Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 23 min czytania

Gitara elektryczna

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ściany garażu drżały, nie dlatego, że ktoś chciał wywiercić w nich dziurę i powiesić obraz Matejki, (co też bywało powodem częstych hałasów w domu Makowskich) ale tym razem to próba zespołu Piotrka, jego silne uderzenia w perkusję, gra Mateusza na gitarze elektrycznej i amatorskie podejście do śpiewu jednego z ich kumpli , wywoływały napady furii sąsiadów. Państwo spod numeru 2 i 3 nie reagowali na to młodzieńcze zamiłowanie do ostrych brzmień, ale państwo spod 5 nie dawali za wygraną i gdy tylko mogli wzywali policję. Tak też miało być i tym razem, wojna między tymi sąsiadami nie miała granic, ale coś spowodowało, że panowie w radiowozie nie przyjechali. Mateusz, zadowolony z wygranej dziś „bitwy”, jeszcze mocniej szarpał struny i ile sił w płucach krzyczał do reszty zespołu: - Chłopaki, dobrze! Jeszcze raz...! I głośniej! Rytmiczne uderzania, szarpanie w struny elektryka i wycie Maćka do mikrofonu tym razem nie pozwoliły wytrzymać w spokoju Adzie, siostrze Piotrka i Mateusza. - Idioci, sami tu nie mieszkacie! Po tych słowach dziewczyna wyłączyła zasilanie w garażu. Zgasło światło, gitara przestała grać i z mikrofonu przestały wydobywać się dźwięki. - Co ty wyprawiasz! Nie mieszaj się, nie nadajesz się do zespołu! Już ci to mówiliśmy... To nie miejsce dla ciebie!– Mateusz wychodził z siebie - Wynoś się! - Mylisz się! Śpiewam dużo lepiej od Macka! Nie fałszuje tak! - To jest zespół męski! Kobiety się do zespołu nie nadają! – nie dawał za wygrana Mateusz - Nie prawda! – Ada powstrzymywała łzy - Beznadziejna idiotka! – Mateusz kontynuował - Przestań! – stanął w obranie siostry Piotrek - Znowu jej bronisz! - Nienawidzę cię Mateusz! – po czym Ada wybiegła z garażu - I co narobiłeś! To przecież twoja siostra! A zespół jest mój i jak nie przestaniesz się tak zachowywać to wylecisz! – Piotrek wyraźnie był niezadowolony z zachowania brata - Braciszek mi grozi! - Chłopaki przestańcie, teraz wy zachowujecie się jak dzieci. Jeśli to stanowi problem, mogę nie śpiewać w zespole, Ada może zając moje miejsce – Maciek włączył się do kłótni - Nie! – równocześnie odpowiedzieli Piotrek i Mateusz - Próba zakończona. Idę do Ady. – Piotrek już wychodził z garażu gdy brat go zatrzymał. - Nie mamy dopracowanego ostatniego kawałka! - Próba zakończona – powiedział stanowczo Piotrek, był starszy i silniejszy od Mateusza który już kiedyś dostał od Piotrka i nie miło wspominał limo pod okiem i obolałe kości. Wiec przestał protestować - Wszystkie baby są takie same, słodkie histeryczki! Piotrek nic nie odpowiedział i wyszedł. Mateusz i Maciek jeszcze zostali w garażu. Włączyli światło i pozbierali sprzęt. - Dlaczego ty tak nie lubisz Ady, to przecież twoja siostra... – przerwał cieszę Maciek - I ty zaczynasz! – odburknął Mateusz – Nie widzisz co one robią! - Jakie one? Ada jest jedna. - Mowie o dziewczynach! Niszczą nam życie, pozbawiają wolności! Stuknięte feministki! - Nie mów tak. Moja dziewczyna na pewno nie zalicza się do kręgu tych znienawidzonych przez ciebie. - No dobra, to może ona jedyna! Ale zobacz, Majka zostawiła Piotrka! A jak chłopak cierpiał... - A co one zrobiły tobie? Nie słyszałem, żeby Piotrek tak o dziewczynach mówił, chociaż Majka faktycznie nie zachowała się w porządku! - Co zrobiły? Jeszcze nic, nie zamierzam z żadną rozmawiać i tym bardziej wiązać! - Nawet do Pani Alinki na poczcie się nie odezwiesz? – zabawnie podsumował Maciek - Nie o to mi chodzi! Po prostu, nie znam dziewczyny, która by mnie rozumiała... - Bo żadnej nie dajesz się zrozumieć... - Może... Nie będę zawracać sobie tym głowy. – chciał zakończyć temat Mateusz - Powinieneś kogoś mieć. Źle