Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 23 min czytania

Gdzie słońce nigdy nie świeci (fragment)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jak to bywa w pracującą niedzielę, do domu docieram dopiero po 22. Otwieram drzwi, a Monika na dzień dobry mówi: - Dzwonił twój brat, prosił, byś skontaktował się z nim. - A co się stało? - Nie wiem. Powiedział, że to ważne. Wchodzę do kuchni, Monika siedzi przy stole i konsumuje kolację. - Co dobrego zrobiłaś na kolację? - Tobie, nic - uśmiecha się. - A czy ty kiedykolwiek zrobiłeś coś do jedzenia dla mnie? - Tak - odpowiadam szybko. - Co i kiedy? - pyta Monika. Spoglądam na nią i obydwoje się uśmiechamy. Otwieram lodówkę, wyciągam karton mleka i margarynę. Z kredensu biorę mały kubek. - Zadzwoń do brata - mówi Monika. - Miał bardzo poważny głos. - Zaraz, jestem głodny. Chcę najpierw coś zjeść. A poza tym, mój brat zawsze mówi taki głosem. Na kuchence stawiam kubek, do którego wlewam mleko. Do drugiego, większego kubka wsypuje płatki. - Dzisiaj znów był ten Chudy. Jezu, jaki on jest przystojny. Monika spogląda na mnie. - Przecież mówiłeś, że on ma kogoś. - Ma, ale mogę sobie na niego popatrzeć, nie? - Możesz, ale co z tego masz? - Chwilę przyjemności z obserwacji niezwykle przystojnego chłopaka. - Jeśli tobie to wystarczy, to spoko. - Monika wstawia swój kubek do zlewu. - Mnie już nie wystarczy samo patrzenie. Ja muszę dotykać, czuć fizyczną bliskość. - Tobie jest łatwiej, jesteś kobietą i możesz mieć praktycznie każdego heteryckiego faceta. - Wyłączam mleko i wlewam je do kubka z płatkami. - A ja, biedne stworzenie, mogę tylko liczyć na łut szczęścia. - Tak, ty biedne stworzenie. Idź do branżowej knajpy i poznaj kogoś. - To chodź ze mną. Mówiłem ci, że nie lubię sam chodzić do knajp. - A ja ci mówiłam, że jak będę miała czas, to pójdę z tobą. - Monika wstaje. - Na razie mam sesję i muszę się uczyć. Ty, mogę u ciebie obejrzeć telewizję? - Tak. Monika znika w moim pokoju, a ja zjadam kolację. Zastanawiam się, co chciał mój brat. Co takiego ważnego chce mi powiedzieć. Mam nadzieję, że nic się nie stało Mamie, albo Tacie. Babcia jest już starszą, bardzo schorowaną osobą, więc w jej przypadku jestem przygotowany na wszystko. Ale nie jeśli chodzi o Mamę. Bardzo Ją kocham i nie wiem jak bym przeżył, gdyby coś Jej się stało. Pomijam fakt, iż w tej chwili bez Jej wsparcia nie przetrwałbym w stolicy, bo to nie jest najważniejsze. Mama jest dla mnie bardzo ważną osobą, i choć mam z Nią bardzo dobry kontakt, to jeszcze nie zdobyłem się, by powiedzieć Jej prawdę. Ale wiem, że kiedyś nastąpi ten moment. Boję się go, ale nie mogę Jej okłamywać. - Zadzwoń do brata - z pokoju odzywa się Monika. - Dobra. Jezu, jaka ty jesteś troskliwa. - Dbam o ciebie. Tak jak ty dbasz o mnie. Zaglądam do pokoju, Monika leży na ziemi i patrzy w telewizor. Ogląda jakiś film. - Bylibyśmy niezłą parą - mówię. - Oj, tak. Ty gej, ja lubię czarnych. - Monika przekręca się na bok i patrzy mi prosto w oczy. - Musiałabym zmienić płeć, albo ty musiałbyś zmienić kolor skóry. - Nie mówię od razu o seksie, ale ponieważ jesteśmy tak dobrymi przyjaciółmi, bylibyśmy idealną parą. - No, nasi rodzice chyba byliby zadowoleni - śmieje się Monika. - Oj, Krzysiek, ty to masz pomysły... - Zastanów się - mówię do niej. - Uważam, że najlepsze związki mogą stworzyć tylko najlepsi przyjaciele. - Dzwoń - przerywa mi Monika. - Dobra, dobra. Wychodzę do jej pokoju. Biorę słuchawkę do ręki i wykręcam numer do brata. - Halo? - Cześć Roman. - O, cześć. bracie. Jesteś w domu? - Tak. - To oddzwonię do ciebie - mówi Roman i odkłada słuchawkę. Chwilę później dzwoni telefon. - To do mnie - mówię. Podnoszę słuchawkę. - Słucham. - Cześć. Co u ciebie słychać? - Wszystko po staremu, nic się nie zmienia. Nadal pracuję