Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

Genewa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Więc jednak go kochasz?- Zapytał wyskoki dobrze zbudowany mężczyzna, siedzący wraz z damą na peronie pierwszym. Jego głos drgał, wywołany był uczuciami, jakie rozgrywały się w jego sercu. Był pełen złości i niedowierzania, jego świat oparty na marzeniach z siedzącą obok niego dziewczyną, właśnie się zawalił się. Słowa, które kiedyś wypełniały każde ich spotkanie...dziś cisza. Nie dało się przypisać wyrazów, słów, które określałoby to, co czują. Och jakby chcieli rzucić się sobie w ramiona, uwalniając to, co w głębi ich duszy drzemie. Nie oglądając się za siebie wsiąść do pociągu i odjechać w nieznane. Wiele razy właśnie o tym marzyli, chodząc uliczkami pachnącej namiętnością Genewy. Zastanawiali się, dlaczego i oni nie mogą chodzić porękę, dlaczego to, co ich łączy musi być ukryte na samym dnie. Dlaczego ten piękny świat wcale nie liczy się z ich uczuciami, a wręcz odrzuca je na mniemany przez ludzi margines potrzeb. Nigdy nie mieli odwagi na to by rozmawiać na ten temat, obydwoje wiedzieli, że to nie miałoby jakiegokolwiek sensu. Siedząca kobieta milczała, wolała, aby w jego oczach malował się obraz niewiernej. Gdyby wyjawiła prawdę zacząłby zadawać pytania na które ona nie umiałaby odpowiedzieć. Ich wzrok skupiał się na grupce dzieci bawiących się kilka peronów dalej. Zabawa w berka całkowicie ich pochłonęła, spocone, rozgrzane w promieniach letniego słońca twarze, zupełnie nie zwracały uwagi na innych pasażerów przechodzących obok. Powiał ciepły, suchy wiatr długa, beżowa, powabna suknia z wysoko podniesionym stanem, spływająca do ziemi w prostych, pionowych fałdach pofalowała na wietrze. Złociste włosy, które powychodziły z starannie zrobionego koku tańczyły wraz z podmuchami. Jej oczy były zamglone, brak, jakiejkolwiek reakcji jeszcze bardziej wyprowadziły go z równowagi. Rozpiął, marynarkę i wyciągnął błękitną, wyhaftowaną chusteczkę ocierając pot z czoła. Odwrócił twarz do towarzyszki i wykrztusił. -To koniec?- Z trudem powstrzymał emocje które w sobie dusił. Siedzieli tak, obydwoje na ławce w bezruchu. Czekał na odpowiedź. Patrzył na nią cały czas, jak gdyby chciał usłyszeć… Żądał odpowiedzi i wyjaśnień, które dama miała mu udzielić. Przecież tak dobrze się znali i wiedzieli o sobie prawie wszystko. Niewidzialny mur nieporozumienia wyrósł pomiędzy dwójką. Na peron przyjechał pociąg z Bernu. Pisk hamującej maszyny obudził siedzących na ławkach, zmęczonych skwarem, pasażerów. Przeraźliwy huk zmorzył ruch na peronie, ludzie tłoczyli się, to wysiadali z uśmiechem na twarzy widząc upragniony cel swojej podróży, to wsiadali z miną podniecenia. Przepychali się by zająć najlepsze miejsca. Jakaś kobieta podeszła do chłopców, krzyczała i wymachiwała rękami nad głowami zdyszanych karząc im wejść natychmiast do pociągu. Tuż za nimi wsiadała staruszka o srebrzystych włosach. Za nią trzech dżentelmenów, rozmawiali już dłuższy czas umilając sobie w ten sposób oczekiwanie na upragniony środek transportu. Słońce chyliło się ku zachodowi, było bardzo duszno mężczyzna czuł jak pot spływa mu po plecach, i ponownie wytarł twarz chusteczką. Znów skupił wzrok na jej pięknej bladej twarzy. Cerę miała tak wrażliwą, że można było zobaczyć małe fioletowe żyłki nadającej jej kolor fiołków. Jej ręce również spowite były fioletowymi nićmi, smukłe, długie palce urywały się za białymi koronkowymi rękawiczkami, które cały czas nosiła. Rysy miała bardzo delikatne, często spoglądała na niego z ogromnym uczuciem, biło od niej źródło spokoju i radości. Uwielbiał patrzeć jak jej oczy przybierają różnych kolorów zależnie od miejsca, w którym się znajdowali. Pewnego razu poszli nad jezioro Genewskie. Ukradkiem zerkał, by jak najlepiej zapamiętać. Ona też miała swoje sekrety. Często ją rozweselał, co sprawiało, że zapominała o problemach, które ją trapiły. Mężczyzna ten był opanowany, co często jej imponowało. Był prawdziwym dżentelmenem. Lubiła zapach jego wody kolońskiej, i teraz go czuła. Ostry, a zarazem łagodny, kwiatowy a jednocześnie taki cytrusowy pełen sprzeczności. Łowiła go, i starała się go…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%