Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 7 min czytania

Gra

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{font:times} Był chłodny, jesienny wieczór. Opustoszałe alejki w parku ziały ciemnością, ledwie co wydartą przez nikłe światło latarni. Suche liście zaśmiecały chodniki. Puste, obdrapane ławki wyglądały jakby od paru lat nikt się nimi nie zajął. Od zalewu lekko ciągnęło zapachem brudnej wody. Na jego brzegu stała dziewczyna. Była ładna. Ubrana w elegancki, granatowy płaszczyk, w skórzanych butach i białym wełnianym szaliku, który przesłaniał jej usta i nos. Blond włosy opadały bezwładnie na ramiona, kilka pasemek wylądowało na twarzy. Niebieskie, jakby puste oczy obserwowały taflę wody. Wieczór był naprawdę cichy. Nie było słychać samochodów, szelestu liści, skrzeczenia wron ani tupotów stóp. I dlatego kiedy nagle wyczuła za sobą czyjąś obecność przestraszyła się. Odwróciła się gwałtownie prawie się wywracając, ale czyjaś silna dłoń złapała ją za rękę. Tym Kimś okazał się chłopak, dość przystojny, wyglądający na dwadzieścia parę lat. Jego wyraz twarzy był bardzo przyjazny. Nie wyglądał przynajmniej na gwałciciela. Chociaż i tak nie czuła się zagrożona. Stanął przy niej i także zaczął wpatrywać się w wodę. Dziewczyna jednak jakby wytrącona z transu patrzyła się na niego oniemiała przyglądając się jego twarzy. Po chwili spojrzała znowu na lekko zmąconą taflę.

- Tam skąd jestem woda jest zawsze czysta. – powiedziała.

Chłopak nie odpowiedział, nawet się nie poruszył. Wydawało się jej że nadal się uśmiecha.

- Tam skąd jestem woda jest zawsze czysta. I nie śmierdzi jak tutaj. Na niebie jest pełno gwiazd. Na ulicach nie ma ani jednego śmiecia. Liście są tak bardzo pomarańczowe, żółte i czerwone, że wyglądają jakby się paliły.

- Jest gdzieś takie miejsce?

- Tak. Jest niesamowite. I ludzie są zawsze mili. Nie tak mili jak tutejsi sprzedawcy w sklepach. Zawsze się szczerze uśmiechają i chcą dla ciebie jak najlepiej. I wszyscy są mądrzy.

- A jeśli ktoś zrobi coś złego?

- Ludzie zawsze robią coś złego, nie są idealni. Ale w u mnie w domu jest tak, że po prostu im przebaczamy. A kiedy ktoś jest chory i nie wie co jest złe, zawsze się znajdzie ktoś, kto może mu pomóc.

- Przecież ludzie wiedzą co jest dobre a co złe.

- Niektórzy nie. Ci którzy mieli złych rodziców, zbyt stresującą pracę, okrutnych ludzi wokół siebie albo zachorowali z jakiegoś innego powodu nie potrafią tego odróżnić.

Wiatr zawiał lekko, z alejki poderwało się kilka liści i zawirowało. Kaczka po drugiej stronie parku zakwakała niemrawo. Poza tym trwała nieprzenikniona cisza. Stali obok siebie i wpatrywali się w taflę wody. Chłopak drgnął.

- Dlaczego opuściłaś tamto miejsce? - Bo byłam głupia. I zła. No, może nikogo nie zabiłam, ale byłam okrutna przez swoją głupotę. Nie mogłam tam zostać. Gdyby ludzie tacy jak ja tam zostawali, powstałby kolejny taki sam świat. Taki jak ten.

- Było by źle? – Zawisło w powietrzu krótkie pytanie.

- Nie. Ale chodzi o to że nie byłoby dobrze.

Chłopak znowu drgnął. W sumie jego kurtka wyglądała na cienką, a było dość chłodno. Kucnął nad brzegiem, roztarł ręce i schował je do kieszeni. Wyglądał trochę śmiesznie w takiej pozycji.

- A co tutaj ci nie pasuje?

Dziewczyna prychnęła, trochę…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Gra — czytnik · opowiadania