Przygoda · 14 min czytania
Geminian cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
Wstęp
Opowieść o Geminianie , synu drwala i gosposi, który w wieku dwudziestu lat przeszedł niesamowitą metamorfozę, został wybrany przez miejscowego strażnika lasów w nieznanym miejscu i porze oraz z nieznanego powodu. Bohater nigdy nie wiedział dlaczego to właśnie on ma służyć ludziom, zwierzętom i naturze ale ma oczywiste zadanie: pomagać wszystkim potrzebującym. Mężczyzna ma ok. 180 cm wzrostu, blond włosy do karku i długi starannie zapleciony warkocz do ramion. Mimo iż jest strażnikiem lasów, nie ubiera się jak tarzan lecz bardziej jak nie dbający o siebie wieśniak, który ma nie równo pod sufitem, w dni ciepłe nosi zielone spodnie i żółto czarną koszulę a zimą gruby płaszcz z kożuchem, bohater przepasany jest czarnym skurzanym pasem za którym nosi intensywnej masy miecz wykonany ze srebra a na palcu brązowy sygnet dający mu nie wyobrażalną moc i wiele zdolności. Bohater ma nadprzyrodzoną siłę, może przybrać postać każdego zwierzęcia leśnego od jeża po tygrysa. Historia Opowiadająca często o normalnych ludzkich problemach przybarwionym dużą dawką fantastyki, o problemach które Geminian zawsze jest w stanie rozwiązać a za jego zasługi mogę uznać chociaż by ocalenie kilku miast a nawet ludzkich żyć. Zapraszam do przeczytania
Wybawca Liberty
Liberta to niewielkie miasteczko w nieznanym Państwie, od jakiegoś czasu, napastowana przez okolicznych zbójów, ludzi Stelli która jest byłą żoną miejscowego szeryfa. Okolica z natury cicha, położona w pobliżu wielu bagien i lasów a jesienne powietrze dodaje jej specyficznego uroku. Szeryfem miasteczka jest Juwentyn, pół człowiek pół elf który dzięki wiecznej młodości i przyjaznemu podejściu do ludzi zdobył wielki szacunek. Mieszkańcy Liberty są przerażeni, boją się kolejnych najść na miasteczko i oglądania trupów swoich bliskich i zwierząt i mimo kilku dniowego spokoju, Szeryf postanawia zwołać naradę w Karczmie pod dębem. Juwentyn wraz z radą miejską zajęli największy stół w karczmie, szeryf zajął środkowe miejsce, a jego żona Abila obok niego. Od strony Abili zasiadły kobiety a mężczyźni od strony Juwentyna. I w ten sposób zebrało się dziesięcioro najważniejszych zarządców Miasta. Gdy każdy zajął należne mu miejsce szeryf Juwentyn zaczął naradę przemową:
- Drodzy zarządcy. Wiemy dlaczego się tutaj zebraliśmy. Kilka dni temu miało miejsce najście na Libertę, zginęło kilka osób oraz spłonęła stajnie szefa straży Leandra, dlatego zarządzam powołanie dodatkowych strażników ale o dopilnowanie tej sprawy poproszę ciebie Leandrze
- Tak jest
-Po za tym Leandrze dziś w nocy, ukradkiem niech jeden z twoich ludzi pojedzie do miasteczka Anima by zamówić więcej zbroi. Mam również prośbę do Księdza Artemona aby wspierał duchowo mieszkańców którzy stracili bliskie im osoby. Zabezpieczenia ostatniej w mieście stajni która należy do mnie powierzam Owidii, dziewczyna kiedyś była pasterzem w wiosce Cor więc ufam że da sobie radę. Aha Leandrze, wprowadź konie strażników do mojej stajni, poco mają stać na dworze, Owidja się nimi zajmie. No i oczywiście, zachowajcie ostrożność. Stella jest zdesperowana od kiedy wygnałem ją z miasteczka.
