Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 7 min czytania

"Gitarzysta" Prolog i Roz. I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PROLOG

- Budzi się! Budzi się! – Wrzeszczała sanitariuszka. – Dajcie wodę! Młody mężczyzna podniósł się ze stołu operacyjnego. Chłopak był wysoki i szczupły, na oko sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu. Miał długie blond włosy. Chirurdzy patrzyli na niego jakby ujrzeli smoka. - On przeżył… On przeżył!!! – Krzyczał radośnie jeden z chirurgów - I co w tym dziwnego? – Odpowiedział młodzieniec – Czy to nie naturalne żyć? – Jego głos był dźwięczny i niski. - Byłeś przygnieciony ponad sześcioma tonami gruzu. – Powiedziała kobieta, która pewnym krokiem wkroczyła na salę. Była ona bardzo wysoka i szczupła. Długie brązowe włosy opadały na jej ramiona. – Jestem Mona i jestem agentką FBI. Przeżyłeś pod zawalonym budynkiem 16 dni. Normalny człowiek nie dokonałby tego. - Miałem fart i tyle. - O nie… Fart tutaj nie miał nic do rzeczy. Pamiętasz coś? Są podejrzenia, że za wybuchem stała siatka terrorystyczna. - Nazywam się Mads… mam szesnaście lat… i tyle… chyba… - Przy tobie znaleźliśmy to… Agentka trzymała w dłoni piękną błyszczącą gitarę elektryczną. Gitara była czerwonego koloru. Gryf był lekko wygięty a pod strunami widniało białe malowidło przedstawiające kuszę. Śrubki były lekko zniekształcone. -Spróbuj coś zagrać! Mads wziął gitarę w ręce. Powoli ułożył palce na gryfie w skomplikowany chwyt. Ruszył palcami po strunach. Z gitary wydobywała się lekka melodia, która zdawała się unosić razem z powietrzem. Następnie jego szczupłe palce zaczęły tańczyć na gryfie wydobywając coraz ostrzejsze dźwięki. Spokojna melodia zamieniła się w rockową piosenkę. - Nieźle Mads. No, więc skoro potrafisz grać w taki sposób to na pewno nie jest twój pierwszy raz prawda? -Nie -Na razie jesteś wolny. Kiedy będziesz Mnie potrzebować - napisz na ten numer. Mads otrzymał żółtą kartkę z dziewięcioma cyframi.

Rozdział I Trochę Poświęcenia

Mads wyszedł ze szpitala. Słońce wtapiało się we wszystkie budynki i pojazdy. Ale coś było nie tak. Zwiewnym krokiem ruszył przed siebie. Co chwile mijał ciemny zaułek, z którego dobiegały ciche krzyki i tupot stóp. Szedł powoli. Nie śpieszył się. Poprawił gitarę na plecach i ruszył przed siebie. Pojazdy niespokojnie przejeżdżały obok niego, a przechodnie darzyły go niemiłym wzrokiem. Wyjął gumkę do włosów z kieszeni i związał swoje długie włosy w figlarny kucyk. Po pewnym czasie wszedł na ulice o nazwie „Gate Street”. Stał przy niej czerwony motocykl. W stacyjce nie było kluczyków. Nagle Mads usłyszał nadbiegającą osobę. Zza roku wyskoczył przestraszony mężczyzna i czym prędzej próbował odpalić pojazd. Motor nie chciał zapalić. Strzał… Cisza… Mężczyzna padł postrzelony w głowę. Zza tego samego rogu wyszedł zamaskowany morderca trzymający pistolet. Mads patrzył się na niego. Mężczyzna nie zauważył go. Gitara na jego plecach zaczęła dziwnie drgać. Poczuł dreszcz na plecach. Mads odskoczył w bok. Zauważył, że morderca jest dziwnie zaniepokojony. Gitara drżała coraz silniej. Mads zdjął ją z pleców i obserwował. Nagle struny zwinęły się na śrubki a gryf rozłożył się na dwie części. Jedna ze strun miękko wysunęła się i zaczepiła końcami o rozdwojony gryf. Pudło rezonansowe zniżyło się i obróciło tworząc kolbę. Struna zaczepiła o haczykowaty fragment spustu, który wysunął się z pudła. Mads miał przed oczami kuszę. Prawdziwą kuszę. Ale nie miał bełtu. Obok, w śmietniku znalazł stalowy pręt. Umieścił go przy końcu napiętej struny. Wiedział, co musi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Gitarzysta" Prolog i Roz. I — czytnik · opowiadania