Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 9 min czytania

Gladius

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ostatnie sprawdzenie zbroi i jestem gotowy, by wyjść stoczyć walkę ku chwalę cezara, i uciesze tysiąca ludzi, którzy przyszli, by podziwiać walkę. Moją ostatnią walkę. Już dawno temu straciłem przychylność publiczności. Już nie ja, jestem ich ulubionym gladiatorem. To nie moją walkę przyszli podziwiać, lecz jego. Ikara, potężnego wojownika zza północnych mórz, skąd ściągnięto go siłą i ugładzono jego iście ognisty temperament. Pamiętam jego walki. Sam je oglądałem i podziwiałem. Sami bogowie wstąpili w jego ciało, by rozrywać wrogów na strzępy. To nie człowiek, to heros przed którym ugnie się każdy, nawet ja. Dziś legenda Gladiusa dobiegnie końca, roztrzaskana o tarczę mego największego wroga. Mą legendę i sławę, rozwieją jego ostrza, którymi walczy od początku swych występów na arenie. Nawet tutaj, za masywnymi drzwiami, prowadzącymi na arenę, słyszę wrzask tysiąca gardeł. Już nie me imię jest symbolem brutalnej siły. Czuje się jak dziecko, które ma zostać ukarane na oczach setek spragnionych wrażeń oczy. Ten, z kim przyszło mi się zmierzyć, moim kosztem uzyska wolność. Dobiegną końca lata jego niewolniczej walki, ku rozrywce, wiecznie nienasyconego widokiem krwi cezara. Jestem wojownikiem. Potężnym wojownikiem, który przelał więcej krwi, niż ktokolwiek z was jest w stanie to pojąć. Przez lata szkoliłem się podnosząc swój kunszt śmiertelnego wojownika, który staje ci jako ostatni na drodze. Zapracowałem na swą pozycję przelewając krew setek wojowników, lwów i bezbronnych chrześcijan, których zabijanie bolało mnie najbardziej. Nienawidzę ich, jeśli o to chodzi, ale jeszcze bardziej nienawidzę, zabijać bezbronnych. A on, pojawił się znikąd. Bez żadnych sukcesów i bez żadnej sławy. Był nikim, a od razu zdobył to, na co ja musiałem czekać lata. To co słyszę, to wrzask gardeł wołających me imię. Ostatnie honory dla wojownika, który nie wychodzi po chwałę, lecz po śmierć. Ta walka przejdzie do Rzymskich legend. Walka Ikara i Gladiusa, walka ku chwalę i zatraceniu, ku memu zatraceniu. Wychodzę. Oślepiające światło słoneczne i ogłuszające krzyki ludzi, dla których jedyną przyjemnością jest patrzenie na śmierć innych. W dłoni dzierżę dwa miecze, na których nadal jest krew z poprzedniej walki, którą stoczyłem wcześniej. Zawsze wychodziłem z zakrwawionym mieczem, by przeciwnik wiedział, że nie może liczyć na litość z mej strony. Poprawiłem hełm na głowie i poszedłem na środek areny. On już tam czekał. Bez żadnej zbroi i bez hełmu. Nie miał nawet tarczy. Trzymał dwa miecze i patrzył prosto w moją stronę. Był ubrany jak rzymski obywatel. Rzadko się zdarzało, aby gladiator mógł się tak ubrać. Działo się tak tylko wtedy, gdy była pewność, że wojownik nie przegra. A więc byłem spisany na straty. Podszedłem obok i spojrzałem na Ikara, po czym przeniosłem swój wzrok na cezara. Oddaliśmy ukłon i zaczęło się. Cezar dał znak, by walczyć.

Zwarli się natychmiast w serii, precyzyjnie wymierzonych cięć. Stal uderzała o stal, przecinając ze świstem powietrze. Przewagę, którą jeden z wojowników uzyskał, po chwili tracił na rzecz drugiego. Walka była zaciekła, jednak to Ikar zaczął zdobywać przewagę, uderzając mocniej i szybciej. Gladius, aktualny mistrz areny, zaczął ustępować pola młodszemu i sprawniejszemu gladiatorowi. Ikar ciął prawym mieczem znad góry, od razu trafiając w blok Gladiusa. Drugim mieczem ciął na wysokości pasa, jednak miecz ześliznął się po zastawie. Tłum wrzasnął z zachwyty, gdy Ikar posłał swego przeciwnika potężnym kopnięciem w klatkę piersiową na ziemię. Dopadł go od razu, unosząc natychmiast dwa miecze do góry i nie czekając na znak cezara opuścił je w dół. Jednak Gladius zdążył się odtoczyć i podkulić nogi pod siebie, wyrzucając ręce do tyłu. Podbił się i po chwili zaatakował Ikara tnąc na odlew, jednak ten odchylił się do tyłu, unosząc lewą nogę do góry. Tłum znów zaryczał. Krew trysnęła z rozbitego nosa mistrza areny. Wojownik zza północnych mórz, natychmiast wrócił do pionu tnąc prawym mieczem od lewej strony, równocześnie wykonując obrót w prawą stronę. Gladius odbił cios, próbując pchnięcia wolną ręką, jednak nie trafił. Gladiator wykonując obrót znalazł się na równi z nim, przecinając powietrze ze świstem, by wbić ostrze w plecy. Jednak Gladius zdążył skierować…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Gladius — czytnik · opowiadania