Psychologia · 4 min czytania
Gniazdo orła
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gniazdo orła
Ciężkie kroki starego Sunda dudniły na stopniach. Ten nie rytmiczny takt kuśtykania znał tu każdy. -Idę do Pana- myślał. Ale już nie bał się niczego. Pamiętał, kiedy był dzieckiem, cieszył się widząc drakar ojca, jarla z dalekiej północy. Pamiętał, opowieści o wikingu i Walhali. Potem był ogień...., a potem dłoń wojownika sclavinów. Do dzisiaj nie wiedział, czy mu dziękować za uratowanie życia, czy nienawidzieć za niewolę. Lata wśród sklavinów pamiętał słabo, dziwny język, i dziwne runy. Jakże inne od tych z północy, których uczył go dziadek. Potem waregowie, drakar kołyszący się powoli na fali, znajomy język. Ale nadzieje na wolność prysła wraz z Herzogiem. Został sprzedany. Od tego dnia zamek na samotnej skale był jego domem.
Powoli przemierzał korytarze. Strażnicy znali go, jedni ignorowali go, a inni ignorująco wrzeszczeli: - dokąd? - Do Herzoga. Nikt nie śmiał go nie przepuścić.
Kiedyś próbował uciec. Trzy dni błąkał się po bagnach by stać się zającem dla łowczych Herzoga. Pamiętał ból, gdy kły ogarów przebijały jego skórę, a także ból łamanych nóg. Celowo złożono je tak by zrosły się krzywo. -Nigdy nie uciekniesz więcej.- Śmiech ten powracał zawsze w jego koszmarach. Potem były ptaki, nauczono go układać sokoły. Jego tęsknota za utraconą wolnością powodowała, że ptaki ufały mu i pozwalały mu robić z sobą to, co chciał. Nikt nie umiał ich tak ułożyć jak on. Sokoły, jastrzębie i orły schwytane jako wolne stały się powolne jego gestom. Polowały jak żadne inne. Z biegiem lat jego sława rosła, niemniej ptaki stawały się coraz bardziej krnąbrne. Po jakimś czasie nie chciały słuchać nikogo poza nim. Więc, gdy przed kilkoma laty jeden z jego jastrzębi poranił syna…