Część 22 / 6
I na tym zakończyła się przemowa Juwentyna, po tym wszyscy się rozeszli nie stawiając oporów. Leander udał się do sztabu strażników miasta i wydał jednemu z nich polecenie by wyruszył do miasteczka Anima by zamówić nowe mocniejsze zbroje. Najbardziej zaufanym dla szefa straży jest Hadrian więc gdy nastaje zmrok, żołnierz wyprowadza ze stajni konia i wyrusza w wyprawę by wykonać polecenie. Pogoda jest nie przyjemna, pada deszcz i błyskają pioruny a Anima jest położona sześć godzin na północ od Liberty, Hadrian się nie poddaje, jego koń niestety tak, więc strażnik nie ma wyjścia i podejmuje odpoczynek. Tym Czasem w Libercie panuje spokój, mieszkańcy śpią a strażnicy czuwają, połowa oczywiście śpi w sztabie, druga połowa patroluje miasteczko, po za Hadrianem który po odpoczynku dalej brnie na przód, docierając do Animy po sześciu godzinach podróży. Żołnierz i jego koń uczynili przystań, mężczyzna zatrzymał się w miejscowej karczmie a jego koń na zewnątrz. O dziwo Leander nie poinformował Hadriana że lwia karczma jest okupowana przez zbójów. Wędrowiec siedząc przy barze z kieliszkiem rumu;
- Jestem Hadrian z Liberty
Barman spojrzał na siedzącego w pobliżu mężczyznę, po czół obawę a jego myśli kłębiły się jak tajfuny : przecież on go zabije ale facet zbliżył się do Libertańczyka, złapał go za ramię i zapytał:
- Kim jesteś? - Hadrian z Liberty
I tuż po tym, mężczyzna szarpnął Hadriana za kark powalając na podłogę. Wtedy zbójca wyjął miecz z pochwy, przyłożył do piersi Hadriana i ponownie zadał pytanie:
- Jaką rolę pełnisz w miasteczku, wędrowcu?
Delegat twardo odparł;
Część 33 / 6
- Nie widzisz zbroi tumanie? Jestem strażnikiem!
Bandyta rzucił wzrokiem na barmana, który z lękiem wybełkotał;
- Ty..tylko ni..nie w karczmie
I wtedy się stało, rozbójnik wbił miecz w pierś Hadriana, po czym wybiegł z lwiej karczmy, Po tej akcji w lokalu zapanował chaos który wypłoszył mieszkańców Animy. Barman był przestraszony:
- po co ten wędrowiec tu przyszedł? Czy on nie wiedział że ludzie Stelli tutaj przesiadują
Następnego dnia Hadrian powinien już być w miasteczku, Leander zastanawia się nad losem podwładnego i nie marnuje czasu, udając się w tej sprawie do szeryfa:
- Juwentynie!
Część 44 / 6
- witaj Leandrze
- natychmiast żądam zgody na wysłanie patrolu do Animy, Hadrian powinien być już z powrotem, a tu ani widu ani słychu.
-jeszcze tego nam brakuje, obawiam się że ludzie Stelli mogli ją dorwać, moja była żona będzie się mścić na Libercie a kilka dni spokoju może oznaczać ostre przygotowania do następnego ataku
- I po co kazałeś wysłać najlepszego człowieka?
- Nie najlepszego tylko najbardziej zaufanego
- Hardrian ma obydwie te zalety
- Dobrze, nie dyskutujmy. Masz moją zgodę
Część 55 / 6
Juwentyna zmartwiła ta informacja, ostatnio na jego głowie spoczęło wiele problemów jakie dotknęły Libertę, ponad to do Juwentyna zawitał ksiądz Artemon:
- Witaj szeryfie
- witaj Artemonie, co cię do mnie sprowadza?
- Ty znałeś tego starego rybaka z z zachodniej części miasteczka
- Owszem, ale jak to znałem?
-powiesił się, a ja nie mogę ciała wisielca wprowadzić do kościoła, taka zasada. Niestety lud stawia opór a ja nie wiem co z tym zrobić
- Nic nie rób, wypełnij wolę ludzi, mam za dużo na głowie by użerać się z bandą wyrodków
Część 66 / 6
kapłan wyszedł, w tym samym czasie Leander zwołał naradę w sztabie:
- Strażnicy, jutro o świcie udacie się w wyprawę do Animy, w poszukiwaniu naszego kolegi Hadriana
- od razu mówiłem że to zły pomysł by szedł sam
Odparł jeden ze strażników
- Macie zrobić co mówię!
Strażnicy nie stawiali oporu, ci co mieli udać się na wyprawę poszli spać, reszta udała się na patrol nocny. Dla kapłana to noc jest wyjątkowo męcząca,