Inne · 3 min czytania
Granica wytrzymałości
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Światło zgasło. Nastała cisza. Nikt nic nie mówi nie ma niczego nikogo. Pozostała jedynie pustka. Samotność wyciszenie. Tylko ja i moje myśli. Odwieczna walka pomiędzy rozumem a sercem. Poszukiwanie sensu wszystkiego. Oczekiwanie na zakończenie sporu. Nagle pojawia się pomysł. Jest idealny podoba mi się. Badam go z każdej strony. Szykuje się do wstania do działania. Podnoszę się leniwie z miejsca i zapalam światło. Ze zmroku wyłania się brutalna rzeczywistość Pomysł blednie zaczyna tracić barwy i ten sens którego tak długo szukałam. Walka rozpoczyna się od nowa. Gaszę światło. Chce krok nie udaje mi się. Potykam się o porzucony pomysł. Zdecydowanym ruchem kopie go w kat. Poobijany leży wśród wielu podobnych w ciemnym zapomnianym zakątku mojego świata. Poobijana i zła siadam z powrotem na swoje miejsce. Zaczynam myśleć. Staram się ulepszyć odrzucony pomysł. Pustka. Nic nie przychodzi mi do głowy. Moje myśli odlatują daleko. Lecą ku słońcu mijają szczęśliwych zakochanych ludzi. Ja tez jestem szczęśliwa. Czuje ciepło, słyszę ich szepty i widzę uśmiechy ja tez nie jestem sama... koniec. Ktoś mi przerwał. Wróciłam do rzeczywistości. Jest zimno. Boli mnie stłuczone kolano. Ktoś zapala światło. Jego blask oślepia mnie. W tym samym czasie wiat otwiera okno. Zrobił się przeciąg. Omijając porzucone pomysły…