Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 20 min czytania

Gaszenie słońca

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wyjechałem z parkingu swoim siedmio letnim nissanem almerą i ruszyłem w drogę powrotną z pracy do domu. Hotel, w którym robiłem jako kucharz mieścił się kilkanaście kilometrów od miasta i mojego mieszkania. Było już grubo po 22.00. Robiło się ciemno, na parkingach dla TIR-ów przy stacjach benzynowych kręciły się już od jakiegoś czasu: Bułgarki, Rosjanki, i Polki, czasem niektóre stawały także bezpośrednio przy drogach gotowe oddać ci intymną usługę za 10 euro. Nie interesowała mnie żadna z nich, jednak do czasu. Od kilkunastu dni przy drodze w pobliżu lasu stała jedna Polka. Wyglądała inaczej niż inne „przedstawicielki najstarszego zawodu na świecie” w tym rejonie. Miała długie czarne włosy w czasach, gdy wszystkie inne malowały się na blond. Miała ok. 165 cm wzrostu, nie wyglądała śmiesznie ani krzykliwie, wyglądała jak z innego świata, jak jedwab wśród pospolitych szmat. Najczęściej była ubrana w buty na obcasie, siatkowe rajstopy, czarną mini zakrywającą wyłącznie tyłek i gorset sznurowany z przodu w kolorze wiśni a z pod niego zachęcająco kłuły w oczy dwie kształtne piersi. Jej makijaż był oszczędny i nie przesadzony, wyglądała w nim znakomicie, choć nie bardzo kurewsko. Wyglądała - bo pewnie i była - na młodszą od innych na tej drodze, była ładniejsza i na pewno droższa niż inne „panie” w tym salonie. Po prostu towar z górnej półki. Już po tygodniu jej widywania postanowiłem wziąć ją do siebie na noc a jak nie to, choć do samochodu na numerek, jednak cały czas brakowało mi odwagi. Tym razem też przejechałem tylko obok niej przyglądając się jej wdziękom. Stała nie zwracając uwagi na samochody, jakby znudzona tą robotą a mnie szlag trafiał na własną dziecinność. Muszę się zdecydować i nie robić z siebie idioty. * * * Po następnych trzech dniach zatrzymałem się przy niej. Miałem trochę tremy, ale nie tyle ile się spodziewałem. Podeszła do auta zalotnym krokiem na tych swoich cholernie długich nogach. Otworzyłem okno pasażera a ona nachyliła się powoli, oparła na drzwiach eksponując zachęcająco dekolt i zapytała: - Nareszcie się zdecydowałeś, czy zacząłeś nie wyrabiać na paliwo? – Powiedziała patrząc na mnie obojętnie. - Jeżdżę tu tak często, bo pracuję tam – wskazałem kierunek, z którego jechałem. – A mieszkam tam – wskazałem przeciwległy kierunek. - Nie musisz się tłumaczyć. Zjeżdżasz w las? – Głos miała cichy, zmysłowy, trochę dziecinny, ale melodyjny. Zupełnie nie taki, jaki sobie wyobrażałem. - To zależy... – Nie dokończyłem, domyśliła się, o co chodzi. Wyciągnęła popisaną dłoń, a ja odczytałem ceny pieszczot i różnego rodzaju numerków, wahały się pomiędzy dwudziestoma a czterdziestoma euro. Nie była tania. - A cała noc? – Chyba ją zaskoczyłem, ale nie zmieszała się tylko rzuciła: - 250 euro – tak myślałem, to była jedna trzecia mojej pensji, ale co mi tam, raz się żyje. - Wsiadaj – otworzyłem drzwi a ona po chwili zastanowienia wśliznęła się do środka. Jechałem do domu kwadrans. Mogłem jechać dziesięć minut, ale jej nogi i zasznurowany dekolt za często przykuwał mój wzrok. Gdy wreszcie znaleźliśmy się w moim prawie pustym, surowym jedno pokojowym