Inne · 2 min czytania
Gdybyśmy byli
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
I kiedy powstałem. Jak z ziemi wyciągnięty korzeń. Biały, zrozumiały, patrzyłem z niedowierzaniem. Jak bardzo mogłem z siebie wykrzesać coś czego we mnie nie było. Wyprzedziłem wszystkich, nawet swe mniemanie. Tak mi było dobrze, niewyobrażalnie. Okłamując siebie, parłem naprzód klejąc słowa, wymijając czas. Wróciłem. Tak całym sobą wróciłem, jak gdyby nic się nie stało. Chyba sam śniłem, że byłem gdzie indziej, a tak na prawdę zaliczyłem pejcz. Taki kolczasty, niedorozwinięty, bijący po innych osobach niedokończony. I kiedy już wróciłem, tu i teraz, do siebie. Przykro mi i smutno, że wcale to co przeżyłem nie było tym co myślałem, lecz złudzeniem. Wystawiam głowę nad sobą. kiedy druga część się zaczyna. Wcale nie chcę by tak było, a tak jest. Wyleczony ze szczęścia, którego nie było. Kiedy ta druga część się zaczyna, ta której nie mogę i kiedy ona wzbija się i wzbija nad