Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 13 min czytania

gra w butelkę

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W czasach liceum od czasu do czasu spotykaliśmy się u jednej z koleżanek, której rodzice mieszkali poza granicami Polski. Najczęściej kończyło się to dla nas ogromnym kacem choć nie zawsze tak było. Bynajmniej nie tym razem. Zazwyczaj każda z takich imprez była wcześniej planowana, znajomi często zapraszali swoich znajomych i właściwie większości osób nawet się nie znało. Tym razem było jednak inaczej. Nasza paczka a było nas łącznie sześć osób postanowiła wspólnie się napić, porozmawiać i miło spędzić czas. Spotkaliśmy się wieczorem w domu Marii przynosząc ze sobą trochę alkoholu. Zawsze każdy coś przynosił, kupienie alkoholu w sklepie było problematyczne – zawsze pytano nas o dowód a to kończyło się fiaskiem. Mieliśmy po szesnaście lat a te wredne kobiety na kasie nigdy nie dały się nabrać. Gdy pewnego zimowego wieczoru zebraliśmy się razem, nie przypuszczaliśmy jak skończy się ten dzień. Wewnątrz domu było ciepło bo ogrzewał nas stary kominek do którego od czasu do czasu dorzucaliśmy drewna. Nie potrzebowaliśmy wiele czasu, żeby alkohol uderzył nam do głowy i w którymś momencie postanowiliśmy zagrać w butelkę. Gra jest prosta i każdy z nas znał jej zasady. Wszyscy usiedliśmy w okręgu. Po mojej lewej siedziała Agnieszka, trochę dalej Marian, naprzeciwko mnie Maria a po prawej Bartosz i Klaudia. Byliśmy uśmiechnięci, znaliśmy się od lat i potraktowaliśmy to jako jedną z ciekawszych rozrywek. Za oknem było już ciemno, ale w pokoju było przyjemnie. Słabe światło padające z kominka i strzelające polana drewna stworzyły tego wieczoru wyjątkowy klimat. – Ustalmy kilka zasad – powiedział Marian patrząc na mnie i Bartka. – Jeżeli jeden z nas zakręci butelką i wskaże nią innego to co najwyżej całujemy się w policzek. Razem z Bartoszem przytaknęliśmy bez zastanowienia. Całowanie się z kolegą nie wchodziło w grę. – A co z wami dziewczyny? - zagadnął Bartosz. – Mi to nie przeszkadza – odpowiedziała Maria. – Mogę całować się z dziewczynami. – Dodała chichocząc. Klaudia i Agnieszka kiwnęły jednoznacznie głowami. Dla nas była to wygrana na loterii. Wystarczyło spojrzeć w oczy Mariana. Aż się iskrzyło. – To kto zaczyna? - zapytałem. Maria pochyliła się nad pustą butelką z wina położoną na środku i zakręciła. Co prawda traktowaliśmy to jako zabawę, ale zarówno Maria, Klaudia jak i Agnieszka były niczego sobie. Maria była najniższa, ale najładniejsza. Długie kasztanowe włosy, niebieskie oczy, szczupła sylwetka i wyjątkowo zadziorny charakter sprawiały, że chciało się z nią spędzać czas. Agnieszka z kolei była najwyższa, miała czarne, długie włosy sięgające pasa, zielone oczy i kolczyka w wardze. Podobnie jak Maria była szczupła i zgrabna. Klaudia natomiast była spokojna i można z nią było o wszystkim porozmawiać. Jasne blond włosy spięte w krótki, koński ogon, brązowe oczy i tajemniczy uśmiech, który często gościł na jej twarzy dodawał jej wiele uroku. A co najważniejsze miała wyjątkowo kobiece kształty. Jeśli chodzi o nas to byliśmy nadzwyczaj zwyczajni. Marian, blondyn o niebieskich oczach był wysportowany. Miał zadziorny charakter i lubił od czasu do czasu namieszać w towarzystwie. Bartosz natomiast był wysoki i szczupły. Brunet o spokojnym usposobieniu. Ja sam byłem