być samotnym. - Pozwól, że sam zadbam o swoje sprawy! – zaciskając pięści z gniewu, Mateusz odwrócił się tyłem do Maćka - Jak chcesz... - Chcę... – cicho powiedział Mateusz - Co? - Nic, idę umyć ręce. Mateusz w głębi duszy wcale nie był takim beznadziejnym chamem, na jakiego wyglądał. I nie prawdą było, że z nikim nigdy nie był. Miał dziewczynę, była piękna i wspaniała. Kochał ją bardzo, ale z wyboru jej matki musiała wyjechać. Ona nie mogła zaakceptować tego, że jej ukochana córeczka jest z „długowłosym wariatem, mającym wizje lepszego świata z wyjącą gitara!” – tak mówiła. Być może dlatego, że jej mąż ją zostawił, gdy Ola była jeszcze mała i zniknął, stad uraz do mężczyzn. Gdy wyjeżdżały, na autostradzie miały wypadek. Przeżył tylko kierowca, Ola, przewieziona w ciężkim stanie do szpitala po wielu operacjach zmarła. Matka Oli, z wypadku wyszła bez szwanku, ale nie poinformowała Mateusza o śmierci dziewczyny. Dopiero po pewnym czasie, gdy listy wracały, Mateusz dowiedział się co się stało i wtedy tak znienawidził ja, wszystkie kobiety, ze teraz jedynie szanuje swoja matkę, wszystkie inne traktuje okropnie, nawet swoja siostrę. Piotrek dotarł do pokoju Ady. Dziewczyna leżała na łóżku. Płakała z twarzą wtulaną w kolorowe poduszki. - Ada, posłuchaj, Mateusz wcale nie myśli o tobie tak jak mówi. Wiesz przecież jaki on jest... - Jest sfrustrowanym czubkiem! - Nie mów tak i proszę cię, nie płacz już. - Dlaczego ty jesteś taki, taki... - Taki kochany? – dokończył za nią Piotrek - Tak. – uśmiechnęła się – Tak wiele różni cię od Mateusza - No wiesz, 2 lata to dużo, a poza tym pamiętasz na pewno jak on przeżył śmierć Oli. - No tak, ale to było dwa lata temu! - On ją kochał... - On nie potrafi kochać! Drzwi do pokoju Ady się otworzyły i stanęła w nich ich matka. - Co tu się znowu dzieje? Sąsiedzi się skarżyli, że straszne krzyki dochodziły z garażu... i było słychać Adę... - Bo... – zaczęła Ada, zapłakanym głosem - Pokłóciła się z Mateuszem. - Kochanie, a dlaczego ty płaczesz? - Bo... – Ada już miała powiedzieć, jakimi epitetami obrzucił ja Mateusz - Mateusz powiedział, że Ada nie nadaje się do naszego zespołu... - Czy ty Piotrek pozwolisz cos powiedzieć Adzie, czy będziesz bawił się w jej adwokata? – mama była wyraźnie zła - Ale... – Piotrek znowu chciał coś powiedzieć - Koniec tego, Ada chodź ze mną. Gdzie jest Mateusz? - W garażu... – dziewczyna ciągle szlochała Piotrek, grając na czas, zadręczał mamę pytaniami. - A o której będzie ojciec? - Wieczorem, pojechał jeszcze do pana Karola, po części do samochodu. - A czy mogę pożyczyć od ciebie samochód, chciałem pojechać do biblioteki... - A pieszo nie możesz iść? - Dwudziestoletni chłopak ma chodzić pieszo? - Piotrek, nie przeginaj... Nie jestem w humorze do dyskusji... - Jakieś problemu w pracy? - A ja mam 17 lat i chodzę pieszo! – nie wiadomo czemu Ada włączył się do rozmowy - No i co z tego? – zaskoczył Piotrka nagły protest siostry - Najgorszy w tym domu jest Mateusz, a to on się wozi wszędzie motorem! A jest tylko o rok starszy ode mnie... Ale aż dwa młodszy od ciebie! - Właśnie, miałam poszukać Mateusza. Idziemy do garażu. Już! – mama nie chciała wypowiadać się na temat motoru, bo wiedziała, że nic nie zdoła zrobić, bo to jej mąż, kupił Mateuszowi motor. Motory to druga po muzyce, największa i wspólna pasja ojca i syna Mateusza. Piotrek dobrze wyczuł brata. Gra na zwłokę trochę się opłaciła. Chłopak już siedział na motorze i zakładał kask. Zawsze tak robił, po kłótni z kimś z rodziny. - Mateusz, gdzie ty znowu jedziesz? – mama wchodziła do garażu z Adą i Piotrkiem - Jadę przed siebie... - Mówię do ciebie! Złaź z tego motoru! Musimy poważnie porozmawiać. Przeginasz ostatnio. - Mamo... – Mateusz zaczął błagalnym głosem, zupełnie do niego nie