Erotyka · 6 min czytania
GRA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- A może zagramy? – zaproponowała Natalia, muskając czubkiem palca, krawędź opróżnionego kieliszka. Od dłuższego czasu siedzieliśmy w przyjemnym ogródku kawiarenki Hotelu „Meridian” w parku Sołackim, ciesząc się chwilą nieoczekiwanego spotkania po latach. Tak dalece zapomnieliśmy się we wspomnieniach studenckich czasów i opowiadaniu o tym, co ważnego do tej pory wydarzyło się w naszych życiach, że nie spostrzegliśmy jak wraz z kolejną butelką wina, nadszedł wieczór. - W co? – zapytałem z uśmieszkiem, który w połowie zawdzięczałem mojej mamie, a w połowie wypitemu alkoholowi. Wino niezachwianie zmąciło mój umysł, powodując przy tym przyjemne mrowienie i niezrozumiały optymizm. Z tego samego powodu oczy Natalii emanowały nadnaturalnym blaskiem, a jej delikatne usta, co jakiś czas miały kłopot z wyrażeniem myśli. - Lubisz wyzwania? – spytała, pochylając się w moją stronę. Czy ja lubię wyzwania? Niech się zastanowię... Ciekaw jestem, co by powiedziała, gdyby widziała jak w pełnym morzu na niewielkim kutrze w sztormową pogodę łowiłem dorsze, albo kiedy zwisałem głową w dół nad górską rozpadliną, przewiązany liną, której koniec zaczepiony był o wiszący most, albo wtedy gdy... - Może... – tym razem mój uśmiech miał być tajemniczy i prowokacyjny. No dobrze, nie wyszło. Rzadko co, dobrze wychodzi przy trzeciej butelce wina – Na czym polega gra? Natalia przechyliła głowę na bok. Wyglądała uroczo w czarnej bluzeczce na cieniutkich ramiączkach. Starałem się, nie zatrzymywać na dłużej wzroku na wypychających materiał krągłościach, ale mój samczy instynkt uparcie kierował moją uwagę w stronę wyciętego w ząbek dekolciku. Tak jak za dawnych czasów, wydawała mi się bardzo atrakcyjna. - Zasady są proste – uśmiechnęła się zalotnie - zadajemy sobie na przemian zadania. Kto nie wykona, przegrywa. Pomysł gry, rzeczywiście prosty, ale też jakże poruszający bujną fantazję. Tym razem, mój uśmiech był tak naturalny jak uśmiech dziecka na widok plaży, albo pieska na widok rzucanego kija. Pomyślałem, że Natalia nie wie, na co się porywa i że szybciutko uda mi się sprawić, że „wymięknie” z gry. Wkrótce jednak miałem się przekonać, jak bardzo byłem w błędzie. - Świetny pomysł – powiedziałem to takim tonem, jakbym już wygrał – o co gramy?. - Zagrajmy o to, kto jest lepszy: kobiety czy faceci. – mrugnęła do mnie – Ustalmy jednak, że zadania muszą być możliwe do wykonania, zarówno fizycznie, jak i prawnie. - Zgoda! – przystałem zarówno na stawkę, jak i warunki dodatkowe. - Ty pierwszy! – zadecydowała i z wyczekiwaniem zaczęła wpatrywać się w moje oczy. - Jesteś pewna? – zapytałem, na myśl o wyrafinowanych pomysłach, które przechodziły mi po głowie. - Nie pękaj – trąciła mnie w ramię. No dobrze. Sama tego chciała. Chwyciłem za butelkę i rozlałem resztę wina do kieliszków. - Daj mi swoje majtki – zaordynowałem. Wzruszyła ramionami, jakby spodziewała się czegoś…