mieszkanku, poczułem, że trema całkowicie mnie opuszcza. Teraz byłem na swoim terenie i tutaj ja dyktowałem warunki. Na lewo od wejścia były drzwi do niewielkiej łazienki, po prawej wchodziło się do długiej i wąskiej kuchni a na przeciwko wejścia były drzwi, przez które wprowadziłem ją do jedynego pokoju, który zajmowało tylko biurko z komputerem, szafa wnękowa na ubrania i materac leżący na podłodze z linoleum. Zaścielony był szaroburym kocem, a gdzieś z boku leżała niewielka poduszka i lekka kołdra. - Przyjemnie tu masz – nie wiedziałem czy to komplement, czy ironia. – Ale nie po to tu przyszłam, by prawić ci komplementy - od razu chciała rozebrać się i bez zbędnego gadania przejść do rzeczy, ale nie pozwoliłem jej na takie zachowanie. To była moja noc i moje pieniądze. - Chwileczkę, to ja płacę i ja ustalam jak ma być. – Przerwała rozsznurowywanie gorsetu i spojrzała na mnie zdziwiona, a nawet jakby wystraszona. Jednak to była sekunda. Objąłem ją w pasie, przysunąłem do siebie i chciałem pocałować, ale opierała się. - Nie całuję się z klientami – powiedziała starając się nie pozwolić bym ją całował. Jakoś mnie to jednak nie przekonało. - Jak bym był zwykłym klientem to rozumiem, ale nie jestem, płacę ci, 250 euro i chyba mam prawo żądać czegoś więcej. – Nie czekałem, aż odpowie tylko od razu zatkałem jej usta własnymi. Odpychała mnie, ale nie na tyle mocno bym dał sobie spokój. Po chwili takiej, lekkiej szarpaniny przestała się opierać a po następnej chwili założyła mi ręce na szyję. Zdjęliśmy oboje buty, ja z niej spódniczkę, ona mi spodnie. Zacząłem rozplątywać sznureczek z gorsetu, który po chwili stał się na tyle luźny, że zsunąłem go po niej na podłogę. Pozostała tylko w czarnych skąpych majteczkach... * * * Kochaliśmy się długo i na pewno nie było to monotonny seks. Czułem się przy niej tak, jakbym nie płacił jej za tą noc ze mną. A jej zapach i możliwość dotykania tej młodej, delikatnej, miękkiej i ciepłej skóry były warte znacznie więcej niż ustalone 250 euro. Gdybym miał więcej pieniędzy nie żałowałbym jej nawet podwójnej zapłaty. Czułem w ustach słony zapach jej potu, który zbierałem językiem z jej piersi. Słyszałem jej przyspieszony oddech, czułem na swoich plecach jej dłonie a na bokach jej obejmujące mnie ciasno uda. Patrząc na nią wiedziałem jeszcze przed końcem, że stanąłem na wysokości zadania. Takiego stanu, na jaki wyglądała nie można było aż tak dobrze udawać, to musiało być szczere. Po wszystkim odwróciła się jednak plecami do mnie, okryła szczelnie kołdrą i nie odezwała do mnie nawet jednym słowem. Leżąc na boku miała odsłonięte ucho a że miałem jeszcze ochotę popieścić się z nią, więc nachyliłem się i delikatnie ustami drażniłem jej kark i ucho właśnie. - Odpieprz się na chwilę do cholery, daj odpocząć. - O co ci chodzi? Przecież jesteś dziwką, więc powinno chodzić ci o to by oskubać frajera z gotówki a nie walić fochy. Czy może czegoś nie chwytam? - Może i nie chwytasz, ale to akurat nie twoja sprawa. – Po chwili milczenia dodała zaś. - Jeśli chcesz jeszcze to nie widzę już problemu. – Skorzystałem z przyzwolenia, bo i tak płaciłem jedną stawkę. Tym razem nie myślałem i nie czułem, po prostu zrobiłem sobie dobrze jej kosztem. Miałem gdzieś, co ona czuje i myśli. Gdy skończyliśmy, przez