky. Sprawdził jakie ploteczki rozsiewają studenci, co tam mają w planach jego koleżanki i koledzy. Stwierdził, że to nie jest nic tak ważnego, co mogło by go odciągnąć od łóżka i postanowił wyłączyć komputer. – Dryn! – w ciszy nocnej, sygnał czatu zadźwięczał jak wystrzał armatni. Spojrzał na wiadomość.
Man: Cześć widzę, że nie śpisz? Nie znał nikogo takiego, ale pomyślał, że to pewnie ktoś nowo zatrudniony. Dlatego odpowiedział uprzejmie. Zygfryd: Tak się jakoś złożyło Man: Często tak masz? Zygfryd: Ale co? Man: Że nie śpisz! Zygfryd: Ostatnio często, to już ten wiek he he! Man: No tak, ten wiek! Zygfryd: A Ty dlaczego nie śpisz?
Tutaj nastąpiła przerwa i dopiero po minucie otrzymał odpowiedź. Man: Czekałem Zygfryd: Czekałeś? Na co?! Man: Chyba na kogo? Zygfryd: No dobrze, a więc na kogo?! Sygnał wiadomości znowu zadźwięczał Man: Na ciebie! Zygfryd: Na mnie? Wiesz ja już od dwóch lat nie pracuję. Oczywiście utrzymuje kilka kontaktów z innymi wykładowcami, ale raczej nie angażuję się w sprawy uczelni. W czymś Ci pomóc? Dryn! Man: Tak! Zygfryd: O co chodzi?! Man: Chcesz poznać tajemnicę? Zygfryd: Tajemnicę? Jaką tajemnicę? Dziekan coś zmalował? – wysilił się na żart pod wpływem alkoholu. Man: Twoją tajemnicę Zygfryd: To przestaje być śmieszne! Man: Nie mówiłem, że to będzie śmieszne Zygfryd: Dobrze, a zatem, co ja tam ukrywam? He, he oczywiście oprócz hemoroidów! Man: Pokażę Ci, zajrzyj do szuflady w biurku! Zygfryd: Skąd wiesz, co mam w domu?! Man: Szuflada! – to zabrzmiało jak rozkaz.
Odsunął się z fotelem od starego rzeźbionego mebla i choć czuł, że już…