Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Grazinka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wszystkie prawa zastrzeżone. Copyright © 2000 by Mariusz Zimoński. All rights reserved.

Mariusz Zimoński

GRAZINKA

Mgła poranna odrobinę znudzona leśnym constansem, unosiła się lekko nad porożami uśpionych jeleni. Po cichu, z uporem maniaka, wwiercała się zwierzętom w ich tylne części ciała sprawiając, że gałki oczne uprawiały demoniczne tango na trąbkach Eustachiusza, nieświadomych molestacyjnego akcentu natury ssaków. Bawiąc się i doprowadzając jelenie do płaczu przez sen, mgła nie zauważyła pojawiającej się właśnie w okolicy konkurencji, pod postacią wypuszczanego z płuc dymu papierosowego.

Trzask łamanych gałęzi, spowodowany przez wlokącą się wśród kwiatów paproci Grazinke, która paliła ostatniego znalezionego w paczce papierosa, wyrwał ze snu spocone jelenie, które będąc jeszcze w letargu, nie za bardzo mogły dojść do tego o co tu chodzi. Ale do czasu. - A pójdziesz ty w cholerę ! - Ze zmęczonym uśmiechem na twarzy Grazinka pogoniła rogatą faunę kijem, podniesionym z ziemi.

Jelenie w panicznym strachu ruszyły przed siebie, przy okazji porywając ze sobą zdezorientowaną mgłę, gdyż mięśnie zwierząt napinając się nagle, unieruchomiły jej mgliste macki w swych podrażnionych zwieraczach. - He, he, he - Zwycięski odgłos wyrwał się z krtani. Grazinka zaciągnęła się ostatnim dymem z papierosa, po czym zgasiła peta sandałem, wgniatając go w ziemie wraz z małą różową roślinką. ( I tak właśnie skończył żywot ostatni przedstawiciel różowych roślinek na naszym globie ).

Dziki humor Grazinki, zmęczenie i podkrążone oczy wynikały z faktu, że miliardy małych elektronów

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%