chwilę nie odzywała się, ale długo w takim stanie nie wytrzymała. - Wiesz, co, ja jestem dziwką z zawodu, ale ty frajerem z powołania. – Powiedziała tak spokojnie, że ironia, jaką mnie raziła aż mnie rozśmieszyła. - Może masz rację. Ale gdybym nim nie był nie zarobiłabyś dziś tyle papierów. - Czy ty wszystko przeliczasz na mamonę? Musisz być nieszczęśliwym człowiekiem. – Tym razem to nie wydało mi się śmieszne, choć ona uśmiechała się kącikiem ust od dłuższego czasu. - Dlaczego zarabiasz akurat jako dziwka? - Dlatego by zaciekawiać tym frajerów takich jak ty. – Powiedziała siadając z odkrytym bezwstydnie biustem. Sięgnęła do swojej niedużej torebki, wyjęła papierosa i zapaliła go zostawiając na białym filtrze czerwony ślad szminki. - Zostań ze mną. Załatwię ci pracę w hotelu jako kelnerka. Będziesz miała stałą pracę bez problemów, ryzyka a jeśli bardzo będziesz chciała to sobie z którymś klientem dorobisz. - A mieszkać będę z tobą za moją dupę raz na parę dni? Nie znasz mnie, mam jeszcze zasady i chęć bycia niezależną. - Jeśli chcesz mogę się z tobą podzielić rachunkami a za twoją dupę będę płacił. - Tak ci się spodobałam? A gdyby się okazało, że nie mam nawet szesnastu lat i szuka mnie pół polski, bo uciekłam od wpływowego tatusia skurwiela? - To powiedziałbym, że moje mieszkanie to niezła kryjówka. – Spojrzała na mnie przenikliwie nie odrywając wzroku od moich oczu przez długą chwilę, po czym powiedziała: - Dawaj stówę i wracam na drogę. Jeszcze się do mnie przyzwyczaisz i złamię ci serce frajerze. - Nie – powiedziałem krótko i gdy akurat kończyła gasić papierosa na linoleum znów zmusiłem ją by była moja. Tym razem nie wiedziałem już, co się ze mną dzieje, co robimy dokładnie i gdzie jesteśmy. Wiedziałem tylko, że jest nie mniej agresywna niż ja i że obojgu nam spodobał się taki stan rzeczy. * * * Obudziłem się w wannie obolały, nagi jak mnie bóg stworzył, z szumem prysznica w uszach. Wstałem po chwili potrzebnej na przebudzenie, zakręciłem prysznic i wróciłem trzymając się za głowę do pokoju. Nie było jej już. Spojrzałem na zegarek, było kilka minut po trzeciej. Sprawdziłem portfel leżący na biurku, zawinęła wszystko, co w nim było, czyli 300 euro bez drobnych licząc. Na szczęście kluczyki od samochodu zostały na swoim miejscu. Miałem szczęście, że nie umiała prowadzić. Podszedłem do szafy i wyciągnąłem świeże bokserki, które szybko nałożyłem na swój zgrabny tyłek. Usiadłem na swoim materacu i śmiałem się do siebie. - Ty stary durniu, co ty sobie myślałeś rozmawiając z kurwą czystej krwi o rzuceniu procederu? Przecież to jak mówienie słońcu żeby zgasło na chwilę, bo tak mu będzie lepiej. – Chwilę po sformułowaniu tego odkrywczego wniosku zasnąłem znów, budząc się dopiero rano. Usiadłem na materacu prawie nie pamiętając, co działo się dzisiejszej nocy. Jeszcze zaspany zastanowiłem się czy dzisiaj też idę do pracy tak jak przez ostatnie kilka dni, ale nie. Przez następne trzy doby miałem mieć wolne. Po czterech dniach dziesięciogodzinnego czasu pracy byłbym oburzony gdybym musiał iść nabijać sobie nieuzasadnione nadgodziny. Przeleżałem, więc jeszcze kilkanaście minut nie spiesząc się z dojściem do siebie po przebudzeniu. Nigdy nie lubiłem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%