Inne · 3 min czytania
Gaśnie płomień
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Łzy deszczu spływały po ciele młodej, rudej dziewczyny... Było późne, jesienne popołudnie. Niebo przysnute ciemnymi chmurami przypomniało o jej bólu. Nie czuła zupełnie nic, poza przeraźliwym żalem i obojętnością. Nie pamiętała od jak dawna tutaj jest, nie obchodziły jej lodowate krople deszczu spadające na nią z ogromu nieba. Teraz już nic nie miało znaczenia. Życie drastycznie odmieniło się w ciągu kilku zaledwie godzin... Srebrne serduszko na cieniutkim, srebrnym łańcuszku hipnotycznie huśtało sie w jej dłoniach... Teraz patrzyła na nie ze smutkiem. Jeszcze niedawno wcale do niej nie należał. Pamiętała ten łańcuszek na jego szyi. Pyzata, uśmiechnięta twarz pojawiła się we wspomnieniach. Nie mogła uwierzyć, że to się stało. A może to tylko jakiś koszmarny sen, może on wciąż żyje i nosi nadal srebrny łańcuszek na piersi. Niestety to stało się rzeczywistością, od której nie można uciec, chocby nawet schować się w najgłębszych odmętach swojego umysłu. Chciałaby o tym nie wiedziec lub w ogóle nie istnieć. Chciała być obcą osobą w obcym ciele. Czuła na sobie straszny ciężar. Nie mogła sobie wybaczyć. Może gdyby komuś powiedziała, może gdyby ktoś wiedział, to nie doszłoby do tego wszystkiego.