pasującym... W domu zadzwonił telefon. - Piotrek odbierz. – powiedziała mama nawet się nie odwracając. Chłopak jeszcze dobrze nie zniknął za drzwiami, gdy wszyscy usłyszeli. - Mamo, tata dzwoni, twierdzi, że to bardzo pilne. Szybko! - Już idę. Mateusz, masz tu czekać na mnie. Chłopak nic nie odpowiedział. Mama podeszła do telefonu. W garażu słychać był tylko kawałki rozmowy. Mateusz nie planował na nią czekać. Włączył silnik. - Mateusz nie! – krzyczała Ada Chłopak opuścił garaż i wyjechał na drogę. Jechał szybko. Mijał kolejne ulice, widział wielu ludzi. Ich śmiech, radosne krzyki. „ Dlaczego szczęście mnie opuściło, kiedyś też byłem szczęśliwy” – pomyślał i przyspieszył. Jechał coraz szybciej. Światła. Zatrzymał się. Z pobliskiego sklepu słychać było wiadomości. „ Kolejny wypadek na autostradzie, to już trzeci w tym tygodniu. Zginęła cała czteroosobowa rodzina...” Światła się zmieniły, można było ruszyć. Mateusz przycisnął gaz. To były sekundy, motor uderzył w inny samochód, a Mateusza wyrzuciło 15 metrów dalej. Przed oczami biało. Obraz się mocno mazał. W uszach szumiało. Jakieś 4 twarze kręciły się nad Mateuszem. - Słyszysz mnie? - Ała... Słyszę... gdzie ja jestem? – mamrotał Mateusz - W szpitalu. Wiesz jak się nazywasz? - Mateusz... - Dobrze. Zabieramy go na operacyjny. Siostro szybciej... Mateusz miał operację. Złamał nogę w dwóch miejscach i był trochę poobijany. Poza tym nic poważniejszego mu się nie stało. Mateusz obudził się już na sali pooperacyjnej. Obok siedziała mama, Ada i Piotrek. - Mateusz jak się czujesz? – zapytała mama przerażonym głosem - Boli... - To nic nie mów synku. – przytuliła go delikatnie – Tata za chwilkę przyjedzie - Narobiłeś nam stracha stary – powiedział nieco pogodniej Piotrek - No, mama cała się trzęsła. – powiedziała Ada - Jest tata. - dodała - Mateusz, jak się czujesz, synu. – tata też był w lekkim szoku - Dobrze... Powiedzmy, że dobrze. - Proszę państwa. Pacjent powinien odpocząć. – powiedziała pielęgniarka - Już wychodzimy. – odparł ojciec – Mateusz, chłopie, trzymaj się. - Będziemy jutro. – powiedziała mama - Do jutra – zawołał Piotrek wychodząc - Pa braciszku – uśmiechnęła się Ada i też wyszła Mateusz od razu zasnął. Śniło mu się mnóstwo rzeczy, ale po przebudzeniu i tak nie wiele z tego pamiętał. Czuł tylko okropny ból w nodze i zadrapania przy łokciu. Sala, w której leżał, nie była zbyt ładna. Stare, obdrapane ściany, z kolorowymi obrazkami koło każdego łóżka. Oprócz Mateusza, na sali nie było nikogo. Dwa pozostałe łóżka, były zupełnie puste. Dopiero z pomieszczenia obok, dochodziły jakieś hałasy. W końcu i Mateusz zmienił sale i znalazł się w pomieszczeniu podobnym od poprzedniego, lecz z dwoma pacjentami. 10latkiem z połamaną nogą i 12latkiem po operacji wyrostka. Nie specjalni kompani do rozmów, tak wiec dla zabicia czasu Mateusz wkładał słuchawki do uszu i słuchał swoich ulubionych kawałków, swojej kapeli. - Przepraszam, gdzie jest sala numer 12? – dobiegło z korytarza - Drugie drzwi na prawo. - Dziękuje. Po paru sekundach w drzwiach sali Mateusza pojawił się Maciek i jego dziewczyna Marta. - Cześć stary, jak się masz? – zagadnął Maciek - Czuję się jak kaleka! Nie mogę w ogóle wychodzić z łóżka... Ale poza tym jest coraz lepiej. - Mamy coś dla ciebie – powiedziała Marta i z plecaka wyjęła szarlotkę upieczona prze jej mamę i coś co kształtem przypominało biust kobiety. - A co to jest? – spytał Mateusz, palcem wskazując na zabawny prezent - Nie wiesz? – zapytał śmiejąc się Maciek - Wiesz co, wiem. Ale do czego ma mi to posłużyć? – i sam się uśmiechnął - To jest skarbonka... – zaczęła Marta - Do której będziesz zbierać drobne na naprawę motoru, bo nie wygląda ciekawie. – dokończył Maciek - O

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%