Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 7 min czytania

Gniazdo Orła

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Część 2: "Teoria porwania"

Każdy z nas pamięta ten pierwszy raz. Dla mnie to było właśnie wtedy, gdy w moim życiu pojawiła się ona. Wciąż miałem przed oczami jej śniadą cerę, piękne brązowe kręcone czarne włosy, i brązowe oczy. Nie wiedziałem wówczas co się ze mną stało. Nie potrafiłem zapomnieć o niej. Była taka inna od innych dziewczyn: na pewno nie była polką, bo bardziej przypomniała Brazylijkę. No i do tego to niebanalne imię: Marianna, które nadal odbijało się echem w mojej głowie. - Tomek, dlaczego nie jesz ? - Z zamyślenia wyrwał mnie głos mamy. Spojrzałem na dół i zobaczyłem, że na stole jest pełny talerz zimnej już zupy pomidorowej. Bez odpowiedzi zacząłem ją po prostu szybko jeść. To dziwne, ale myśląc o niej nie czułem nawet głodu. Wówczas dotarło do mnie, że to może być miłość. Nie chciałem jednak, żeby ktoś się zorientował, że podkochuję się w swojej nowej sąsiadce Ledwo zjadłem zupę i usłyszałem, jak ktoś dzwoni do drzwi. - Ja otworzę - Krzyknąłem i pobiegłem do drzwi. Tak, jak przypuszczałem przyszedł do mnie Zbyszek. - Stary musimy pogadać, właśnie coś odkryłem - Powiedział niezwykle podekscytowany. - Mamo idę do Zbyszka - Znów krzyknąłem i razem z nim wyszedłem. Mój przyjaciel nie chciał mi zdradzić o co chodzi. - Wszystko wyjaśnię Ci w moim pokoju - Powiedział. Jego pokój wyglądał nieco jak centrum dowodzenia, tylko, że panował w nim totalny nieład. Wszędzie były porozrzucane jakieś kartki papieru, kawałki gazet, flamastry do zakreślania jakiś informacji. Na ścianie po prawej stronie drzwi wisiała tablica, gdzie wisiały przypięte niedbale kolejne skrawki gazet. Obok tablicy wisiała mapa naszego miasteczka, z widoczną plamą po herbacie. Na biurku przy oknie leżała sterta zapełnionych segregatorów, a na samym jego środku jego święty Graal: stare radio CB. Nieraz udawało mu się przez nie podsłuchać rozmowy policjantów, którzy przejeżdżali obok i akurat coś nadawali. - Wiem już co jest grane... - Zaczął mówić Zbyszek. - O co chodzi? - Myślę, że ona została porwana. Popatrzałem na niego. Ze wszystkich oryginalnych pomysłów i stwierdzeń, ta wypowiedź była wówczas najbardziej niedorzeczna. - Marianna ?! - Odparłem zdziwiony - Ty chyba żartujesz ? - Nie, nie. Zaraz wszystko Ci wytłumaczę. Siadł przy radiu, zaczął coś przy nim majstrować i zaczął wyjaśniać: - No bo zobacz: przyjeżdża facet z córką, która zupełnie nie jest do niego podobna i do tego po mieście kręci się nadal ta czarna furgonetka. - Zbyszek, ty naprawdę przesadzasz. Marianna swoją urodę pewnie odziedziczyła po matce, która pewnie była Brazylijką. - No a jak wyjaśnisz te słowa, które słyszeliśmy. Chwilę zacząłem się zastanawiać. Faktycznie brzmiały one dwuznacznie. - Może chodzi tylko o jakąś sprawę rodzinną - Ja i tak czuję, że coś jest nie tak. Wtedy pomiędzy szumami z CB radia nagle wydobył się głos: - 4551, 4551 odezwij się. Odbiór. Zbyszek momentalnie odstawił dłoń od radia i razem ze mną słuchał dalej: - Tu 4551, co się stało ? Odbiór. - Jak tam sytuacja ? Bez zmian ? Odbiór. - Tak, bez zmian, cały czas jesteśmy przy gnieździe…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Gniazdo Orła — czytnik · opowiadania