Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 10 min czytania

Góra Tajemnic

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Głuchy trzask. Odgłos odsysania formaliny. Powoli moje ciało budziło się do życia. Gdy kapsuła, w której przeleżałem jakieś kilkadziesiąt lat, otworzyła się, a substancja, w której byłem zahibernowany, została usunięta z sarkofagu już całkowicie, mogłem odpiąć te wszystkie rurki i kable, które utrzymywały mnie przy życiu. Próbowałem powoli wstać, ale byłem bardzo słaby i głodny. Cóż, nie da się tego uniknąć. W końcu udało mi się usiąść na zimnej, stalowej podłodze. Spojrzałem na zegarek, który leżał leżał na półce podwieszonej koło kapsuły. Otrząsnąłem go z grubej warstwy kurzu i spojrzałem, który jest rok. Stanął na 2085, ale wskazówki się nie poruszały, więc zapewne baterie jonowe się wyczerpały. Wstałem z sarkofagu i poszedłem się dokładnie umyć, bo byłem cały w formalinie. Kiedy skończyłem, zmieniłem kombinezon na czystszy i bardziej wygodny. Od razu gdy zapiąłem zamek, nanokewlarowa powłoka dopasowała się do mojej skóry, tworząc swoista drugą warstwę. Następnie założyłem hełm. Momentalnie pojawiły się informacje o mojej predyspozycji fizycznej i psychicznej. Wszystko było w porządku. Z głodu ściskało mnie w żołądku, więc czym prędzej poszedłem do jadalni. Gdy bezdźwięcznie odsunęły się drzwi, za ladą przywitał mnie cyborg kuchenny. Patrząc na mnie swoimi ciekłoledowymi ślepiami zapytał syntetycznie: -Co podać? -Cokolwiek, byle było zjadliwe. - rzuciłem szybko. -Dobrze, robi się. -odpowiedział machinalnie kucharz. Po kilkunastu minutach dłużących się niemiłosiernie, drzwiczki od kuchni otworzyły się i w progu pojawiła się niecierpliwie wyczekiwana sylwetka cyborga. Podając powiedział: -Smacznego. Momentalnie zupa zniknęła z miski, a zaraz potem drugie danie i deser. Nawet sobie nie wyobrażacie jak, człowiek po hibernacji, może być głodny. Po posileniu się, udałem sterowni, która była zarazem nawigatornią. Szczerze, to tylko w tych bardzo starych statkach, oba te pomieszczenia były razem. Natomiast w tych nowych jest zupełnie inaczej. Nie wiem dlaczego ci nowi kapitanowie rezygnują z tego rozwiązania, jest ono bardzo praktyczne. Idąc na dziób statku, zauważyłem, że jest jeszcze ciszej niż przed hibernacją. Niepokoiło mnie to, bo silniki działały dość głośno, a w trakcie drogi, wahadłowiec był bardzo cichy. W końcu dotarłem na miejsce. Odsunąłem drzwi i sięgnąłem do panelu sterującego oświetleniem. Dotknąłem go, odblokowałem i spróbowałem włączyć światło, bo było kompletnie ciemno. Przez krótki czas było tak samo głucho i mrocznie jak przedtem, potem oślepiło mnie ostre i przenikliwe, a także nadzwyczaj jasne i mocne światło, następnie odległy, jednak głośny wybuch. Wtedy na całym statku zapadły grobowe ciemności. Stwierdziłem, że był to agregat soniczno-jądrowy, więc poszedłem do magazynu. Było strasznie cicho i ciemno. Włączyłem latarkę wbudowaną w hełm, ale jej blade światło ledwo rozświetlało mroki korytarza. Będąc w połowie drogi, potknąłem się o... właściwie nie wiem o co. To coś było wilgotne i twarde. Podświetliłem latarką miejsce upadku, nic tam nie było oprócz drobnej plamy krwi. Rozciąłem sobie dłoń. Na szczęście kombinezon zatamował ranę. Poszedłem dalej. W końcu dotarłem. Tuż za zakrętem były drzwi do magazynu. Poszedłem do wejścia i w tej chwili przypomniałem sobie, że aby wejść, potrzebna mi karta dostępu. Nagle poczułem, że ktoś mnie dotknął. Znów coś wilgotnego, ale tym razem mniej twardego. Obróciłem się w mgnieniu oka,ale nikogo ani niczego nie było. Wyjrzałem za róg zakrętu. Też pusto. Stwierdziłem, że mam omamy, co często po tak długie hibernacji się zdarza i wróciłem pod wejście do magazynu. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, były otwarte na oścież. Po przekroczeniu progu osłupiałem. Całe pomieszczenie wyglądało jak po przejściu burzy słonecznej. Wszystkie półki, regały i szafki były powyginane, powyginane, a nawet osmalone i miejscami stopione. Po podłodze walały się resztki zapasów prowiantu i skromnego arsenału. Ocalał tylko mały modulator materii i działko tesli. Wziąłem więc modulator, bo komu chciałoby się taszczyć wielkie działko tesli, po czym przeszedłem do drugiej części tego pomieszczenia. Sięgnąłem do terminala, wpisałem hasło i otworzyły się drzwiczki działowe. Tu także zastałem ruiny, ale to co mnie najbardziej zmartwiło to to, że z agregatu została tylko kupa złomu, a cała plazma wyciekła. Gdy podszedłem bliżej, zobaczyłem dziwny rodzaj topora, który świecił, a co dziwniejsze nie stopiła go plazma. Leżał w kałuży wspomnianej substancji. Podszedłem, by go obejrzeć. To ostatnia rzecz, którą pamiętam. Straciłem przytomność.

Na wielkiej dolinie, rosło coś na wzór mchu, a także innych porostów. Bardzo rzadko sterczały z ziemi karłowate drzewka. Owe drzewka były mocno i nienaturalnie powyginane. W dodatku miały bardzo twarda korę koloru bordowego. Zamiast liści, na całej powierzchni drzewa rosły długie i bardzo ostre igły. Pod jednym z takich dwumetrowych drzewek, odzyskałem świadomość. Pierwsze co zrobiłem, to sprawdziłem stan ekwipunku. Kombinezon z hełmem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Góra Tajemnic — czytnik · opowiadania