Romans · 4 min czytania
Go out to ignite the ardor of charity
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Go out to ignite the ardor of charity
*** Środa ***
Jest mój autobus, cholera dopiero rozpaliłem papierosa, co za niedogodny zbieg okoliczności, pieprzyć to, niech jedzie, dziesięć minut mnie nie zbawi a w ten czas zdążę zapalić następnego. Otóż czynność palenia powoduje u mnie większe skupienie, w tej chwili moje myśli są bardzo zintensyfikowane. Myślę nad biznesem, zastanawiacie się jakim i skąd mam pieniądze ? Pieniądze, pieniądze, pieniądze za tym gonimy od małego, niestety bez tego gówna jest mało możliwości a one są tym co cenię i czego pożądam właśnie ze względu na nie rozkręcam działalność : seks-telefon. Brzmi płytko ? Kolejny pacan chce sprzedawać seks, wziąłby się za coś porządnego, takie myślenie jest na porządku dziennym, zarówno tego typu opinie jak i co ludzie sobie pomyślą mam głęboko w czterech literach, wyznaczyłem sobie cel i go osiągnę, nieważne jakimi środkami.
- Mógłby pan odejść z tym papierosem ? - Nie, odczep się wariatko - w moim głosie słyszalna była chrypka . - Nie - zapytała uśmiechając się po czym wytrąciła mi papierosa. - Co ty robisz dziewczyno oszalałaś ? - Patrz widzisz tamto miejsce - wskazała palcem kosz obok przystanku - tam sobie dym, z dala ode mnie, rozumiesz ? - Pff, nie - odpaliłem następnego bez zastanowienia . - Co za cham - ponownie się uśmiechnęła, podeszła bliżej spojrzała mi w oczy, mówiły rzuć to, podporządkuj mi się, jestem twoją królową, wykonaj rozkaz piesku. - Głupi arogant - uraczyła ponownie zabójczym spojrzeniem niebieskich oczu, utonąć w nich było można , blond włosa piękność odwróciła się i odeszła .
Przyjechał skurczybyk, dwie minuty spóźnienia, dzięki temu Blondi mogła utopić mnie w swoim wzroku. Jak uważacie, którym…