tam, gdzie pracowałem. - A szukasz czegoś innego? - pyta brat. - Tak. Jak zawsze. Nie lubię z nim rozmawiać na ten temat. Mój brat uważa, że gdybym tylko chciał, to mógłbym znaleźć jakąś lepszą pracę. Ale to nie jest takie proste. Nawet tu, w Warszawie. Jeśli nie masz odpowiedniego doświadczenia, a przede wszystkim znajomości - nie masz co liczyć na znalezienie dobrej pracy. Ja niestety nie mam znajomości, a praca, którą mam, jest moją pierwszą poważną pracą. Tak więc obawiam się, iż przez najbliższy okres będę musiał siedzieć w tej wypożyczalni i udawać, że wszystko jest w porządku. - Ok, zmieńmy temat - proponuję. - Dzwoniłeś, co się stało? - Słuchaj, Krzysiek. Mama do mnie dzwoniła. Ona już wie. Nagle czuję jakby mój język cofnął się w głąb gardła. Wiem, o co chodzi. Mama już wie... - O, kur... - Dzwoniła do mnie, bo chciała się dowiedzieć, czy to prawda. - Skąd się dowiedziała? - To długa historia. Jakaś babka, która uczyła cię geografii... - Moczykowa - wtrącam. - Chyba tak. Podobno ona chodziła i rozpowiadała, że w naszym miasteczku jest trzech pedałów: ty i dwóch chłopaczków, których nazwisk nie pamiętam. - Głupia krowa... - Pewnego dnia matka jednego z tych chłopców podeszła do Mamy i powiedziała: „No, to pani Ado mamy ten sam problem.” Objęła ją ramieniem. Nasza Mama nie wiedziała o co chodzi. „Nasi synowie są homoseksualistami”. - O, Boże... - Wyobrażasz sobie, jak się czuła Mama. Czuję, jak w moich oczach zbierają się łzy. Staram się zachować zimną krew. - Przez tydzień Mama zastanawiała się, czy to prawda. Poszła do ciotki i rozmawiała z nią. Mama nie wiedziała, jak powinna rozmawiać z tobą o tym. - O, Jezu, Ewa też wie? - pytam. Ewa to moja siostra cioteczna. Jestem z Nią bardzo związany, traktuję Ją jak własną siostrę. - Tak. I było jej głupio, bo wiele razy przy tobie wypowiadała się źle o gejach. A tu, teraz taka historia. Jak będziesz z nią rozmawiał, też musisz być ostrożny. - Czyli praktycznie wszyscy już wiedzą? O, Boże... - Tak jakoś wyszło. Ale Mama ma do ciebie pretensje, że Jej nie powiedziałeś wcześniej. - Chciałem Jej kiedyś powiedzieć, ale nie mogłem, nie byłem na tyle odważny. - Przez kilka dni Mama nie wiedziała, co zrobić. Aż dzisiaj zadzwoniła do mnie. Na początku nic Jej nie powiedziałem. Chciałem wybadać, jaki jest Jej stosunek do takiej sytuacji. Gdy okazało się, że Mama przyjęłaby to spokojnie, powiedziałem. Chwila ciszy. Nie mogę wydobyć z siebie słowa, więc Roman kontynuuje: - Zadzwoniłem do ciebie pierwszy. Mama prawdopodobnie skontaktuje się z tobą jutro. Przygotuj się na taką rozmowę. Masz przecież książki, znasz środowisko. - Tak, ale nie wiem, czy podołam. Boję się. - Rozumiem cię - mówi Brat. - Dla Mamy to też jest ciężka sytuacja. Bądź dla Niej wyrozumiały, nie podnoś głosu. Rozmawiaj z Nią spokojnie. - Jezu, ale się popieprzyło. Chociaż dobrze, że tak się stało. - Dlaczego? - Ja już nie mógłbym dłużej się ukrywać. To była kwestia czasu i sam bym Jej to powiedział. To byłoby nawet lepiej, gdyby dowiedziała się tego ode mnie. A tą głupią krowę Moczykową to mam ochotę zabić. - Pamiętaj, jesteśmy z tobą. Jak pogadasz jutro z Mamą, zadzwoń do mnie. Jestem ciekaw, jak to będzie. - Okej, zadzwonię wieczorem. - Pozdrawiamy cię i do usłyszenia. - Cześć i dzięki za wszystko. - Nie ma sprawy. Trzymaj się. Odkładam słuchawkę. Tępym wzrokiem patrzę przed siebie. Nie wiem, co zrobić. Powinienem zadzwonić do Mamy i porozmawiać. Ale boję się. Muszę najpierw przygotować się do takiej rozmowy. Ale jak ja mam się przygotować do takiej rozmowy??!! - No i o co chodziło twojemu bratu? - pyta Monika. Otrząsam się. Wstaję i idę do swojego pokoju. Bez słowa siadam na ziemi i patrzę na Monikę. Ona, widząc moją poważną twarz podnosi się. - Co się stało? - Moja Mama już wie... - Co wie? - Kim