Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

rodzina · 3 min czytania

Granica samotności...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Obudziła się zimowym porankiem, spojrzała... Spał i oddychał równo... Załopotało w jej wnętrzu, szybkim puk, puk... Ogarnęła kosmyk włosów, sięgnęła po szlafrok. Narzuciła kapcie na bose stopy, w domu było ciepło... Ulubiona filiżanka, napełniła się kawą, po chwili rozszedł się jej aromat po całej kuchni... Usiadła... Oparła głowę na dłoni, cicho westchnęła... Myśli krążyły jak ptaki, po jej głowie... Jedne białe jak gołębie, inne czarne jak kruki... Po policzku spłynęła łza... Popatrzyła na sprzęty..., otoczenie, tak troskliwie pieszczone jej dłonią.. Potem ociągając się, wstała... Cichutko otworzyła drzwi..., weszła do środka, usiadła na brzegu łóżka, delikatnie pogłaskała dziewczęcą twarz... Była taka miękka i ciepła od snu... Z piersi wyrwał jej się lekki szloch... Przestraszyła się, że oczy mogą się nagle otworzyć... Lekko pocałowała czoło... Popatrzyła długo i czule... - Zawsze Cię kochałam, zawsze o tym pamiętaj... – cicho szepnęła. W łazience, pod prysznicem, rozmyślała i uśmiechała się sama do siebie... rozmawiała ze swoją duszą, pocieszała, dodawała odwagi... Czy było jej smutno? Sama nie wie... Tajemnica, którą miała przekroczyć, nie napawała jej strachem... Ciepły strumień wody, szumiał ranną melodią..., mogła słuchać jego bez końca... Wytarła całe ciało, potem długo i delikatnie wmasowała ulubiony waniliowy balsam, na twarz jak co dzień rano położyła dobry krem... Moje oczy nie mają blasku…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Granica samotności... — czytnik · opowiadania