Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Głupia krowa?

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Głupia krowa?

Przekonałam się, że krowy, podobnie jak inne zwierzęta żyjące w ciasnej bliskości człowieka, mają bogate życie emocjonalne, poczucie godności a także potrafią się do człowieka przywiązać bardziej, niż potrafimy sobie to wyobrazić. Na ogół znane są tylko przypadki niezwykłej wierności i ofiarności psów. Ale krowy? ......

To była "Wiśnia"

Tak nazywała się moja druga już z kolei krowa - bo na pierwszej czerwonej niedużej krówce zwanej "Malina" uczyłam się nie bać się tego rogatego stworzenia i wydobywać z niej mleko. Gdy próbowałam tego po raz pierwszy, pot spływał mi ciurkiem po plecach i z czoła, co ograniczało mi pole widzenia, zmuszało polegać na zmysłu dotyku co okazało się zbawiennym i doprowadziło do tego, że zaczęłam rytmicznie uciskać wymiona gładząc i masując je przy tym - jak napisano w książce. Bo ja byłam miejską kobietą, którą w Bieszczady zaprowadziło rozczarowanie cywilizacją na każdym polu. Malina powędrowała w jesieni do mego wujka chorego na serce, który pijąc spore porcje jej mleka nagle poczuł się tak dobrze, że wychodził bez trudu na górkę nad domem, która dawniej była dla niego nieosiągalna.

Ale miałam pisać o mojej niezapomnianej Wiśni. Była to niemłoda dosyć duża krowa rasy czerwonej ale nieco jaśniejsza i większa od Maliny. Od razu zaprzyjaźniłyśmy się - ja jej śpiewałam przy dojeniu a ona dawała mi więcej mleka niż u poprzednich gospodarzy. Byłam wtedy w sile wieku i dawałam rady pogodzić swoje gospodarowanie na deputacie z pracą biurową w Nadleśnictwie. Nie przeszkadzało mi wstawanie rano o drugiej by wypuścić Wiśnię na pastwisko - bo tam krów się nie wiązało i pasły się wolno gdzie im się spodobało i same powracały do swej stajni. Otóż po wypuszczeniu Wiśni zajęłam się uprzątnięciem stajni, co nie było trudne, bo Wiśnia tam się nie załatwiała. A moją ambicją było utrzymywać w stajni taką czystość, żeby można było wejść tam w pantofelkach. Potem wchodziłam jeszcze do łóżka na "dospanie" zanim nie zbudził mnie budzik - ale to teoretycznie, bo zbudził mnie dzwonek na szyi mojej Wiśni wracającej punktualnie na dojenie. Jakżeż ona pachniała łąką, mlekiem, świeżym powietrzem - aż radością było oprzeć czoło o

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Głupia krowa? — czytnik · opowiadania