średniego wzrostu i podobnie jak Marian miałem blond włosy i niebieskie oczy. Butelka zatrzymała się na Marianie, który uśmiechnął się i puścił oczko w stronę Marii. Przez moment oboje się zawahali, ale po chwili zaczęli się całować. Nie trwało to długo, ale po tym pierwszym pocałunku temperatura skoczyła o kilka stopni. Następnie Marian chwycił za butelkę i tym razem to on zakręcił. Na jego nieszczęście butelka zatrzymała się na mnie. Po krótkim pocałunku w policzek który i tak był frasujący nadeszła moja upragniona kolej. Nie miałem konkretnych zamiarów choć nie ukrywam, że Maria najbardziej mnie fascynowała. Butelka jednak zatrzymała się na Agnieszce. Nasz pocałunek był znacznie dłuższy. Agnieszka położyła swoją głowę na moich kolanach a jej włosy rozproszyły się wokół mnie. Wtedy zdałem sobie sprawę jak bardzo jestem podniecony. Myślę, że ona też mogła to poczuć. Następna w kolejce do kręcenia była Aga. Tym razem trafiło na Marie. Nie będę ukrywał, że bardzo nas to ucieszyło. Marian puścił do nas oko a Bartosz szturchnął mnie łokciem. Wszyscy na to czekaliśmy. Dziewczyny z uśmiechem na twarzy zbliżyły się do siebie i klęcząc na kolanach wymieniły ze sobą długi i namiętny pocałunek. Jeśli przed chwilą czułem się podniecony to dopiero teraz zdałem sobie sprawę co to znaczy silna erekcja. Chwilę później Maria całowała się z Bartoszem a on z Klaudią. Klaudia wylosowała mnie i w ten sposób zaliczyłem już dwa pocałunki z dwiema dziewczynami. Tym razem miałem nadzieję, że trafię na Marię. Było w niej coś magicznego. Zakręciłem i butelka zatrzymała się tam gdzie chciałem. Przysunęliśmy się do siebie i na środku pokoju całowaliśmy się przez kilkanaście sekund. Jej mały, wilgotny język plątał mi się w ustach. Myślę, że oboje nie chcieliśmy tego przerywać. --„Żołnierzu spocznij!” - zachichotała Agnieszka. Był to jeden z najbardziej zawstydzających dla mnie momentów tego wieczoru. Mimo to nikt inny się nie śmiał. Lekki uśmiech pojawił się jedynie na twarzy Marii, ale nie był wcale szyderczy. Myślę, że była z siebie zadowolona. Mimo, że wszyscy kilkakrotnie wymieniliśmy się pocałunkami wcale nie byliśmy tym znudzeni. Zdecydowanie chcieliśmy więcej. – Może zmienimy zasady gry? – powiedział po chwili Bartosz. – Co masz na myśli? - odpowiedziała Klaudia siedząca obok. Wszyscy słuchaliśmy z uwagą. – Zacznijmy grać w zadania. Zasady będą podobne. Ktoś kręci butelką a wylosowana osoba wykonuje powierzone przez nas zadanie. Możemy żądać czegoś w stosunku do nas lub do innej osoby. A żeby było śmieszniej to wszyscy rozbierzmy się do bielizny. Spojrzeliśmy po sobie wyczekując jakiegoś sprzeciwu. Być może to alkohol zaczął działać z opóźnieniem a może byliśmy podnieceni i ciekawi dalszego rozwoju sytuacji dlatego bez wahania przyjęliśmy warunki. Wspólne rozbieranie się było dla mnie rozpraszające. Ciągle spoglądałem to na Agnieszkę, to na Marię i Klaudię jak ściągają z siebie bluzeczki i jeansy, podczas gdy sam zrzucałem kolejne partie ubrań. Wiedziałem jedno. Muszę szybko usiąść bo teraz nie byłem w stanie ukryć swojego podniecenia. Maria założyła nogę na nogę i usiadła bokiem podpierając się na ręce. Jej kasztanowe włosy opadły na stanik osłaniając tym samym piersi. Klaudia usiadła z powrotem obok Bartka w swoich białych,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
gra w butelkę — czytnik · opowiadania