Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Globtroter cz.2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czesc druga

Nic nie wskazywalo na to ze znalezli sie w innym swiecie. Ksiezyc swiecil nadal tak samo jasno jak na ziemi, byl w tym samym polozeniu co przed chwila, bezchmurne nocne niebo usiane drobnymi, licznymi gwiazdami wygladalo tak samo pieknie jak to ktore znal, na ktore spogladal wczesniej kazdego wieczoru. Jedyna roznica na ktora zwrocil uwage Avicenna byla cisza. Juz nie slyszal szumu drzew, ani pokrzykiwania nocnych ptakow. Zeicelas wyciagnal w gore rece, obie zacisniete w piesci - Nareszcie w domu -zakrzyczal zadowolony. Wnet kilka blyskawic rozswietlilo niebo nad ich glowami. Wtedy to Avicenna zobaczyl wyraznie polane na ktorej stali, zupelnie inna, wieksza od tej ktora pamietal, drzewa w oddali wygladaly rowniez na wieksze, ale zarazem i starsze. - Za chwile spodziewam sie zobaczyc mojego slugusa, wiec nie przeraz sie. Z pewnoscia nie widziales w swoim krotkim zyciu czegos podobnego do niego. Nie wyglada on zbyt sympatycznie wiec dla twojego dobra kiedy uslyszyz ze cos leci w nasza strone po prostu zamknij oczy. Avicenna nic nie odpowiedzial, w napieciu oczekiwal na pojawienie sie stwora. Niedlugo potem poczul lekki wiatr na swojej twarzy, z kazda chwila wzrastajacy, a wraz z nim odor rozkladajacego sie miesa, oraz uczucie zblizajacego sie zla. Avicenna niewytrzymal i zwymiotowal. Targany konwulsjami opadl na kolana. Ogromny skrzydlaty stwor zawisl nad ich glowami. Rozpoznawszy Zeicelasa wyladowal obok nich. Avicenna z obrzydzeniem rysujacym sie na twarzy ruszyl za magiem w strone potwora. Z bliska zauwazyl ze caly byl pokryty drobnymi luskami. Wytezyl cala swoja wole aby nie spojrzec w oczy potworowi. Oczy te byly zimne, z nienawiscia obserwowal ludzi ktorzy wchodzili na jego grzbiet zeby go dosiasc niczym potulnego konia. Wygladal jakby walczyl z niewidzialna sila gotowy w kazdej chwili rzucic sie na dwojke ludzi. Obydwaj usiedli posrodku, miedzy skrzydlami, pomiedzy czyms co przypominalo dwa naturalne, niewielkie garby. Zeicelas wydal polecenie potworowi i wzbili sie wysoko w powietrze.

***

Wyladowali na polanie obok niewielkiej drewnianej chaty. Cala okolica byla odludna, nie liczac kilkunastu rozkladajacych sie trupow zamknietych w zelaznych klatkach, zwisajacych z grubych konarow drzew. Bez slowa weszli do chaty. Zeicelas sprawil ze pochodnie zamocowane na scianie zaplonely jasnym plomieniem. Avicenna zobaczyl rzedy polek na scianach wypelnione grubymi, oprawionymi w skory ksiegami. - Te wszystkie ksiegi to…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%