jestem. Monika otwiera oczy ze zdziwienia. - Jezu... Jak się dowiedziała? - Ta głupia Moczykowa łaziła po naszym mieście i gadała, że ja i jeszcze dwóch innych chłopaków to pedały. - Co?!! - Matka jednego z tych chłopaków podeszła do mojej Mamy i zagadnęła Ją. Wyobrażasz sobie minę mojej Mamy. - A co ma Roman z tym wspólnego? - Mama zadzwoniła do Niego. Chciała się dowiedzieć, czy to prawda. - I co On powiedział? - pyta Monika. - Potwierdził. - Dlaczego? Głupio zrobił. - Nie, Monika, dobrze zrobił. Ja sam chyba nie mógłbym Jej tego powiedzieć. W pewnym sensie cieszę się, że tak się stało. Wreszcie nie będę musiał głupio uśmiechać się, gdy po raz setny ktoś z rodziny zapyta mnie, czy mam dziewczynę. - Dopiero teraz zauważam, że mam oczy pełne łez, ale nie chcę rozkleić się przed Moniką. - Ale tą krowę Moczykową to bym udusił. Zawsze bardziej ją interesowało czyjeś życie, niż jej własne. - Dziwisz się? Odkąd pamiętam zawsze była ciekawa najnowszych plotek ze świata. - Monika opiera się o kanapę. - Pamiętasz coś z geografii, z tego, co nas uczyła? Bo ja prawie nic. Żadna z niej nauczycielka. - Jezu, co ja teraz zrobię? Monika przybliża się do mnie. Chcę, by mnie objęła, potrzebuję tego. Chcę znaleźć się w czyichś ramionach. Na chwilę zapomnieć o tym wszystkim. Czuję, że za chwilę puszczą mi hamulce. Nagle dzwoni telefon. - Odebrać? - pyta Monika. - Nie - podnoszę się - oglądaj sobie film. Ja odbiorę. Wychodzę do pokoju. Siadam w fotelu i biorę do ręki słuchawkę. - Tak, słucham. - Cześć, synku. To Mama... - Cześć, Mamo - mój głos staje się nienaturalnie cichy. - Co u ciebie słychać? - głos Mamy brzmi natomiast bardzo spokojnie, naturalnie, może nawet zbyt naturalnie, biorąc pod uwagę to, czego dowiedziała się o mnie, swoim synu. - U mnie wszystko po staremu. W pokoju zjawia się Monika. Patrzy na mnie pytającym wzrokiem. - A co u was? Jak Babcia? - Też po staremu. Czasami jest spokojna. Ale ma też dni, kiedy daje nam się we znaki. - Czyli nic nowego. - Nic. Masz jeszcze pieniądze? - Mam, przecież niedawno wziąłem pensję. Monika spogląda na mnie i mówi szeptem: - Mów normalnie. Masz nienaturalny głos. - Nie mogę - odpowiadam jej też szeptem. - Co mówisz? - pyta Mama. - Nic, mówiłem do Moniki. - Pozdrów ją ode mnie. - Okej. Czuję, że dłużej już nie wytrzymam. Szybko zbieram się w sobie i mówię do Mamy: - Mamo, rozmawiałaś z Romanem. Chwila ciszy w słuchawce. - Tak - odpowiada krótko Mama. - Chcę z Tobą porozmawiać na ten temat. - Ja też, ale to nie jest rozmowa na telefon. - Ale są rzeczy, które muszę powiedzieć Ci teraz. Monika patrzy na mnie. - Synu, dlaczego mi nie powiedziałeś? - Bałem się. - Czego, że cię wyrzucę? - Czytałem o różnych reakcjach rodziców na taką wiadomość. Bałem się Twojej reakcji - przyciskam słuchawkę mocniej do ucha, jakbym chciał być bliżej Mamy. - Przecież jestem twoją matką. Nie mogłabym cię wyrzucić. - Nie wiem, bałem się. - Oj, synku. Nie potrzebnie. - Powinnaś tego dowiedzieć się ode mnie. To był mój błąd, że nie powiedziałem ci wcześniej. Monika siada obok mnie. A ja czuję, że zaraz się rozpłaczę. - Jak to się stało? Roman o tym wie, Dorota też. Okazuje się, że wszyscy o tym wiedzieli, tylko nie ja. - Nie wiem, Mamo. Przepraszam. Czuję, jak po moich policzkach płyną łzy. Głos mi się załamuje. - Musimy porozmawiać - głos Mamy też się łamie. - W ten weekend przyjadę do domu - wycieram ręką łzę z policzka. - Będziemy mieli czas, by pogadać. - Dobrze - Mama pociąga nosem. - Ale nadal nie wiem, dlaczego wcześniej mi tego nie powiedziałeś. - Bałem się. Kocham Cię i nie chciałem Cię ranić. - Oj, synku... Chwila ciszy. Próbuję panować nad sobą. Trochę mi się udaje, nie płaczę jak…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Gdzie słońce nigdy nie świeci (fragment) — czytnik · opowiadania