Polityka · 4 min czytania
Gdyby tylko Szekspir był trzeźwy...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
A było to tak. Rodzina Kapuletów, zwanych też Sprawiedliwymi nie znosiła Obywateli Montekich, lecz los (podobno na taki obrót sprawy naciskali widzowie) sprawił, że zamieszkiwali jedno miasto. Więcej - jedną ulicę, co z nazwy bardziej pasowała jednak dla sąsiadów szlachetnych rodzin - niemniej sławetnych, mistrzów walk wschodnich i samoobrony.
Rzecz oczywista - w sytuacji zaistniałej rodziny cudownie za sprawą zakochanych w sobie latorośli winny pogodzić się i razem tworzyć obraz sielski (przynajmniej takiego obrotu spraw z happy endem oczekują dzisiejsi amatorzy kiczu stanowiący publikę dzieł tego pokroju), ale Szekspir był nie w stanie. Niestety, a może i stety dla atrakcyjności tego serialu brazylijskiego opartego na motywie "Romea i Julii", nadzorem tej dziurowobudżetowej produkcji zajęła się osoba nietrzeźwa. I to zważając na nieprzewidywalność akcji i ciągłe zmiany fabularne zakrawające o nonsens - osoba pijana w sztok. Tak, że przewodnim manifestem tych pijaczanych majaków było obsadzenie w roli Romea Kaczorry, zaś w roli Julii P.Obywatela T. Jakby tego było mało (!) - wybredna, choć nie najwyższych lotów Kaczorra wymagała od zapisanego jej P.Obywatela T. wielkich rzeczy i poświęceń, ten z kolei miał małe problemy by ulec. I nie uległ.
Uległ natomiast Romano, zwany też Rom(an)ero zamieszkujący pobliskie wzgórze i razem jeszcze z rodziną od walk wschodnich porozumieli się, co ważne tylko na oczach wysłanników obiektywnych od samego ojca Maryi Zakonu. Na szczęście, jak to w dobrych telenowelach bywa - Kaczorra zdradziła Rom(ana)era i…